Nowy koszmar Igi Świątek. Statystyki nie kłamią [OPINIA]

Getty Images / Robert Prange / Na zdjęciu: Iga Światek podczas meczu z Coco Gauf
Getty Images / Robert Prange / Na zdjęciu: Iga Światek podczas meczu z Coco Gauf

Po kapitalnej grze Huberta Hurkacza i miksta Katarzyna Kawa/Jan Zieliński Polacy znaleźli się w finale United Cup. Martwić może jednak słabszy występ Igi Świątek. Zawodniczka z USA staje się dla niej barierą nie do pokonania.

Na tę rywalizację zęby ostrzyli sobie wszyscy fani tenisa. Biało-Czerwoni zanotowali wielkie zwycięstwo (2:1) nad Stanami Zjednoczonymi w półfinale United Cup. Po raz trzeci w historii zagrają o tytuł.

Wielkie odrodzenie. Tego nikt się nie spodziewał

Jeszcze miesiąc temu można było mieć wątpliwości, jak potoczy się kariera Huberta Hurkacza. Kontuzje zniszczyły mu cały 2025 rok. Spadł pod koniec pierwszej setki rankingu i wydawało się, że czeka go mozolna droga powrotu do szerokiej światowej czołówki.

ZOBACZ WIDEO: Mistrz KSW nie wytrzymał podczas wywiadu. "Zatrzymajmy tę karuzelę śmiechu"

United Cup pokazuje, że jednak jest inaczej. W sobotę oglądaliśmy kolejny kapitalny mecz Huberta Hurkacza. Na grę Polaka po prostu nie ma słów. Znakomicie wytrzymywał mentalnie trudne momenty, obronił setbole w pierwszym secie. Wybitnie pracował w obronie, czym doprowadzał Taylora Fritza do szału. Ostatecznie wygrał 7:6(1), 7:6(2).
Po raz kolejny można się rozpisywać o jego znakomitym serwisie. W końcu 16 asów to nie byle jakie osiągnięcie. Ważniejsze jest jednak, jak ten element funkcjonował w ważnych momentach. W tie-breaku w pierwszym i drugim secie podania Hubiego sprawiały ogromną trudność rywalowi. Najlepiej świadczy to, że w obu tie-breakach Amerykanin zdobył tylko trzy punkty. Jakość tego zagrania u Hurkacza nie spadała w kluczowych akcjach, a to czasem bywało problemem jeszcze przed kontuzją.

Hurkacz szokuje obserwatorów na całym świecie swoją formą. Nie grał ponad pół roku z powodu kontuzji. A w pierwszym turnieju po powrocie: ograł trzeciego tenisistę świata Alexandra Zvereva, dziewiątego Taylora Fritza i solidnego Tallona Griekspoora (ATP 25). Uległ nieznacznie tylko Alexowi de Minaurowi (ATP 6). Takie wyniki robiłyby wrażenie nawet wtedy, gdy Hurkacz był w szczycie formy.

Obudowanie przez Hubiego tak dobrej dyspozycji w tak krótkim czasie po kontuzji jest jednym z najbardziej sensacyjnych powrotów w świecie tenisa w ostatnich latach. Polak po tym turnieju awansuje o około 25 miejsc, a w przypadku wygranej w finale wróci do czołowej pięćdziesiątki. Taki powrót chyba nawet mu się śnił.

Nowy koszmar Igi Świątek. Niepokojąca seria

Z kolei Iga Świątek przeszła w sobotę pierwszy poważny sprawdzian. Wcześniej pewnie wygrała swoje trzy mecze w United Cup, ale trzeba przyznać, że nie miała zbyt trudnego zadania. Tym razem miała godną siebie przeciwniczkę: dwukrotną mistrzynię wielkoszlemową Coco Gauff.

Od początku oglądaliśmy kapitalny mecz, długie wymiany. Jednak to Amerykanka miała więcej pewności siebie, zachowała spokój. W miarę trwania spotkania Polka popełniała coraz więcej błędów, czym się denerwowała na siebie. I to było widać. Znakomita postawa w defensywie Coco Gauff jeszcze tylko tę irytację potęgowała.

Pod koniec można było zauważyć już prawdziwą frustrację. Po kolejnym zagraniu w siatkę Iga Świątek aż krzyknęła. Ten mecz był zdecydowanie bardziej wyrównany niż wskazuje wynik: 6:4, 6:2. Coco Gauff wygrała jednak zasłużenie i stała się powoli koszmarem Igi Świątek.

Jeszcze niewiele ponad rok temu było odwrotnie. Świątek miała z nią bilans 11-1, a Amerykanka nie była w stanie znaleźć odpowiedzi na kapitalną grę Polki. Wydaje się jednak, że w końcu wypracowała sobie patent. Ostatecznie cztery konfrontacje tych pań to zwycięstwa tenisistki ze Stanów Zjednoczonych.

Ba, jeszcze więcej mówi inna statystyka. Gauff wygrała w meczach z Igą Świątek osiem setów z rzędu. Tego nie był w stanie dokonać nikt, nawet Aryna Sabalenka. To najlepiej obrazuje to, jak trudną rywalką dla Igi jest Amerykanka.

Polka na szczęście będzie miała okazję do rehabilitacji. W niedzielnym finale Belinda Bencić będzie godną przeciwniczką. Pokonanie jej może zapewnić Idze pewność siebie przed wielkoszlemowym Australian Open.

W przypadku remisu 1:1 o zwycięstwie miał zadecydować nasz żelazny mikst: Katarzyna Kawa/Jan Zieliński. Kapitan kadry Mateusz Terczyński w ćwierćfinale nie ugiął się pokusie, by wystawić Igę Światek czy Huberta Hurkacza. Pokazał tym samym, że ma ogromne zaufanie do naszego etatowego duetu. I to mu się opłaciło zarówno w meczu z Australią, jak i USA.

Znakomicie prezentowała się cała dwójka, a wrażenie robiły zwłaszcza wymiany, które Katarzyna Kawa wygrała z Coco Gauff. Tak dobry poziom tej pary to wielkie odkrycie tegorocznego United Cup. Po raz kolejni Kawa i Zieliński stanęli na wysokości zadania, kapitalnie prezentowali się w kluczowych momentach. Widać, że znakomicie się dogadują i tego efektem było zwycięstwo z duetem Gauff/Haarrison 7:6(5), 7:6(3).

Biało-Czerwoni w finale zagrają ze Szwajcarią i staną przed historyczną szansą na wygraną w United Cup. Teoretycznie powinni mieć łatwiejsze zadanie niż z Amerykanami. Początek meczu o godz. 7:30.

Arkadiusz Dudziak, dziennikarz WP SportoweFakty

Komentarze (40)
avatar
Gargamel 13
11.01.2026
Zgłoś do moderacji
3
1
Odpowiedz
Jak Iga cos brala to wyniki byly. Dlaczego przstala brac ? Nalezy probowac a moze sie uda ;-)) 
avatar
Jacek Niedźwiecki
11.01.2026
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Co ona to wcześniej brała? 
avatar
Egon
10.01.2026
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
Naprawdę teraz cała Hiszpania będzie mówić o Polsce opóźniony autorze? 
avatar
fannovaka
10.01.2026
Zgłoś do moderacji
6
2
Odpowiedz
Coco w meczu z Iga musiała grać na najwyzszych obrotach, dlatego pewnie w mikscie opadła nieco z sił , no ale to nie nasz problem 
avatar
Pokuśnik
10.01.2026
Zgłoś do moderacji
3
2
Odpowiedz
Wygrają 3:0. 
Zgłoś nielegalne treści