Reprezentacja Polski po raz trzeci zameldowała się w finale United Cup. Nasza drużyna pokonała w sobotę ekipę Stanów Zjednoczonych 2:1 po bardzo emocjonującym meczu. O tytuł Biało-Czerwoni grają ze Szwajcarami.
W pierwszym pojedynku tego spotkania Iga Świątek zmierzyła się z Belindą Bencić. Wiceliderka rankingu WTA z pewnością chciała podnieść poziom po porażce z Coco Gauff. Tym bardziej że, jak zawsze powtarza, reprezentowanie polskich barw to dla niej zaszczyt i honor.
ZOBACZ WIDEO: Ma 40 lat. Była miss Polski wciąż zachwyca
24-latka z Raszyna była faworytką w starciu z zawodniczką, która w ubiegłym sezonie w wielkim stylu powróciła po przerwie macierzyńskiej. Na łatwy mecz jednak absolutnie się nie zapowiadało, szczególnie że Bencić nieraz potrafi wznieść się na wyżyny własnych możliwości, grając dla kraju.
Sześciokrotna triumfatorka wielkoszlemowa świetnie rozpoczęła niedzielny pojedynek. Prezentowała ofensywny tenis. Robiła jednocześnie to, co konieczne w rywalizacji z Belindą - odpychała ją od linii końcowej kortu. Dzięki temu rywalka ze Szwajcarii pozostawała w defensywie. Nie potrafiła przejąć inicjatywy.
Polka mogła liczyć na serwis. W trzecim gemie posłała dwa asy z rzędu. Co ciekawe, po nich Iga myślała, że już wyszła na prowadzenie 3:0, a tu... było 40-15. Pojawiły się drobne obawy, czy ta sytuacja nie wytrąci naszej tenisistki z równowagi. Bencić doprowadziła do stanu 40-40, ale na szczęście faworytka opanowała sytuację.
Od tego momentu 28-latka się przebudziła. Zaczęła popisywać się bardzo efektywnymi uderzeniami po prostej wzdłuż linii. Wychodziło jej niemal każde takie zagranie, co irytowało wyżej klasyfikowaną przeciwniczkę. Bencić wygrała dwa gemy z rzędu.
W kolejnych minutach spotkania paniom pewniej grało się przy returnie. Obejrzeliśmy mini festiwal przełamań. Obie tenisistki prezentowały przy tym naprawdę wysoki poziom. Było wiele jakościowych wymian zza linii końcowej.
Pomimo dużego naporu ze strony rywalki Świątek pokazała klasę i w dziewiątym gemie wzięła sprawę w swoje ręce. Na własnych warunkach zakończyła premierową partię znakomitym bekhendem wzdłuż linii. Frustracja u Belindy Bencić wyraźnie wzrosła.
Szwajcarka nie ma jednak w zwyczaju się poddawać. To udowodniła w pierwszych minutach drugiego seta. Rozpoczęła go w wymarzony sposób - od wygrania dziewięciu punktów i dwóch gemów z rzędu. Zupełnie zdominowała Igę w tym fragmencie.
Nasza tenisistka doszła do głosu w trzecim gemie, ale, pomimo serii świetnych returnów, nie była w stanie zatrzymać rozpędzonej rywalki. Przegrywała już 0:3. Z każdą kolejną akcją wyglądało to coraz bardziej niepokojąco.
Świątek zupełnie obniżyła intensywność. Bencić totalnie ją zdominowała, jeśli chodzi o szybkość gry z linii końcowej. Reprezentantka Polski była spóźniona do wielu uderzeń. Do tego słabo serwowała. Przeciwniczka robiła z returnem, co tylko chciała. Brutalnie wykorzystała tę sytuację. Pewnie wygrała seta 6:0.
Przed decydującą partią podopieczna Wima Fissette'a opuściła kort. Trudno było przewidzieć, jaki czeka nas dalszy przebieg spotkania. Bencić utrzymała podanie, ale po tym Świątek wreszcie przerwała jej serię i wywalczyła bardzo wymagającego gema.
W kolejnym Iga doprowadziła do równowagi, ale niestety nie zdołała wywalczyć przełamania. Co gorsza, własną szansę na powiększenie przewagi wykorzystała Szwajcarka. Polka zmagała się ze słabym serwisem, a niżej notowana zawodniczka fantastycznie returnowała. To dało jej prowadzenie 3:1.
Belinda Bencić utrzymywała wysoki poziom gry. Iga Świątek miała momenty przebłysku, ale to zdecydowanie było za mało. Gdy zaczynało to lepiej wyglądać w wymianach, polską tenisistkę zupełnie zawodził serwis.
Świątek nie była w stanie odwrócić losów meczu. Przy stanie 2:5 obroniła piłki meczowe dwoma asami, ale Bencić zamknęła spotkanie przy własnym podaniu. Tym samym zdobyła pierwszy punkt dla reprezentacji Szwajcarii. Teraz czas na Huberta Hurkacza, który zmierzy się ze Stanem Wawrinką.
United Cup, Sydney (Australia)
Finał, kort twardy, pula nagród 11,8 mln dolarów
niedziela, 11 stycznia
Polska - Szwajcaria 0:1
Gra 1: Iga Świątek - Belinda Bencić 6:3, 0:6, 3:6
Gra 2: Hubert Hurkacz - Stan Warinka
Gra 3: Iga Świątek / Hubert Hurkacz - Belinda Bencić / Stan Warinka