To nie był udany początek finału United Cup 2026 dla reprezentacji Polski. Iga Świątek przegrała z Belindą Bencić 6:3, 0:6, 2:6. Tym samym aby nasza drużyna wygrała turniej, Hubert Hurkacz musi pokonać Stana Wawrinkę, a Katarzyna Kawa i Jan Zieliński przypieczętować sukces w mikście.
Wiceliderka rankingu WTA otworzyła niedzielne spotkanie w bardzo dobrym stylu. Nic nie wskazywało na to, że po naprawdę solidnym pierwszym secie kolejne dwa zupełnie zdominuje jej rywalka. Porażka to jedno, ale równie mocno niepokoić może przebieg całego meczu.
ZOBACZ WIDEO: Ma 40 lat. Była miss Polski wciąż zachwyca
Na ten aspekt uwagę zwrócili eksperci w komentarzach na portalu X. Podkreślili, że taki schemat przegranych Świątek z wymagającymi rywalkami się powtarza.
"Zastanawiające są te wielkie przestoje Igi Świątek. Bo to nie tak, że wychodzi na mecz i gra od początku źle. Pierwszy set był długimi momentami świetny. A potem nagle wszystko stanęło. Sama Iga sobie nie pomaga, bo nie ma zmian strategii, prób uspokojenia się, zwolnienia" - uważa Sebastian Warzecha z Weszło.com.
"Iga trochę jakby na zaciągniętym hamulcu…" - napisał redaktor naczelny magazynu Tenisklub, Adam Romer. Po pierwszym secie Świątek wyraźnie obniżyła intensywność. Fizycznie wyglądała jak nie ona.
"Bardzo niestabilna jest Świątek na początku sezonu. To już nie jest kwestia meczów, a nawet setów. Przyszły dwa poważniejsze testy i oba na niską ocenę. Mocny alert przed Australian Open. Tym bardziej, że fizycznie to też nie wyglądało jak zwykle" - w bardzo podobnym tonie wypowiedział się ekspert tenisowy Hubert Błaszczyk.
"Jak się coś sypie, to dzieje się efekt domina. Pierwszy set zagrany solidnie, na własnych warunkach. Później - podobnie jak z Rybakiną w Rijadzie - trudny do wytłumaczenia - przestój" - przytoczył Szymon Przybysz z Polskiego Związku Tenisowego.
Nie ma sensu jechać na AO.
Trzeba wymienić większość teamu.