Na inaugurację spotkania Egipt - Polska zaprezentował się debiutant, Karol Filar. Aktualny mistrz naszego kraju wygrał z Faresem Zakarią 6:2, 6:0 i tym samym wyprowadził Biało-Czerwonych na prowadzenie (więcej tutaj). Przy takim wyniku na korcie pojawił się Maks Kaśnikowski (ATP 416). Warszawianin spotkał się z Michaelem Bassemem Sobhym (ATP 690).
Przebieg drugiego spotkania przypominał początkowo wydarzenia z pojedynku Filara. Kaśnikowski potrzebował trochę czasu, aby złapać swój rytm. Jego przeciwnik wykorzystał ten moment i już w gemie otwarcia wywalczył przełamanie. Polak błyskawicznie odpowiedział, a potem nie bez trudu utrzymał własny serwis, aby objąć prowadzenie 2:1.
ZOBACZ WIDEO: Mocne słowa Igi Świątek na konferencji! Nie gryzła się w język!
Od tego momentu Kaśnikowski wyraźnie się rozkręcił. Nasz reprezentant przycisnął na returnie i korzystał z błędów niżej notowanego przeciwnika. Polak nie miał problemów z wypracowywaniem kolejnych break pointów. Przełamał serwis Egipcjanina w czwartym i szóstym gemie, a następnie wykorzystał pierwszego setbola. Tym samym zdobył sześć gemów z rzędu i pewnie rozstrzygnął seta rezultatem 6:1.
Na początku drugiej odsłony doszło do ciekawego zdarzenia. Oto bowiem Bassem Sobhy utrzymał podanie, dokonując tego jako pierwszy spośród reprezentantów gospodarzy (Zakaria w pojedynku z Filarem przegrał wszystkie swoje gemy serwisowe). Nie zatrzymało to jednak Kaśnikowskiego, który zdobył trzy kolejne gemy i odskoczył na 3:1.
Polak skupił się przede wszystkim na własnym podaniu. Dzięki temu Bassem Sobhy zdołał jeszcze urwać Warszawianinowi trzy gemy, zachowując nadzieję na powrót do gry. Trzeba przyznać, że Egipcjanin uwierzył wówczas w swoje możliwości. W dziesiątym gemie zaskoczył Kaśnikowskiego solidną postawą na returnie i zdobył przełamanie do zera. Po chwili wysunął się nawet na prowadzenie 6:5.
To sprawiło, że nasz tenisista znalazł się pod presją. Zachował jednak spokój i utrzymał serwis. Wobec powyższego konieczny był tie-break. W rozgrywce tej Kaśnikowski błyskawicznie zdobył trzy punkty i na zmianie stron prowadził 4-2. Ale widowiskowo grający Bassem Sobhy (nie bał się dwukrotnie zagrać serwis i wolej) wyszedł na 5-4, a następnie wypracował setbola. Polak uratował się świetnym forhendem po linii, po czym zmarnował pierwszego meczbola. Po chwili miał jednak drugą szansę i tym razem był skuteczny przy siatce.
Tym samym Kaśnikowski zwyciężył 6:1, 7:6(7) i wywalczył drugi punkt dla reprezentacji Polski, która jest o krok od zwycięstwa w całym spotkaniu. Kolejne gry zaplanowano na niedzielę. Najpierw odbędzie się debel, a następnie, jeśli zajdzie taka potrzeba, dwa mecze singla.
Przypomnijmy, że zwycięzca meczu Egipt - Polska zagra w Grupie Światowej I Pucharu Davisa. Natomiast pokonana drużyna będzie rywalizować w Grupie Światowej II.
Egipt - Polska 0:2, Smash Sporting Club, Kair (Egipt)
Baraż o Grupę Światową I, kort ziemny
sobota-niedziela, 7-8 lutego
Gra 1.: Fares Zakaria - Karol Filar 2:6, 0:6
Gra 2.: Michael Bassem Sobhy - Maks Kaśnikowski 1:6, 6:7(7)
Gra 3.: Michael Bassem Sobhy / Karim Ibrahim - Karol Drzewiecki / Jan Zieliński *niedziela godz. 9:00
Gra 4.: Fares Zakaria - Maks Kaśnikowski *niedziela
Gra 5.: Michael Bassem Sobhy - Karol Filar *niedziela