Iga Świątek pokonała Caty McNally w II rundzie turnieju WTA Rzym. Po gładkiej wygranej w pierwszej partii (6:1) Polka nieoczekiwanie dała się zaskoczyć w drugiej odsłonie, którą zwieńczył tie-break. Na szczęście w decydującym secie znów była górą (6:3).
- Na pewno był to ciężki mecz. Caty grała wspaniale, walczyła o każdą piłkę, miała niesamowite zagrania w obronie. Musiałam być cierpliwa, by skończyć wymiany. Błędy się zdarzają. Gdy (McNally - przyp. red) grała nieco wolniej, to czasami - przy tym wietrze - było ciężko się przyzwyczaić do piłek. Nie był to łatwy mecz, ale cieszę się, że byłam solidna w ważnych momentach. Łatwo jest wtedy popełnić jeden błąd więcej - skomentowała Polka pierwsze zwycięstwo w stolicy Włoch.
ZOBACZ WIDEO: Abramowicz o nowym trenerze Świątek. "Wspaniały mentor"
Trudne warunki na turnieju w Rzymie
Świątek wspomniała o trudnych warunkach. Kilka razy silnie wiejący wiatr płatał zawodniczkom figle.
- Najważniejsze, by przyzwyczaić się do warunków. Pamiętam tutaj wiele ciężkich meczów, zwłaszcza na początku turnieju. Trzeba pozostawać cierpliwym i walczyć o każdy punkt. Kort jest super wolny, zwłaszcza gdy jest trochę chłodniej niż zwykle. Piłki jest ciężka, trudno skończyć wymiany, trzeba być solidnym. Warunki są ciężkie, dlatego właśnie widzieliśmy już kilka długich meczów w tej edycji - dodała najlepsza polska tenisistka.
Świątek w Rzymie - takie ma plany
Kolejną rywalką Polki w Rzymie będzie zwyciężczyni meczu Emma Navarro (USA) - Elisabetta Cocciaretto (Włochy). Przed spotkaniem III rundy Świątek zamierza skorzystać z uroków "Wiecznego Miasta". Jak spożytkuje czas wolny?
- Na pewno jakieś dobre jedzenie. bo spaliliśmy trochę kalorii, ale w Rzymie łatwo je odzyskać. Priorytetem będzie regeneracja, jednak w Rzymie jest tak wiele wspaniałych miejsc... Pozostanie w hotelu byłoby stratą czasu. Z pewnością będę się dobrze bawić - zakończyła pomeczową rozmowę rozstawiona z nr 4 Polka.