Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

(Około)Tenisowy przegląd sezonu: Z nieba do piekła

Po osiągnięciu finału Wimbledonu, Agnieszka Radwańska powracała na londyńskie trawniki z wielkimi oczekiwaniami. Na jej drodze stanęła jednak rewelacyjna Julia Görges.
Robert Pałuba
Robert Pałuba

Po miesiącu przerwy zawodniczki powróciły na korty All England Club by rozegrać "drugi Wimbledon". Olimpijski turniej tenisowy był oczkiem w głowie organizatorów, celebrowanym na najbardziej prestiżowych arenach świata i mimo braku obowiązkowej bieli, truskawek i szampana, przy Church Road wciąż można było poczuć specyficzny nastrój wimbledońskich rozgrywek.

Po osiągnięciu dziewiczego finału Wielkiego Szlema, Agnieszka Radwańska wracała do Londynu ze sporymi nadziejami, podobnie jak i polscy kibice. Wcale nie trzeba było dać się ponieść pompowanemu do granic możliwości medialnemu balonowi - ciężko wypracowanej łatki faworyta nie gubi się z dnia na dzień, choć losowaniu krakowianki daleko było do sprzyjającego, z Marią Kirilenko i Petrą Kvitovą w ćwiartce oraz Sereną Williams w połówce drabinki.

Do niespodzianki doszło jednak znacznie wcześniej, a gorycz porażki trzeba było przełknąć już po pojedynku otwarcia. Oto rewelacyjnie dysponowana Julia Görges odniosła jedno z najcenniejszych zwycięstw w karierze, pokonując wiceliderkę rankingu na jej ulubionej nawierzchni. Co więcej, Niemka odniosła zwycięstwo w świetnym stylu, a jej skuteczność w ofensywie mogła zaimponować każdemu miłośnikowi białego sportu.

Julia Görges brutalnie zakończyła olimpijski sen Agnieszki Radwańskiej Julia Görges brutalnie zakończyła olimpijski sen Agnieszki Radwańskiej

Görges jest zawodniczką, która sama na siebie zsyła tenisowe nieszczęścia. W jej nastawionej na ofensywę grze brakuje planu "B", alternatywnej drogi do zwycięstwa, gdy podstawowe metody zawodzą. Tenis Niemki to mieszanka wybuchowa, gotowa eksplodować na korcie w każdej chwili: nie wiadomo tylko, czy ofiarą będzie rywalka, czy ona sama. Efekty są skrajnie różne, począwszy od fatalnych porażek z tenisistkami z drugiej setki rankingu, a skończywszy na turniejowych skalpach i zwycięstwach z najlepszymi zawodniczkami świata.

Czujność usypiał bilans spotkań tenisistek. Radwańska wcześniej mierzyła się z Görges dwukrotnie, obie konfrontacje wygrywając bez straty seta. Zwrócić uwagę należało jednak na pojedynek w finale imprezy w Dubaju, który mimo dwusetowego rozstrzygnięcia był bardzo zacięty, a Niemka pokazała w nim, że ma narzędzia, by zrobić na korcie krzywdę krakowskiej mistrzyni rakiety.

Spotkanie lepiej rozpoczęła Görges, która już w gemie otwarcia w piorunującym stylu przełamała podającą Radwańską. Polka pozostała jednak niewzruszona, cierpliwie czekając na okazję, która prędzej czy później musiała się nadarzyć. Ciągłe uprzykrzanie życia przeciwniczce dało zamierzony efekt w gemie ósmym, kiedy krakowianka odrobiła stratę przełamania i zdawała się powoli odzyskiwać kontrolę nad przebiegiem wydarzeń na korcie. Na jej nieszczęście, Niemka miała w zanadrzu kolejne agresywne szarpnięcie, które umożliwiło jej ostateczne wygranie seta.

Przegrana partia podziałała na Radwańską jak kubeł zimnej wody. To przeciwniczka lepiej dostosowała się do zwolnionego kortu po zasłonięciu dachu i ona dyktowała warunki. W drugiej odsłonie Polka z żelazną konsekwencją pilnowała własnego podania i na nic nie zdawały się ofensywne popisy Görges, seryjnie posyłającej asy i próbującej odebrać finalistce Wimbledonu chęci do walki potężnymi razami z forhendu, nie ustępującymi w mocy zagraniom tenisistów. Triumfowała jednak kalkulacja i chłodna głowa. Radwańska wypunktowała w tie breaku przeżywającą chwilę kryzysu Niemkę i zapisała partię na swoje konto, wykorzystując czwartego setbola, po którym Polka zacisnęła pięść w geście triumfu.

 Krakowianka nie znalazła recepty na genialnie dysponowaną rywalkę Krakowianka nie znalazła recepty na genialnie dysponowaną rywalkę

Idąc za ciosem, wiceliderka rankingu wypracowała przewagę przełamania we wczesnej fazie decydującej partii. Droga do końcowego zwycięstwa była jednak daleka, bowiem rywalka ponownie postanowiła wziąć sprawy we własne ręce. Częste i niezwykle skuteczne wyprawy do siatki, wsparte demonicznym, doskonale funkcjonującym podaniem i gigantyczną wolą walki pozwoliły Niemce odwrócić losy pojedynku. Wychodziło jej wszystko i ciężko było Radwańskiej jakkolwiek przeciwstawić się przerażającej sile przeciwniczki. Tym razem nie było mowy o chwili słabości - Görges utrzymała świetną dyspozycję do ostatniej piłki spotkania, które zakończyła kończącym returnem, wymownie podsumowującym jej występ.

- Czułam się doskonale. Lubię grać agresywnie i wiem, że mojej przeciwniczce, która preferuje grę kątową i sprytne rozwiązania, taki styl nie odpowiadał - mówiła po meczu uradowana Görges. - Byłam bliska wygranej już w Dubaju, więc liczyłam, że tym razem to ja wyjdę ze spotkania zwycięsko. Gdy gram dobrze, jestem bardzo niebezpieczna dla każdej przeciwniczki i dokładnie to dziś się stało - tłumaczyła niemiecka tenisistka.

Między bajki należy odłożyć opowieści o braku zaangażowania Radwańskiej w ten pojedynek. Nie od dziś wiadomo, że Görges możliwości ma ogromne, a Polka robiła co mogła, by postawić opór szaleńczo nacierającej przeciwniczce, nieustannie motywując się do dalszej walki. Porażka w olimpijskim turnieju singlowym była trudna i bolesna, ale na pewno nie celowa.

Przy akompaniamencie deszczu miarowo bębniącego w zasunięty dach, Agnieszka Radwańska rozczarowana opuszczała kort, na którym miesiąc wcześniej odniosła największy sukces w Erze Otwartej polskiego tenisa. Kolejna szansa za cztery lata w Rio de Janeiro.

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna / materiały prasowe

Komentarze (16):

  • pedro Zgłoś komentarz
    Drogi crzyjku nie ładnie tak bluźnić w wigilię Bożego Narodzenia. [i]Jestem fanem zarówno Radwańskiej, jak i Murraya. Oboje mają wyrazisty styl, który ich wyróżnia na tle stawki.
    Czytaj całość
    Oczywiście Murray notuje więcej winnerów, ale nie to jest jego nadrzędnym celem. Jego cel to doprowadzić rywala do autodestrukcji poprzez zastawianie na niego taktycznych pułapek. Radwańska i Murray to największe bogactwo taktyczno-techniczne, jakie ma do zaoferowania współczesny tenis. Nie dziwią mnie te porównania - Murray długo czekał na Szlema, jak będzie z Agnieszką czas pokaże[/i]. [i]Jeśli defensywę można nazwać efektowną to Radwańskiej taka jest na pewno. Jeśli ktoś miał wątpliwości, że Agnieszka może toczyć heroiczne boje z tak dobrze dysponowaną siłaczką, jak Szarapowa to po wczorajszo-dzisiejszym spotkaniu powinien się wyzbyć ich raz na zawsze. Chyba, że jest antyfanem Radwańskiej to nie ma na to szans, bo tacy ludzie widzą tenis Polki tylko na czarno udając obiektywizm (chyba fałszywy, bo żadnej innej tenisistce na świecie tak zaciekle nie wytykają błędów) i zawsze tak pozostanie. Cóż, nie każdy musi postrzegać tenis na płaszczyźnie wielowymiarowej i nie każdy musi zrozumieć ognistą inteligencję, jak to pan redaktor ładnie nazwał, Agnieszki. Niektórzy tenis widzą po prostu przez pryzmat kończących uderzeń i niewymuszonych błędów - mają do tego prawo i trzeba to uszanować. Jeśli prosty, choć trudny, tenis oparty na polowaniu na winnery sprawia im większą przyjemność niż dużo cięższe do uprawiania zdynamizowane szachy na korcie to trzeba się z tym pogodzić. Nikt nikogo na siłę nie powinien przekonywać do swoich racji. Tylko jedna uwaga na koniec - jeśli ktoś nazywa Agnieszkę przebijaczką to w moim przekonaniu nie ma to negatywnego odźwięku, jeśli przebijanie ma taką radosną formę z szukaniem pomysłu na dwie piłki do przodu, jak w przypadku Radwańskiej[/i] - po meczu z Szarapową w Mastersie. [i]Niesamowity wielowymiarowy mecz! Dawno nie widziałem tak wysokiej jakości szachów na korcie. Ale nie dość, że te szachy były rozgrywane w zawrotnym tempie to jeszcze dodatkowo mieliśmy polowanie na coraz bardziej efektowne piłki! Brawa należą się obu tenisistek! Było 18 przełamań? Oceniać mecz tylko przez pryzmat, że słaby serwis, to musiał być słaby mecz, mogą tylko ci, którzy tego meczu nie oglądali. Nie łudzę się, że po tak wyczerpujących maratonach Aga pokona Serenę, ale nawet jeśli przegra z Amerykanką z kretesem podziękuję jej za wspaniały sezon![/i] - po meczu z Errani w Mastersie. [i]Iśka na luzie wejdzie do półfinału i hejterzy znowu będą bulgotać ze złości[/i] - pod Newsogalerią Radwańskiej przed Mastersem. [i]Jestem wzruszony! Jestem ogromnie zadowolony z gry naszej krakowianki i w ogóle z poziomu finału! Magiczne dwa tygodnie! Agnieszka Radwańska, nowa wiceliderka rankingu! Epicki Wimbledon, epicki![/i] - po finale Wimbledonu [i]Jest super! Jako fan Agnieszki od początku trwania jej kariery jestem w siódmym niebie! Ekstaza!![/i] - po półfinale Wimbledonu [i]Popełniała masowo niewymuszone błędy, tylko pisząca nie zwróciła uwagi, że Isia była jak skała: wszystko przebijała, wszystko wracało na stronę Maszy, która sprawiała wrażenie zaskoczonej, że Isia wybierała jej potężne bomby. Wiele błędów Maszy brało się stąd, że chcąc skończyć tak dobrze biegającą Radwańską, która przebijała lądujące na linii piłki Rosjanki, musiała zagrać ekstremalnie trudną piłkę. Agnieszka górowała nad Marią mentalnie, to Polka w kluczowych momentach zachowywała stoicki spokój. Agnieszka świetnie się broniła, bardzo dobrze kontrowała Maszę, zmieniała rotację: kros, głęboko po linii, slajs, od czasu do czasu drop-szot (akurat dziś ich nie nadużywała) i Rosjanka traciła nerwy. Szkoda, że nie było statystyki błędów wymuszonych, podejrzewam, że Isia miała by w niej sporą przewagę i to był klucz do zwycięstwa, poza serwisem oczywiście, który funkcjonował znakomicie. Brawo Aga![/i] - po finale w Miami. Ja hejterem? Życzę ci crzyjku odpoczynku w święta.
    • Waldemar Huttner Zgłoś komentarz
      Bardzo dobre teksty, rzeczowe, pisane z tzw. ikrą, komentarze też niczego sobie w większości:) Lubię tu zaglądać i mam nadzieję wcześniej wpadać na sportowefakty.pl:) Zdrowych
      Czytaj całość
      pogodnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia i samych radosnych chwil w Nowym Roku życzy Paniom i Panom, fan tenisa od czasów...Fibaka :)
      • salvo Zgłoś komentarz
        W poszukiwaniu wypowiedzi Agi na temat Fibaka, znalazłem fajny wywiad z nią zaraz po IO(tytuł: Radwańska odpowiada Fibakowi: Z szacunkiem dla niego, ale...) Wiedzieliście, że Aga grając
        Czytaj całość
        na IO w mixta grała na zawodowych kortach w mixta dopiero po raz 3? [quote]To był mój trzeci mikst w życiu. Wcześniej wystąpiłam przeciw Nieminenowi na Wimbledonie i przeciw któremuś z deblistów na US Open, zdaje się, że przeciw któremuś spośród braci Bryan.[/quote]
        • Tomasz_J Zgłoś komentarz
          Biedny Crzyjk, wszyscy na niego! :)
          • crzyjk Zgłoś komentarz
            [quote]wycieczki osobiste; - "blablabla" to twoje argumenty - kibice powinni do nich dorosnąć. - Dziwne jest pisanie[/quote] no comment!
            • vamos Zgłoś komentarz
              O porażkach trzeba, tak jak o seksie, umieć rozmawiać. Niektórzy najwyraźniej jeszcze do tego nie dorośli.
              • vamos Zgłoś komentarz
                Nie odnoszę wrażenia, żeby w tym tekście jakoś przesadnie broniono Radwańskiej. Przegrała ze znacznie lepiej dysponowaną przeciwniczką, sama grała dość słabo, ale przecież na
                Czytaj całość
                litość boską, nie podłożyła się w turnieju olimpijskim, jak to usilnie niektórzy usiłowali nam wmawiać.
                • wislok Zgłoś komentarz
                  Dla mnie ta porażka była bardzo bolesna,bo wiem,że o medal za 4 lata może być trudno.
                  • wislok Zgłoś komentarz
                    [quote]I się zaczęło.. Najpierw już standardowe oskarżenia o brak zaangażowania . Do tego się przyzwyczaiłem. Jednak później było już tylko gorzej.Wypowiedzi Plawgi i
                    Czytaj całość
                    Małachowskiego. I tu muszę napisać,że jestem ogromnym fanem Agnieszki Radwańskiej już od wielu lat, a jejmecze w miarę możliwości oglądam od 2008r. A także zbieram wszelkie możliwe informacje na jej temat. I uważam, że naprawdę w miarę moich możliwości wiem o niej dużo. I powiem,że mnie bardzo zabolała ta krytyka. Ja już nie przejmuję się wypowiedziami trolli internetowych , ale to powiedzieli sportowcy. A co takiego powiedzieli?? Moim zdaniem wysunęli pod adresem Agnieszki oskarżenia najmocniejszego kalibru dla sportowca. Bo zarzucić sportowcowi brak zaangażowania to chyba najgorsze ,może oprócz dopingu. Odrzucam takie głosy, bo wiem jak Radwańska przeżywa każdą przegraną piłkę i wiem skąd portale biorą te brzydkie zdjęcia by ją ośmieszyć. Ona walczyła przez blisko 2,5 h na korcie, naprawdę moim zdaniem można powiedzieć wszystko,ale nie to,że nie walczyła. Kolejne zarzut- gra tylko dla pieniędzy. Kolejne pudło. Wszyscy,którzy znają realia tenisowe wiedzą, że wszyscy w tym sporcie przy odpowiednio wysokich dochodach są zameldowani w Manco lub innych rajach podatkowych i tam płacą bardzo niskie podatki, natomiast Isia oddaje 1/3 swoich dochodów polskiemu fiskusowi, jak dla kogoś dla kogo liczą się tylko pieniądze dość dziwne moim zdaniem. Trzeci zarzut: M.Plawgo zarzucił jej antyolimpijską postawę, P.Małachowski też dał wyraźnie do zrozumienia, że reprezentowanie Polski nie jest dla niej ważne. Powiem tak gdybym nie znał faktów i zobaczył ten strój niebieski Radwańskiej (dla mnie to żarty,że nie grała ona, ani Ula w barwach narodowych) i brak Orzełka to bym takie wnioski wyciągnął. Jednakże warto tu podkreślić,że siostry Radwańskie zawsze grają w rozgrywkach Pucharu Federacji( są to rozgrywki kobiece,w których występują reprezentacje ) w przeciwieństwie do innych zawodniczek,które grają jedynie dwa spotkania tuż przed igrzyskami by móc na nie pojechać,bo taki jest wymóg. Warto także podkreślić inny fakt. Agnieszka Radwańska jak i Ula Radwańska są córkami polskich emigrantów,obie urodziły się w Niemczech i tam żyły przez kilka lat jako dzieci. Zresztą w tenisie mamy ostatnio sporo takich dziewczyn. Może kojarzycie zawodniczki- Kerber,Lisicki(reprezentujące Niemcy) czy Caroline Wozniacki(reprezentującą Danię) i Aleksandrę Wozniak ,która gra dla Kanady. To wszystko córki Polaków. Jednak ich rodzice nie zdecydowali się na powrót do kraju i one teraz grają dla innych. A rodzina Radwańskich zdecydowała,że ich córki mają być Polkami i zdecydowali się na powrót do kraju,choć warunki do rozwoju i poziom życia mieliby lepszy na zachodzie. To rodzina z konserwatywnymi poglądami, gdzie do patriotyzmu,a także wiary ( Agnieszka jest ambasadorką akcji „Nie wstydzę się Jezusa”) przywiązuje się ogromną wagę. Biorąc to wszystko pod uwagę, ale także szereg innych wypowiedzi naszej zawodniczki jak olimpiada jest dla niej ważna i jakim zaszczytem jest bycie chorążym wiem, że te zarzuty są pozbawione sensu. Naprawdę zabolało mnie,że tym dwóm Panom tak łatwo przyszło wypowiedzenie tak mocnych oskarżeń,choć widać,że nie znają szeregu faktów czy szczegółów. Inna sprawa, że nie zawsze trzyma się to po prostu kupy. Bo P. Małachowski mówi,że została chorążym,bo chciała złamać klątwę . Ja rozumiem,że powinna w takim razie być mocno zmotywowana ,ale Małachowski kilka zdań wcześniej zarzucić jej brak woli walki. Więc ja tu logiki nie widzę. Warto odnieść się do głównego zarzutu- że igrzyska są dla niej po prostu kolejnym zwykłym turniejem. Agnieszka nigdy nie użyła takich słów.Co sama podkreśliła w swoim oświadczeniu na facebooku.Ja jednak zaanalizują już tą wyrwaną z kontekstu wypowiedź,żeby pokazać,że na jej podstawie nie dało się wyzciągnąć takich wniosków. W niejjest mowa,że Igrzyska to „specyficzny turniej” . Ja przez słowo „specyficzny” rozumiem zaprzeczenie temu,ze jest to „zwykły turniej”. Powiedziała,że szlemy są ważniejsze. Bo tak jest dla nich, choć większość jest rozsądniejsza od naszej zawodniczki i nie mówi tego podczas Igrzysk i tu mogę napisać,że Radwańska padła ofiarą swojej nadmiernej szczerości. Ale czy to jest takie niezwykłe- dla piłkarzy nożnych czy bokserów olimpiada nie jest wydarzeniem dość istotnym,co widać po tym kto występuje. Natomiast w turnieju tenisowym gra cała czołówka światowa co oznacza, że mimo,że nie jest to dla tenisistów najważniejszy turniej w życiu to stoi on bardzo wysoko w ich hierarchii. A ten zarzut wynika po prostu z faktu,że Radwańskiej po prostu nie wyszedł ten pierwszy mecz, choć była bliska wygranej. [/quote]
                    • wislok Zgłoś komentarz
                      No i niestety intuicja mnie nie zawiodła i był dla mnie jako kibica Isi najgorszy okres. Kompleksową ocenę tych wydarzeń zamieściłem na pierwszej wersji blogu,ale został ten tekst
                      Czytaj całość
                      niezasuważony,a myślę,że warto go przeczytać. Lektura nie jest krótka.
                      • wislok Zgłoś komentarz
                        Na gorąco komentowałem ten rezultat tak: .No i można powiedxzieć,że balon pękł. Ale ja będę bronił prawa do marzeń, do oczekiwań i do wiary w naszych zawodników. Wiedziałem,że o
                        Czytaj całość
                        medal będzie bardzo ciężko,bo zarówno Kirilenko w 3 rundzie jak i Kvitova w 1/4. Z Goerges wiedziałem,że też spacerku raczej nie będzie,ale mimo wszystko uważałem,że Polka wygra. Jednak naprawdę byłem zszokowany świetną postawą Niemki,a Polka faktycznie jakby spięta,jednak naprawdę to jak walczyła i jakie zagrania pokazywała w najbardziej newralgicznych momentach-brawo i czapki z głów. Zadecydowały jak zwykle detale, jedna, dwie piłki. Taki jest sport. Juiż odzywają się wrogowie Isi- że klątwa,że to,że słaba..A co będzie jak zdobędzie medal-będzie klątwa czy jednak nie?? :lol: Dziś raduje się establisment,ale Agnieszka jeszcze ma dwie konkurencje i zobaczymy czyje będzie na wierzchu. Isia już i tak jedną potyczkę wygrała. Była chorążym,tych maluczkich Polaków typu Lis nikt nie zna,a ją widziało miliard ludzi i oni takiego zaszczytu nie dostąpią,bo ich jedynym zajęciem jest opluwanie ludzxi,którzy mają inne zdanie ,a to nie jest konkurencja olimpijska.
                        • Pottermaniack Zgłoś komentarz
                          Od początku było wiadomo, że Aga trafiła najgorzej z czołówki, bo Julia to wymagająca zawodniczka z mocnym serwisem. W Australii Aga pokonała ją regularnością i sprytem, w Dubaju
                          Czytaj całość
                          Goerges pokazało, że może walczyć z Agą prawie na równi. Jak na ironię, po największym sukcesie w historii polskiego tenisa przyszła bolesna porażka, spotęgowana idiotyczną nagonką na Agę ze strony mediów. Eurosport przodował w sianiu nienawiści, napadając na Agę w praktycznie każdym artykule w czasie trwania Igrzysk, interpretując zdania wyrwane z kontekstu wypowiedzi Agi pod z góry ustalone tezy, nie mówiąc o tym, że wykopali jakąś wypowiedź Steffi Graf i stwierdzili, że mistrzyni gani Radwańską za jej zachowanie, co było całkowitą bzdurą. Do tego doszła bezczelna wypowiedź Małachowskiego, że bez pieniędzy Aga się nie stara - oczywiście z tej "pazerości" zapłaciła w Polsce już kilka milionów złotych podatków, podczas gdy Victoria nie ma takiego problemu w Monte Carlo - Agnieszkę obrażał również Plawgo, a Eurosport pomimo kilku komentarzy nie poinformował o wypowiedzi Marka Kolbowicza broniącego Agnieszki: "Marek Plawgo "jedzie" po Agnieszce? Niech się schowa w buty. Marku, ile miałeś biegów, które ci nie wyszły? Zawsze dbałeś o zdrowie? Ilu kontuzji mogłeś w swojej karierze uniknąć? - zwraca się do Plawgi Kolbowicz na łamach "Przeglądu Sportowego". Cóż, my zawsze tylko linczujemy. Tymczasem w życiu kobiety tak jest, że czasami wychodzi dramat. Szczególnie w takim meczu, gdy decyduje kilka piłek w jedną czy drugą stronę. Ty wiesz, ja wiem, wszyscy wiemy" - stwierdził mistrz olimpijski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". Agnieszkę bardzo ta porażka dotknęła, nie chciała długo rozmawiać z dziennikarzami, po czym na konferencji wypowiadała się łamiącym głosem. A potem padła wypowiedź o wyższości Wielkich Szlemów nad Igrzyskami Olimpijskimi, którą media zaczęły komentować, by zrzucić na kogoś odpowiedzialność za porażki polskich sportowców. Dla Sereny czy Rogera Igrzyska mogą być ważniejsze, bo nie mieli tego trofeum w swoich kolekcjach, ale już inni zawodnicy niekoniecznie mają takie samo zdanie, nie tylko ci z dalszych miejsc czołowej setki, ale nawet dziesiątki, np. Janko Tipsarević. Co nie było oczywiste dla np. dziennikarza TVP, który stwierdził, że niektórzy sportowcy powinni posiadać wolę walki innych, lub coś w podobnym znaczeniu. Poza tym tenisiści przygotowywali się na cały długi sezon, a nie na główną imprezę sezonu jak inni sportowcy, również dlatego, że choć dla nich ta impreza była ważna i wyjątkowa, to niepowiedzenia na niej mogli przykryć sukcesami w innych ważnych turniejach. Na szczęście ta nagonka powoli ustaje, sport często chwali Agnieszkę i umieszcza informacje na podstawie jej wpisów na facebooku, na wp czy onecie w większości pod artykułami pojawiają się komentarze wspierające Agnieszkę, choć jak wiadomo trolle są zawsze aktywne i obrażają ile tylko mogą, ale na to nie da się nic poradzić.
                          • salvo Zgłoś komentarz
                            Myślę, że Julia w niektórych elementach dorównuje nawet obecnej liderce światowego rankingu. Na przykład skromnością. Nie sądzicie?
                            Zobacz więcej komentarzy (3)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×