Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

AO: Na Li przerywa passę Agnieszki Radwańskiej, półfinał nie dla Polki

Agnieszka Radwańska nie zdołała wywalczyć awansu do pierwszego w karierze półfinału Australian Open. Świetnie dysponowana Na Li pokonała Polkę 7:5, 6:3, która doznała pierwszej porażki w sezonie.
Marcin Motyka
Marcin Motyka

Na Li pogrzebała nadzieje Agnieszki Radwańskiej na pierwszy w karierze półfinał na kortach Melbourne Park. Chinka pomimo że popełniła w całym spotkaniu aż 40 niewymuszonych błędów, o 19 więcej niż Polka, okazała się lepsza, wygrywając 7:5, 6:3 ten trwający 102 minuty ćwierćfinałowy pojedynek.

Już premierowy gem partii otwarcia trwający ponad 12 minut pokazał jak trudne zadanie stoi przed obiema tenisistkami. Wraz z upływem czasu sytuacja na korcie nie zmieniała się. Li starała się prowadzić grę, szukać uderzeń wygrywających, ale popełniała przy tym ogromną ilość niewymuszonych błędów. Natomiast Radwańska w swoim stylu dawała się wyszumieć przeciwniczce w ataku, świetnie spisywała się w defensywie, a także do minimum ograniczyła ilość błędów własnych. Gemy były długie, wyrównane, a zarówno Polka jak i Chinka nie miały problemów z przełamywaniem serwisu rywalki. Radwańska uzyskując przewagę breaka w gemie numer dziewięć stanęła przed wielką szansą na zakończenie pierwszej partii. Niestety, Li natychmiast odrobiła straty, odbierając serwis Polce "na sucho". Rozochocona tenisistka z Wuhan poszła za ciosem, w dwunastym gemie po raz czwarty przełamując Radwańską i wygrywając tę niezwykle wyrównaną odsłonę 7:5.

Początek drugiego seta należał do Radwańskiej. Turniejowa "czwórka" z łatwością wyszła na prowadzenie 2:0. Od tego momentu na korcie istniała już tylko Chinka. Potężne uderzenia z linii końcowej całkowicie wybiły z rytmu reprezentantkę Polski. Li opanowała sytuację na korcie, z łatwością zdobywając kolejne punkty i gemy. W tym fragmencie meczu bezradna Radwańska nie miała nic do powiedzenia, łupem Chinki padło pięć gemów z rzędu, zaś krakowianka stanęła pod ścianą, przegrywając 2:5. Po imponującej serii rywalki, Radwańska w końcu wygrała gema, poprawiając wynik na 3:5, lecz to Li była w uprzywilejowanej sytuacji, albowiem w dziewiątym gemie serwowała na mecz. 30-latka zaczęła tego gema od przegrania dwóch piłek, następnie zrobiło się 15-40 i zapaliła się iskierka nadziei, że Polka może jeszcze wrócić do gry. Jednakże ta nadzieja była płonna, finalistka imprezy sprzed dwóch lat doprowadziła do stanu równowagi, po chwili wywalczyła sobie meczbola, którego wykorzystała wymuszając błąd Radwańskiej w długiej wymianie.

- Dziękuję wszystkim kibicom, którzy mnie wspierali - powiedziała po meczu uśmiechnięta zwyciężczyni. - Ten sukces to wielka zasługa mojego trenera, Carlosa Rodrigueza. On w okresie przygotowawczym zmuszał mnie do dodatkowej pracy, która teraz daje efekty - dodała mistrzyni Roland Garros 2011.

Pomeczowe statystyki w pełni oddają przewagę jaką w tym starciu posiadała Chinka. 30-latka z prowincji Wuhan sześciokrotnie odebrała serwis przeciwniczce, zaserwowała dwa asy, zaliczyła 32 uderzenia wygrywające, ale też 40 niewymuszonych błędów. Łącznie zdobyła też o 12 punktów więcej niż Radwańska. Najwyżej klasyfikowana polska tenisistka cztery razy przełamała rywalkę, zaserwowała tylko jednego asa, zapisano jej zaledwie dziesięć piłek wygrywających i 21 niewymuszonych błędów.

Australian Open, Melbourne (Australia)
Wielki Szlem, kort twardy (Plexicushion), pula nagród 30 mln dolarów
wtorek, 22 stycznia

ćwierćfinał gry pojedynczej kobiet:

Na Li (Chiny, 6) - Agnieszka Radwańska (Polska, 4) 7:5, 6:3

Program i wyniki turnieju kobiet

Polub i komentuj profil działu tenis na Facebooku, czytaj nas także na Twitterze!

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (73):

  • Mossad Zgłoś komentarz
    Trudno,przed Paryzem bedzie turniej w Brukseli, tam trzeba sie zmobilizowac i wygrac. Minimalizm i pazerstwo w czystej postaci.
    • Vlod Zgłoś komentarz
      Po postawie na IO w Londynie z przyjemnością słyszę o jej porażkach. Mam gorącą nadzieję, że już nigdy nie dotrze do finału wielkoszlemowego.
      • Włókniarz Zgłoś komentarz
        [quote]Zadna z nich nie miała "złego dnia". Był to mecz "na styk" w pierwszym secie. Wiadomo było - kto wygra tego seta, wygra mecz. Niestety - zdaje się, że tym razem to było nawet tak:
        Czytaj całość
        kto wygra pierwszego - kilkunastominutowego - gema - wygra całość. Tam psychika się "zakodowała" na resztę meczu: nieudany skrót w siatkę, nie wywołany challenge, nie wykorzystane szanse do przełamania. Smiem twierdzić: gdyby Aga wygrała ten gem - wygrałaby całość.[/quote]jesli to co napisales ma sens to mozna wyciagnac wniosek taki - Aga nie nadaje sie na sportowca,ewentualnie na gre w pierwszym gemie,ja bym sie w takie psychologiczne gdybania nie wpuszczal za bardzo
        • ort222 Zgłoś komentarz
          W tenisie wygranie szlema to arcytrudne zadanie, ktore sie udaje bardzo nielicznym, a my powinnismy byc wniebowzieci ze po raz pierwszy mamy tenisistke, ktora w wielkich szlemach dochodzi bardzo
          Czytaj całość
          daleko, a final Wimbledonu to byl sukces na jaki wspolczesni Polacy w zaden sposob nie zasluguja i osiagniety wbrew nim, zreszta wszystko co Agnieszka osiaga jest na przekor wiekszosci Polakow, ktorzy ludzi sukcesu utopili by w lyzce wody:), a pretekstem do tego jest to ze nie sa zawsze najlepsi i wszystkiego nie wygrywaja
          • anka96- Zgłoś komentarz
            Ja teraz czekam na dobry mecz Wiki ze Swietłaną, która mam nadzieję pokaże na co ją stać i może pokona Victorię, która jest bardzo pewna siebie... Aga co prawda odpadła, ale Wielkie
            Czytaj całość
            emocje dopiero przed nami, Australian Open trwa nadal !
            • ort222 Zgłoś komentarz
              Po porazkach wystarczy poczytac wszystkie anonimowe fora i juz od razu wiemy w jakim kraju zyjemy i dlaczego nic nie potrafimy - w kraju wiecznych malkontentow, ktorzy wszystko wymagaja od
              Czytaj całość
              innych, a nic od siebie:)
              • Cziółołejka Zgłoś komentarz
                Koniec podniecania erosomani jak mawia Ferdek Kiepski.
                • Alejandro Zgłoś komentarz
                  hałmenytajms
                  • RobertW18 Zgłoś komentarz
                    Być może p. Agnieszka nie może się wiele nauczyć od p. Wiktorowskiego, chociaż mówi jej, żeby lepiej podawała, częściej i lepiej grała przy siatce, grała bardziej kątowo itp.
                    Czytaj całość
                    Czasami trzeba nabyć doświadczenia z wieloma doradcami, by zyskać wiedzę. Jakiś istotny szczegół wyłowić. W końcu często jest tak, że nawet w poradach nie całkiem dobrych jest jakieś ziarno prawdy. Osobiście pisałem, że trzeba się umiejętnie rozgrzać i dobrze wejść w pojedynek. Teraz TomaszJ pisze, że kluczowy był pierwszy gem... Pozdr.
                    • Gabi_ Zgłoś komentarz
                      Smutny wtorek dla kibiców Agnieszki. Polka nie wykorzystała wielu okazji, nie była w stanie przypilnować swojego serwisu, momentami jakby bała się zagrać bardziej ryzykowanie, nie była
                      Czytaj całość
                      tak szybka jak w poprzednich spotkaniach, do tego przestała wierzyć w to,że może odmienić losy tego meczu. Za to Chinka grała dziś bardzo mądrze i cierpliwie. Tak jak Iśka nie imponowała swoim podaniem, ale nie przeszkodziło jej to w prowadzeniu wymian. Aga wlewała w nasze serca nadzieję kilka razy, miedzy innymi wtedy ,gdy prowadziła 2:0 w drugim secie, albo jak miała dwie piłki na przełamanie Chinki przy 5:3. No cóż, nie wyszło, ale przecież nie zawsze wszystko wychodzi zwłaszcza w sporcie. Każda seria kiedyś się kończy, nikt nie jest maszyną nie do pokonania... jednak strasznie żal ,że to dziś Adze przydarzył się ten słabszy dzień. Pomimo parszywego nastroju, warto zauważyć że to dopiero początek sezonu. Początek, który w wykonaniu Polki był przecież bardzo dobry. Jeszcze będzie pięknie, po tym małym potknięciu trzeba po prostu "powstać i próbować, próbować" Agnieszko , w końcu musi się udać zawojować jakiś turniej wielkoszlemowy. Po prostu musi się udać! ;)
                      • Eten Zgłoś komentarz
                        Bardzo słabiutko było u Agi z wygrywaniem punktów po pierwszym, jak i drugim podaniu, zaś samemu serwisowi brakowało tej precyzji co w spotkaniu z Ivanovic. Może za dużo byłoby wymagać
                        Czytaj całość
                        w kobiecym tenisie, aby prowadząc 5:4 pewnie domknąć swoim podaniem tego ostatniego, no ale to tylko zamyka opowieść o tym, jak słabo było w tym dniu w tym elemencie u Radwańskiej. Ale to i tak nie był największy mankament, bo i Li nie pozostawała tu dłużna. Odnosiłem wrażenie, że Aga miała największe problemy z: odczytywaniem kierunków, zbieraniem się do startu, a i jakby była często pół tempa w niedoczasie. Gdyby zagrała całe spotkanie z takim animuszem, jak pierwsze dwa gemy drugiego seta, to pewnie teraz zamiast rozwodzić się nad tym meczem, już byśmy pisali scenariusze na przebieg półfinałowego starcia z Szarapową. Najgorsze, że Li wcale nie była, aż tak nie do ogrania dzisiaj. Ba... Gdy się tak pogdyba, to przecież I set powinien paść łupem Agi, a rozpoczęcie drugiego jedynie zwiastowało pójście za ciosem, który jak wiemy kilka minut wcześniej nie został ostatecznie zadany. O zbyt częstym graniu przez środek już nie wspomnę. No ale jak tu bez nie wspominania o czymś nie wspomnieć, tak aby wspomnieć bez chęci wspominania? ;) Tyle. I aż ;)
                        • gregu Zgłoś komentarz
                          [quote]Szkoda mi trochę że Isia ma czasami pecha w tych decydujących momentach,[/quote] gdzie ty widziales pecha, kolego ? Ja widzialem slabszą , w większości zbyt asekuracyjną grę. To
                          Czytaj całość
                          przegrała obawa przed podjęciem ryzyka, które Chince się z kolei opłaciło .
                          • gregu Zgłoś komentarz
                            wislok, troche obiektywizmu : Domański wrogiem nr 1 , bo słaby mecz z Jamie Hampton nazwał słabym meczem ... . A przecież ci komentatorzy mieli rację. Chinka zagrała zupełnie inaczej
                            Czytaj całość
                            niż w Sydney. To ona nie dała tym razem Adze wygrać . I z TEGO głownie powodu wynik był diametralnie inny. Na Li podejmowała ryzyko, myliła się ale i powoodowała , że Aga popełniała więcej błędów niż zwykle. Jak ktoś powiedział, przegrała ta bardziej pasywna. A do Domańskiego imo niepotrzebnie się uprzedziłes. Spróbuj odbierać go bez uprzedzenia , może zmienisz zdanie.
                            Zobacz więcej komentarzy (60)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×