KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Ekspert tenisowy: Powróciły "demony". Wyszły najgorsze cechy tenisa Radwańskiej

Przez pierwsze trzy rundy Australian Open nasza najlepsza tenisistka przeszła jak burza. W IV rundzie nie sprostała jednak Venus Williams. Jej porażkę analizuje Tomasz Wolfke, ekspert tenisowy.
Michał Fabian
Michał Fabian

Przez pierwsze trzy rundy Australian Open nasza najlepsza tenisistka przeszła jak burza. Rywalkom oddała zaledwie dziewięć gemów. W IV rundzie poprzeczka poszła w górę, wszak Amerykanka Venus Williams to żywa legenda tego sportu.

Wydawało się jednak, że Agnieszka Radwańska z nią sobie poradzi. Nic z tego. Po trzysetowym pojedynku krakowianka schodziła z kortu pokonana 3:6, 6:2, 1:6.


- Venus ostatnio, już od połowy ubiegłego roku, ewidentnie przeżywa renesans, ale Agnieszka wydawała się być w bardzo dobrej formie. Niestety to nie pierwszy raz, gdy w turniejach Wielkiego Szlema gra dwa-trzy dobre mecze, a potem przychodzi niespodziewany kryzys. To nie tak, że Venus ją zdominowała, tylko powróciły "demony" - rozpoczyna rozmowę z naszym serwisem Tomasz Wolfke, dziennikarz i komentator sportowy, specjalizujący się w tenisie.

Co było główną przyczyną porażki Polki? Element, który szwankuje od dawna.

- Wyszły wszystkie najgorsze cechy tenisa Agnieszki Radwańskiej. Przede wszystkim, i to już trzeba sobie odważnie powiedzieć, dopóki nie poprawi drugiego serwisu, to nigdy nie wygra turnieju wielkoszlemowego. Niezależnie od tego, czy będzie ją trenowała Martina Navratilova, John McEnroe, Wojciech Fibak czy Tomasz Wiktorowski. To czysto techniczny element tenisowy, który na razie jest dla niej nie do przeskoczenia. Przy drugich serwisach rzędu 120 km/h, zawsze - prędzej czy później - znajdzie się rywalka, która będzie to bezlitośnie wykorzystywać. Agnieszka przegrała dziś w ten sposób kilka bardzo ważnych gemów - podkreśla Wolfke.

Zdaniem naszego rozmówcy nawet w przypadku zwycięstwa z 34-letnią Williams Radwańska miałaby olbrzymie problemy w ćwierćfinale. Trafiłaby na teoretycznie słabszą 19-latkę z USA Madison Keys, z którą wygrała dotychczasowe trzy mecze w karierze, ale...

- Keys to wschodząca gwiazda amerykańskiego tenisa. Dziewczyna regularnie serwująca z prędkością 180 km/h. Demolująca returnem wszystkie rywalki ze słabym serwisem. Obawiam się więc, że ta następna przeszkoda nie zostałaby wzięta - mówi Wolfke.

Znany ekspert tenisowy ma nadzieję, że krakowianka solidnie popracuje nad przygotowaniem atletycznym. Jeśli tak się nie stanie, to zawsze mieć będzie problemy z takimi rywalkami jak: siostry Williams, Petra Kvitova, Wiktoria Azarenka, Maria Szarapowa.

- A za chwilę właśnie z Madison Keys czy Garbine Muguruzą, czyli dziewczynami - mówiąc kolokwialnie, większymi od Agnieszki o jeden czy dwa numery, uderzającymi piłkę o 30-50 km/h mocniej. Jak ta piłka wchodzi, to Agnieszka nie ma szans - kontynuuje Wolfke.

Kilka tygodni temu Radwańska zaprosiła do współpracy Martinę Navratilovą. Po to, by w końcu osiągnąć życiowy sukces i wygrać turniej Wielkiego Szlema.

Nasz rozmówca podkreśla, że kibice powinni uzbroić się w cierpliwość. Na efekty trzeba będzie poczekać. - Panie trenowały ze sobą może tydzień. Nie ma co oczekiwać cudów - mówi.

Tomasz Wolfke dodaje, że raczej nie będzie ich także w kolejnym wielkoszlemowym turnieju - French Open. - W Paryżu dochodzi element wytrzymałości i pojawia się zastęp kolejnych niewygodnych dla Agnieszki rywalek, które przebijają piłkę jeszcze cierpliwiej, niż robi to ona. Można tam przegrać nie tylko z "wielką strzelbą", ale z kilkoma-kilkunastoma zawodniczkami bazującymi na cierpliwej, aktywnej defensywie - jak choćby Wozniacki czy Kerber, plus Hiszpanki.

Cała nadzieja w Wimbledonie. To turniej, w którym krakowianka dotarła już do finału (przegrała z Sereną Williams w 2012 r.). Jest wręcz stworzona do gry na trawiastym korcie. A Navratilova właśnie w Londynie będzie jej miała sporo do przekazania.

- Agnieszka jest lekka, po trawiastym korcie wręcz "pływa". Intuicyjnymi zagraniami bezpośrednio po koźle jest w stanie narobić "bigosu" właśnie tym mocno grającym rywalkom. Pojawi się wielka szansa. Do tego dodajmy ogromne doświadczenie wimbledońskie Navratilovej, która być może zdradzi Agnieszce jakieś nieopanowane przez nią sekrety gry na trawie - kończy Tomasz Wolfke.

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (168)
  • RobertW18 Zgłoś komentarz
    Raczej - "demony teraźniejszości", od dwóch lat. Cała ta gadka o "demonach przeszłości" - to umiejętne obrabianie umysłów ludzi do pewnych twierdzeń. Że niby wszystko znakomicie,
    Czytaj całość
    tylko "demony przeszłości"... P. Wiktorowski nastał po tym, gdy p. Agnieszkę przez dwa lata, rok po roku leczono (bardzo umiejętnie, choć nie bez "cięcia") i gdy dochodziła do siebie, a następnie, wyleczona, osiągała najlepsze swe wyniki. Te wyniki teraz przypisuje się wyłącznie "sile spokoju" p. Wiktorowskiego i jego umiejętnościom, choć istotna była naprawa cielesnych słabości Zawodniczki. "Demony przeszłości" jakoś nie mogą się słuchaczom nie kojarzyć z p. Radwańskim. Przecież "on jest przeszłością". I nikt nie pamięta, jak tenże całe lata temu wytykał głośno słabość "podania" i wzywał do pracy nad nim. Teraz odkrywają to "eksperci"...
    • Australianopova Zgłoś komentarz
      nadużywamy słowa ekspert tenisowy
      • Mind Control Zgłoś komentarz
        Poza tym tytuł artykułu "powróciły demony", a kiedyś odeszły? No chyba Wolfke nie myśli o meczu z Larsson? :P
        • FedEx Zgłoś komentarz
          Podobno Navratlilova nawrzucała Adze na antenie kanału Tennis Channel, wie ktoś może coś więcej na ten temat ?
          • stanzuk Zgłoś komentarz
            Kilka faktów z ważnych meczów które były do wygrania, a przegrała je przez fochy w swojej głowie, które pojawiają się po spektakularnie zepsutym punkcie. Wimbledon : Ma prawie piłkę
            Czytaj całość
            meczową, pusty kort a ona podaje prosto na rakietę Lisicki i po zawodach, bo po tak zepsutym najważniejszym punktcie, załamana przegrywa dwa następne gemy. Katowice: Wyrzuca łatwy forhend na 4:1 w aut i przestaje grać. Cornet błyskawicznie doprowadza do 3:3 i potem wygrywa mecz. Indian Wells: może i cos ją bolało, ale nie chyba nie tak bardzo jak grała. Wszystko było w porządku do momentu jak przy punkcie na przełamanie na 3:1 pakuje prosty wolej w siatkę. Za chwilę za to przełamuje Pennetta, i zamiast 3:1 zrobiło się 2:3 i po meczu. Miami: Wyrzuca piłkę meczową w aut, potem przegrywa z Cibulkovą tejbrek w kompromitującym stylu. No i Melbourne: Ma mecz w swoich rękach, 2:0 wisi w powietrzu,widać że Venus już zaczyna pękać , to podaje jej na tacy pchniętą piłkę. Zamiast 2:0 jest 1:1, Venus dostaje paliwa,a obrażona i załamana takim obrotem sprawy Agnieszka statystuje do końca meczu. Może jednak miał rację stary Radwański, jak po przegranym w podobnych okolicznosciach meczu w Paryżu z Szarapową, powiedział, że tu potrzebny jest psychiatra.
            • tenistom Zgłoś komentarz
              Redakcja SF nadużywa określenia ekspert. Pan Wolfke jest komentatorem sportowym
              • steffen Zgłoś komentarz
                Może i dobrze że pracowałem w trakcie tego meczu. Zero stresu ;) No, prawie zero :D Jedyna pociecha że to akurat na Venus trafiło, niech się babcia cieszy :)
                • zgryźliwy Zgłoś komentarz
                  Dlaczego Venus wygrała ? Krótko: większa dynamika, większa siła, większa wola zwycięstwa. I to wszystko u kobitki liczącej sobie prawie 35 wiosen.
                  • bezet Zgłoś komentarz
                    Nawet jak nie wygra, to może dzięki niej w przyszłości, któraś z młodziutkich fanek Agi, sięgnie po to trofeum;)
                    • gtaak Zgłoś komentarz
                      Tak, wiemy ze jej drugi serwis jest slaby,ale dlaczego nie moze odbic wsystkie serwise dziewczyn ktore nie sa tak mocne jak meszczyzn ktorych spotyka w mixed doubles? (jak w Hopmann Cup)
                      • Miśqu Zgłoś komentarz
                        Po każdej istotnej porażce: "Powróciły demony z przeszłości" z panem Fibakiem na czele.
                        • FedEx Zgłoś komentarz
                          Tylko zastanawiam się dlaczego oni nie pracują nad tym nieszczęsnym drugim serwisem. Pierwszy Aga poprawiła, ale drugi to jakiś dramat 120 kmh to zdecydowanie za wolno, nawet malutka Cebula
                          Czytaj całość
                          serwuje o ponad 10 kmh szybciej. Wie ktoś coś może w tym temacie dlaczego Aga tego nie chce trenować.
                          • FedEx Zgłoś komentarz
                            Nie zgodzę się z Panem Tomaszem, owszem drugi serwis jak zwykle był obijany, ale Agnieszka mecz przegrała nie przez ten element, tylko przez zbyt pasywną grę, czekanie na błędy Venus
                            Czytaj całość
                            oraz złe decyzje taktyczne, szczególnie zepsuta piłka przy 1-0 30-30 w III secie, która moim zdaniem zaważyła na losach meczu.
                            Zobacz więcej komentarzy (1)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×