WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

US Open: Maria Szarapowa lepsza od Patty Schnyder. Daria Kasatkina i Madison Keys w II rundzie

Maria Szarapowa pokonała Patty Schnyder w I rundzie wielkoszlemowego US Open. Pierwsze mecze wygrały Daria Kasatkina i Madison Keys.
Łukasz Iwanek
Łukasz Iwanek
Getty Images / Minas Panagiotakis / Na zdjęciu: Maria Szarapowa

W I rundzie US Open Maria Szarapowa (WTA 22) zmierzyła się z Patty Schnyder (WTA 187). Szwajcarka, która w grudniu skończy 40 lat, została najstarszą kwalifikantką w turnieju wielkoszlemowym w Erze Otwartej (od 1968 roku). Na Louis Armstrong Stadium Rosjanka wygrała 6:2, 7:6(6). W drugim secie Schnyder z 1:5 wyrównała na 5:5, a w tie breaku obroniła trzy piłki meczowe przy 3-6, ale nie udało się jej doprowadzić do trzeciej partii.

W trwającym godzinę i 50 minut meczu było 10 przełamań, z czego sześć dla Szarapowej. Rosjance naliczono 22 kończące uderzenia i 46 niewymuszonych błędów. Schnyder miała cztery piłki wygrane bezpośrednio i 30 pomyłek. Było to drugie spotkanie obu tenisistek w wielkoszlemowym turnieju. W IV rundzie Rolanda Garrosa 2007 Szarapowa zwyciężyła 3:6, 6:4, 9:7. Zmierzyły się po raz pierwszy od 2008 roku. Bilans ich wszystkich meczów to teraz 8-1 dla Rosjanki.

Schnyder w 2015 roku wznowiła karierę. W wielkoszlemowym turnieju Szwajcarka zagrała po raz pierwszy od Rolanda Garrosa 2011. Była siódma rakieta globu najlepszy występ w imprezach tej rangi zanotowała w Australian Open 2004 (półfinał). W US Open dwa razy doszła do ćwierćfinału (1998, 2008).

Kolejną rywalką Szarapowej, mistrzyni nowojorskiej imprezy z 2006 roku, będzie Sorana Cirstea (WTA 51), która zwyciężyła 6:3, 3:6, 7:5 Alison Riske (WTA 75). W trzecim secie Rumunka wróciła ze stanu 3:5. W trwającym dwie godziny meczu zdobyła 46 z 58 punktów przy swoim pierwszym podaniu i wykorzystała trzy z dziewięciu break pointów.

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: niespotykana sytuacja przed meczem w lidze francuskiej

Madison Keys (WTA 14) pokonała 6:4, 6:4 Pauline Parmentier (WTA 71). W ciągu 95 minut finalistka imprezy z ubiegłego roku zgarnęła 27 z 34 punktów przy własnym pierwszym podaniu. Amerykanka posłała 29 kończących uderzeń przy 28 niewymuszonych błędach. Francuzka miała 13 piłek wygranych bezpośrednio i 20 pomyłek. Kolejną rywalką Keys będzie Bernarda Pera (WTA 92), która wróciła z 0:2 w pierwszym secie i wygrała 7:6(6), 6:4 z Julią Putincewą (WTA 50).

Daria Kasatkina (WTA 11) zwyciężyła 6:4, 5:7, 6:4 Timeę Babos (WTA 42). W pierwszym secie Rosjanka wróciła z 1:4, a w drugim z 2:5 wyrównała na 5:5, ale nie udało się jej zakończyć meczu. W decydującej partii od 2:4 zdobyła cztery gemy i po dwóch godzinach i 21 minutach awansowała do II rundy. Kolejną rywalką Kasatkiny będzie Białorusinka Alaksandra Sasnowicz, z którą ma bilans spotkań 3-1.

Carla Suarez (WTA 24) pokonała 5:7, 6:3, 6:4 Nicole Gibbs (WTA 115). W trwającym dwie godziny i minutę spotkaniu Hiszpanka wykorzystała pięć z dziewięciu break pointów. W II rundzie tenisistka z Barcelony zmierzy się z Kristiną Mladenović (WTA 53), która w godzinę rozbiła 6:0, 6:3 Tamarę Zidansek (WTA 76). Francuzka zdobyła 26 z 30 punktów przy swoim pierwszym podaniu i 11 z 15 przy siatce. Zanotowano jej 18 kończących uderzeń i 14 niewymuszonych błędów. Słowenka miała 10 piłek wygranych bezpośrednio i 18 pomyłek.

Anett Kontaveit (WTA 27) przegrała 7:6(3), 3:6, 5:7 z Kateriną Siniakovą (WTA 54). W 12. gemie pierwszej partii Estonka obroniła dwie piłki setowe. W drugim secie z 1:5 zbliżyła się na 3:5, ale następnie oddała podanie z 40-15. W decydującej odsłonie serwowała po zwycięstwo przy 5:4, ale straciła trzy kolejne gemy. W trwającym dwie godziny i 31 minut meczu było 13 przełamań, z czego osiem dla Siniakovej. Kolejną rywalką Czeszki będzie Ajla Tomljanović (WTA 58), która wykorzystała sześć z dziewięciu break pointów i pokonała 6:4, 6:1 Lizette Cabrerę (WTA 160).

Monica Puig (WTA 55) rozbiła 6:0, 6:0 Stefanie Vögele (WTA 74). W trwającym 45 minut meczu mistrzyni olimpijska zdobyła 52 z 73 rozegranych punktów. W II rundzie Portorykanka zmierzy się z Caroline Garcią, którą w ubiegłym tygodniu wyeliminowała w ćwierćfinale turnieju w New Haven. Marketa Vondrousova (WTA 103) pokonała 6:1, 6:4 Monę Barthel (WTA 111). Niemka do drabinki weszła w miejsce kontuzjowanej Mihaeli Buzarnescu. Czeszka odparła trzy break pointy, a sama uzyskała cztery przełamania.

Wiera Zwonariowa (WTA 133) zwyciężyła 6:2, 6:7(6), 7:5 Annę Blinkową (WTA 100). Finalistka US Open 2010 prowadziła 6:2, 4:2, ale przegrała drugą partię marnując piłkę meczową w tie breaku. W trzecim secie przy 4:4 oddała podanie, ale zdobyła trzy kolejne gemy. W trwającym dwie godziny i 51 minut meczu Blinkowa popełniła 11 podwójnych błędów i wykorzystała tylko cztery z 13 break pointów. Zwonariowa w turnieju głównym US Open gra po raz pierwszy od 2011 roku, gdy doszła do ćwierćfinału. Kolejną jej przeciwniczką będzie Aryna Sabalenka.

Eugenie Bouchard (WTA 137) pokonała 6:3, 6:1 Harmony Tan (WTA 396). W ciągu 67 minut finalistka Wimbledonu 2014 odparła dwa break pointy, a sama wykorzystała cztery z 10 szans na przełamanie. Kanadyjka zdobyła 22 z 30 punktów przy swoim pierwszym podaniu i w II rundzie spotka się z Vondrousovą.

US Open, Nowy Jork (USA)
Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 53 mln dolarów
wtorek, 28 sierpnia

I runda gry pojedynczej kobiet:

Daria Kasatkina (Rosja, 11) - Timea Babos (Węgry) 6:4, 5:7, 6:4
Madison Keys (USA, 14) - Pauline Parmentier (Francja) 6:4, 6:4
Maria Szarapowa (Rosja, 22) - Patty Schnyder (Szwajcaria, Q) 6:2, 7:6(6)
Carla Suarez (Hiszpania, 30) - Nicole Gibbs (USA, Q) 5:7, 6:3, 6:4
Katerina Siniakova (Czechy) - Anett Kontaveit (Estonia, 28) 6:7(3), 6:3, 7:5
Kristina Mladenović (Francja) - Tamara Zidansek (Słowenia) 6:0, 6:3
Monica Puig (Portoryko) - Stefanie Vögele (Szwajcaria) 6:0, 6:0
Ajla Tomljanović (Australia) - Lizette Cabrera (Australia, WC) 6:4, 6:1
Bernarda Pera (USA) - Julia Putincewa (Kazachstan) 7:6(6), 6:4
Marketa Vondrousova (Czechy) - Mona Barthel (Niemcy, LL) 6:1, 6:4
Sorana Cirstea (Rumunia) - Alison Riske (USA) 6:3, 3:6, 7:5
Wiera Zwonariowa (Rosja, Q) - Anna Blinkowa (Rosja) 6:2, 6:7(6), 7:5
Eugenie Bouchard (Kanada, Q) - Harmony Tan (Francja, WC) 6:3, 6:1

Program i wyniki turnieju kobiet

Czy Maria Szarapowa awansuje do III rundy US Open 2018?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Pi-lotka 1
    Słabiutki był to mecz, niestety.
    hippekk Gdyby to był mecz innych pań niż Masza i Patty, to można by po prostu przejść obok niego obojętnie. Niestety, myślę że wielu widzów (ja także) miało wobec tego meczu spore oczekiwania. Mecz był bardzo słaby. Złożyło się na to zapewne wiele czynników, chociażby temperatura czy wyznaczenie meczu jako ostatniego w sesji. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć Maszę... OK, może "syndrom pierwszego meczu", może jakieś drobne niedomaganie. Jednak to, co grała Patty... ... A Patty przypominała Patty ze swojego najlepszego okresu. Tylko nie w momentach dobrej gry, a w momentach "teraz fochy". Dzięki urokom przekazu z tegorocznego US Open, mogłem oglądać jedynie ostatni mecz Patty w kwalifikacjach, w którym to meczu grała normalnie - z zaangażowaniem, koncentracją, kontrolowaniem gry - no i przede wszystkim - z zagraniami kończącymi. Cieszyła się tenisem :) Do Meczu z Maszą Patty przystąpiła jednak najwyraźniej z zupełnie innym nastawieniem. To była "Dawna Fochowa Patty" - postanowiła, że tego meczu nie wygra, choćby nie wiem co. Stanowczo postanowiła także nie grać winnerów. Bo taka jest Patty ;) Nie i już. I nikt nic na to nie poradzi. Był mecz, a gdzieś obok meczu był "tajemniczy mentalny świat Patty". Nie wydaje mi się, aby np. brak zagrań kończących wynikał z przyjętej taktyki nie wdawania się z Maszą w płaskie, szybkie uderzenia. Bo też nie pamiętam u Patty aż takiej konsekwencji w realizacji jakiejś założonej taktyki... ;) Patty mogła z Maszą w tym meczu powalczyć, może niekoniecznie go wygrać, bo zapewne gdyby grała lepiej, zmusiłaby też do znacznie lepszej gry Maszę. Mogła wygenerować przyjemne widowisko. Ale nie...... W dodatku kamera na Louis Armstrong Stadium jest fatalna, mecze ogląda się bardzo źle. Widok rzeczywiście, jak z LASu, jak z wysokiego drzewa w lesie ;). Przy piłce lecącej wzdłuż osi obrazu nie da się czasami zauważyć momentu odbicia piłki od kortu. Znakomity obiekt, ale żeby nie dopatrzeć tak podstawowej sprawy, jak odpowiednie usytuowanie kamery? Dziękuję za uwagę, musiałem trochę pokrytykować i pomalkontencić, mecz Maszy i Patty tak na mnie podziałał.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • hippekk 0
    Sensacja :) Kamera na Louis Armstrong Stadium została wreszcie prawidłowo umiejscowiona. Można normalnie oglądać Venus z Camilą. :)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Iw 1
    Fajny opis meczu. Znałam wynik, ale samego spotkania nie oglądałam, ale dzięki Tobie teraz wiem mniej więcej, jakie panowały nastroje na korcie :)
    hippekk Gdyby to był mecz innych pań niż Masza i Patty, to można by po prostu przejść obok niego obojętnie. Niestety, myślę że wielu widzów (ja także) miało wobec tego meczu spore oczekiwania. Mecz był bardzo słaby. Złożyło się na to zapewne wiele czynników, chociażby temperatura czy wyznaczenie meczu jako ostatniego w sesji. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć Maszę... OK, może "syndrom pierwszego meczu", może jakieś drobne niedomaganie. Jednak to, co grała Patty... ... A Patty przypominała Patty ze swojego najlepszego okresu. Tylko nie w momentach dobrej gry, a w momentach "teraz fochy". Dzięki urokom przekazu z tegorocznego US Open, mogłem oglądać jedynie ostatni mecz Patty w kwalifikacjach, w którym to meczu grała normalnie - z zaangażowaniem, koncentracją, kontrolowaniem gry - no i przede wszystkim - z zagraniami kończącymi. Cieszyła się tenisem :) Do Meczu z Maszą Patty przystąpiła jednak najwyraźniej z zupełnie innym nastawieniem. To była "Dawna Fochowa Patty" - postanowiła, że tego meczu nie wygra, choćby nie wiem co. Stanowczo postanowiła także nie grać winnerów. Bo taka jest Patty ;) Nie i już. I nikt nic na to nie poradzi. Był mecz, a gdzieś obok meczu był "tajemniczy mentalny świat Patty". Nie wydaje mi się, aby np. brak zagrań kończących wynikał z przyjętej taktyki nie wdawania się z Maszą w płaskie, szybkie uderzenia. Bo też nie pamiętam u Patty aż takiej konsekwencji w realizacji jakiejś założonej taktyki... ;) Patty mogła z Maszą w tym meczu powalczyć, może niekoniecznie go wygrać, bo zapewne gdyby grała lepiej, zmusiłaby też do znacznie lepszej gry Maszę. Mogła wygenerować przyjemne widowisko. Ale nie...... W dodatku kamera na Louis Armstrong Stadium jest fatalna, mecze ogląda się bardzo źle. Widok rzeczywiście, jak z LASu, jak z wysokiego drzewa w lesie ;). Przy piłce lecącej wzdłuż osi obrazu nie da się czasami zauważyć momentu odbicia piłki od kortu. Znakomity obiekt, ale żeby nie dopatrzeć tak podstawowej sprawy, jak odpowiednie usytuowanie kamery? Dziękuję za uwagę, musiałem trochę pokrytykować i pomalkontencić, mecz Maszy i Patty tak na mnie podziałał.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×