KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Dawid Góra: Morderczy wysiłek Igi. Zmęczona Świątek lepsza od wypoczętej półfinalistki turnieju

Nieco ponad trzy godziny - tyle odpoczynku wystarczy Idze Świątek, aby w dwóch setach rozprawić się z rywalką, która wcześniej nie dała większych szans czwartej rakiecie świata. Polka przekroczyła kolejną granice swojej psychiki i wytrzymałości.
Dawid Góra
Dawid Góra
Iga Świątek PAP/EPA / Ettore Ferrari / Na zdjęciu: Iga Świątek

Mecze Igi Świątek i Magdy Linette oglądaj w CANAL+ oraz w serwisie canalplus.com

Kiedy stało się jasne, że Iga zagra dwa mecze jednego dnia, szanse na zwycięstwo natychmiast spadły. Polka spotkanie z Eliną Switoliną wygrała, co prawda, w dwóch setach, ale Ukrainka momentami prezentowała znakomity tenis. Drugą partię przegrała 5:7 nie odpuszczając do samego końca. Iga musiała być w stu procentach skoncentrowana, aby nie dopuścić do trzeciej odsłony.

W meczu z Amerykanką widać było zmęczenie Igi. Nie tylko na twarzy, ale również w zagraniach. W końcu jednak weszła w rytm, włączyła to, czym zachwyciła kilka godzin wcześniej - idealne dysponowanie energią. Często niemal odpuszczała sytuacje bez wyjścia, aby w pełni skupić się na momentach słabości Amerykanki. Do tego dołożyła kilka rewelacyjnych zagrań, trochę w stylu Agnieszki Radwańskiej, aż wreszcie weszła w automatyzm.

Druga część konfrontacji była zdecydowanie pod dyktando Polki, która w tamtym momencie grała już... czwarty set w ciągu kilku godzin. Amerykanka swój mecz wygrała poprzedniego dnia i to po kreczu! 17-latka (zawodniczka jeszcze młodsza od Igi) Cori Gauff nie rozegrała więc nawet całego spotkania. Miała gigantyczną przewagę przed meczem z Igą, a i tak nie była w stanie sprostać Polce.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: "Perfekcyjna bramkarka"! Iga Świątek poradziłaby sobie w futbolu?

W tenisie dwa mecze tego samego dnia nie są niczym wyjątkowym, to jasne. Sama Gauff po meczu z Polką musiała przygotowywać się do spotkania deblowego, które rozpoczęła tego samego dnia parę godzin później. W meczu singlowym to Polka była jednak tą, która miała prawo być zmęczona.

Każdy kolejny mecz Igi jest najważniejszym w tym sezonie. Każdy jest też rewelacyjnym ćwiczeniem siły, techniki, a przede wszystkim psychiki m.in. przed turniejem we Francji. Wreszcie każdy jest też przekroczeniem kolejnej granicy.

Rzymski turniej WTA 1000 już teraz stanowi piękną historię. Prawie w każdym meczu Polka wygrywa dzięki innej cesze. Kiedy trzeba było gigantycznej odporności psychicznej, Iga ją wykorzystała. Kiedy trzeba było odpowiedniego gospodarowania siłą, Polka pokazała, że to potrafi. Kiedy wreszcie trzeba było morderczej wytrzymałości, Iga znalazła energię.

Oczywiście, nie jest to turniej, na który przygotowują się gwiazdy tenisa. Szczególnie w tak wypełnionym wydarzeniami roku. Ale każda z nich chce go wygrać, każda chce pokazać swoją siłę przed zawodami, w których jeszcze donioślej mogą przejść do historii.

Zdaję sobie sprawę z tego, że ta opinia będzie odebrana jako hurraoptymizm (modne słowo). Oczywiście, Igi, jak i innych sportowców, nie można zagłaskać, trzeba być w pełni obiektywnym w ocenach. Jednak zwróćmy uwagę na fakt, że Polka ma dopiero 19 lat! W tym wieku jej wyzwaniem jest przede wszystkim podążanie prostą drogą po kolejne osiągnięcia i umiejętność czerpania z poprzednich sukcesów. Każdy kolejny triumf nie jest czymś, czego możemy od Igi bezwzględnie wymagać. Jeśli więc możemy cieszyć się tym, co wywalcza młodziutka Polka na światowych kortach, róbmy to. Na momenty refleksji zapewne jeszcze przyjdzie czas. Teraz jest lepiej niż moglibyśmy sobie to wyobrażać.

W niedzielę finał. Mecz z Karoliną Pliskovą rozpocznie się o godzinie 14.30.

Wojciech Fibak zachwycony postawą Igi Świątek. "To był renesans!" >>
Eksperci pod wrażeniem Igi Świątek. "Świetna robota", "200 proc. sobotniej normy" >>

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (11)
  • Tom. Zgłoś komentarz
    Proponuję jednak jeszcze poczekać z tymi peanami na cześć Igi (oczywiście wybitnej tenisistki) aż wygra rzymski finał. Wtedy będzie pełnia szczęścia i pełny obraz tego turnieju ;)
    Czytaj całość
    Jeśli Iga zagra tak jak wczoraj - Pliskova nie ma szans. Jeśli zagra tak jak w pierwszych trzech meczach, to żadna "cecha, dzięki której wygrała każdy z meczów") jej w kontekście Pliskovej nic nie da i zejdzie z kortu z bardzo dobrym wynikiem turniejowym (dzięki wczirajszym wspaniałtm meczom lepszym niż zakładany przez wielu), ale jako przegrana. Wszystko zależy od samej Igi. Czy potrafi utrzymać wczorajszy poziom.
    • prawus Zgłoś komentarz
      Czyli czytać , wznosić ochy i achy nad najlepszą Polską tenisistką która przynosi nam tyle dumy , ktora zacheca młodzież do uprawiania sportu , mozemy , ale oglsdać jej w PAŃSTWOWEJ TV
      Czytaj całość
      już nie możemy ? WSTYD !! Przyjdzie fo tego że na szafce pod telewizorem bedzie trzeba miec 15 płatnych dekoderów , po to by mozna było ogladać coś interesujacego ..
      • Ksawery Darnowski Zgłoś komentarz
        Pozostał do rozegrania mecz finałowy, który paradoksalnie może być dla Igi najłatwiejszy w całym turnieju. Karolina Piskova nie stanowi dla niej żadnej tajemnicy ponieważ już z nią
        Czytaj całość
        grała (w sierpniu ub. roku) i wygrała demolując Czeszkę w pierwszym secie. Zatem wie czego może się po niej spodziewać (inaczej niż w przypadku Cori Gauff). Polska tenisistka jest od Pliskovej szybsza i gra urozmaicony tenis (połączenie siły z precyzją oraz zmiennością zagrań - zmiana rotacji, kierunku, wysokości piłki oraz dobra gra przy siatce). Wystarczy więc, że wykorzysta swoje naturalne walory, zacznie stosować to, co lubi grać, i powinna łatwo wygrać w dwóch setach. Karolina gra tenis zachowawczy i jest chimeryczna - potrafi seriami zagrywać asy by za chwilę popełnić trzy podwójne błędy serwisowe w gemie. Liczę, że będzie się denerwować nie mogąc sprostać rywalce a to odbije się na jej grze. A Iga to taka lżejsza wersja Nadala, który bardzo rotowanymi forehandami sprawia rywalom dużo kłopotów. Ona gra podobny forehand. Proponuję przypomnieć sobie jak Aga Radwańską ogrywała Karolinę Pliskovą, kiedy chciała i jak chciała. Nawet gdy Czeszka wygrała seta i prowadziła w drugim, Polka zawsze odwracała losy meczu i go ostatecznie wygrywała (podobnie jak z Marion Bartoli). Dopiero gdy Agnieszka zamierzała już zakończyć karierę, Karolinie udało się w końcu wygrać, bodajże dwa razy (aczkolwiek bilans pozostał bardzo niekorzystny dla Czeszki). Takie tenisistki jak Karolina nie lubią grać z kimś kto preferuje tenis kombinacyjny, nie oparty na sile lecz technice. A Iga ma to co miała Agnieszka plus siłę uderzeń (czego krakowiance brakowało i dlatego nigdy nie wygrała szlema).
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×