Start wyścigu Moto3, towarzyszącemu GP Malezji na torze Sepang, został opóźniony o prawie dwie godziny po groźnym zderzeniu nowo koronowanego mistrza świata Jose Antonio Ruedy z Noahem Dettwilerem. Do wypadku doszło jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji, na okrążeniu rozgrzewkowym.
Dettwiler jechał wolno przy krawędzi toru, gdy na wyjściu z zakrętu numer 3 Rueda z dużą prędkością najechał na tył motocykla Szwajcara. Zaraz po zdarzeniu pojawiły się sugestie, że w maszynie Dettwilera mogło dojść do problemów technicznych, ale jak dotąd nie zostały one oficjalnie potwierdzone.
ZOBACZ WIDEO: Robert Kubica nie kryje się z wiarą w Boga. "Kiedyś mocno chroniłem temat religii"
Pierwotnie wyścig Moto3 na torze Sepang miał ruszyć o godz. 5.00 czasu polskiego, ale interwencja medyków doprowadziła do opóźnień i sporych zmian w harmonogramie jazd. Organizatorzy MotoGP nie ujawnili dokładnego stanu zdrowia Ruedy i Dettwilera. W oficjalnym komunikacie podano jedynie, że obaj motocykliści są przytomni.
"Nie ma bardziej niebezpiecznego wypadku niż ten, w którym różnica prędkości jest ogromna. Niestety, widzieliśmy takie rzeczy przez dekady: jeden zawodnik jechał na pełnym gazie przed siebie, albo jeden niezauważony przez jadącego za nim, albo inny patrzący gdzie indziej. Mam nadzieję, że Rueda i Dettwiler będą cali i zdrowi" - napisał dziennikarz Mat Oxley o wydarzeniach z toru Sepang.
Ze względu na poważną sytuację, podjęto decyzję o przetransportowaniu Ruedy i Dettwilera śmigłowcem do najbliższego szpitala. Regulamin MotoGP zabrania rozgrywania wyścigów, gdy na torze nie ma zabezpieczenia medycznego w postaci helikopterów, co wymusiło oczekiwanie na powrót maszyn.
W efekcie wyścig Moto3 przesunięto na godz. 6.45 czasu polskiego i skrócono jego dystans z piętnastu do dziesięciu okrążeń.
Rueda już wcześniej zapewnił sobie tytuł mistrzowski w Moto3 w sezonie 2025. Hiszpan miał wystartować do niedzielnego wyścigu z trzeciej pozycji. Za to Dettwiler miał ustawić się na końcu stawki.