Mnóstwo kontrowersji. Koniec z ustawianiem wyścigów Kubicy?

Materiały prasowe / Charly López / DPPI / Na zdjęciu: Robert Kubica
Materiały prasowe / Charly López / DPPI / Na zdjęciu: Robert Kubica

Robert Kubica ucierpiał w ostatnim wyścigu WEC przez mechanizm sztucznego wyrównywania szans (tzw. Balance of Performance). Nie trzeba było wiele czasu, aby jeden z producentów zakwestionował zasadność BoP. Czy czekają nas zmiany w regulaminie?

Ferrari i Toyota to zespoły, które oberwały najmocniej przy okazji ostatniego wyścigu długodystansowych mistrzostw świata WEC. Z regulacji Balance of Performance wynikało, że samochody włoskiego i japońskiego producenta mają przewagę, więc dociążono je dodatkowym balastem. Efekt był taki, że załogi korzystające z Ferrari i Toyoty miały problem włączyć się do walki o punkty.

Sztuczne wyrównywanie szans w wyścigach Kubicy

Mechanizm BoP "zadziałał", bo Ferrari przegrało pierwszy wyścig w sezonie 2025, a Robert Kubica wraz z załogą AF Corse wywalczył po ciężkich bojach ósme miejsce, choć w wyścigu jego zespół nie popełnił ani jednego błędu. Równie sfrustrowana po 6h Sao Paulo jest Toyota, która po zajęciu dopiero czternastego i piętnastego miejsca, postanowiła działać.

ZOBACZ WIDEO: Mistrz olimpijski fanatykiem żużla. "Za Rybnikiem jeździłem po całej Polsce"

David Floury, dyrektor techniczny japońskiego producenta, w rozmowie z motorsport.com nazwał tegoroczną kampanię WEC "smutną" i zasugerował, że kibice zostali pozbawieni "prawdziwego ścigania". Jego zdaniem, ostatni wyścig w Sao Paulo był "nudny", bo regulacje BoP sprawiły, że Cadillac miał przewagę nad resztą stawki.

- Wyścigi WEC w tym roku, jeśli się im przyjrzeć z bliska, nie są interesujące. Cały sezon jest nudny - powiedział Floury, zdaniem którego jedynie majowe zawody 6h Spa-Francorchamps obfitowały w ciekawą akcję. - Ten tor jednak zawsze oferuje dobre ściganie, a jak na standardy Spa, tegoroczny wyścig nie był jakiś wyjątkowy - dodał.

- Ten sezon jest smutny, bo straciliśmy z oczu istotę wyścigów. Stały się one zbyt sztuczne. Nie chodzi o to, czy potrzebujemy czegoś, co będzie niwelować różnice między samochodami, czy nie. Jesteśmy w stanie zaakceptować taki mechanizm, ale ten obecny jest całkowicie błędny - stwierdził dyrektor techniczny Toyoty.

Floury udzielając wypowiedzi użył słowa "mechanizm" i nie powiedział wprost o Balance of Performance, bo regulamin sportowy mistrzostw... zabrania podnoszenia tematu BoP w mediach. Przed rokiem Toyota otrzymała nawet karę finansową (10 tys. euro) za to, że ówczesny dyrektor wyścigowy Rob Leupen wypowiadał się na temat mechanizmu wyrównywania szans w WEC.

WEC ma problem

Dyrektor techniczny Toyoty stwierdził, że wyniki 6h Sao Paulo mógł wytypować na tydzień przed wyścigiem. - Gdy dostajesz tabelkę (z decyzjami o dociążeniu samochodów - dop. aut.), to już wiesz, co się wydarzy. Tak nie powinno być. Ten proces ma na celu zbliżyć do siebie samochody i wyrównać stawkę, a działa odwrotnie - ocenił.

Toyota jest pierwszym producentem, który tak wyraźnie skrytykował przepisy dotyczące Balance of Performance. Po ostatnim wyścigu w Brazylii również Kubica nie ukrywał swojego niezadowolenia z tych regulacji i wskazywał, że Ferrari nie mogło walczyć o więcej niż ósmą lokatę. Czas pokaże, czy te wypowiedzi skłonią organizatorów długodystansowych mistrzostw świata WEC do głębszych zmian.

- Pilnie musimy znaleźć rozwiązanie, bo w przeciwnym razie, jestem tego pewien, będziemy mieć pewne konsekwencje. Nie mówię tego w naszym imieniu, ale bardziej jako kibic i entuzjasta wyścigów długodystansowych. Czuję, że posunęliśmy się za daleko i musimy to poważnie przemyśleć - podsumował Floury.

Działacze z Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) nie powinni przejść obojętnie obok słów przedstawiciela Toyoty. Jeśli krytyka mechanizmu BoP nasili się, producenci mogą grozić opuszczeniem długodystansowych mistrzostw świata. Niedawno Toto Wolff z Mercedesa zapowiedział już, że jego marka nie dołączy do rywalizacji w 24h Le Mans, bo sztuczne wyrównywanie szans nie jest czymś dobrym w świecie wyścigów.

- W Mercedesie jesteśmy pasjonatami wyścigów. Nie lubimy czegoś takiego jak Balance of Performance. Nie lubimy, gdy ktoś ocenia moc, zużycie energii czy wagę naszego auta. Wydajesz tyle pieniędzy, poświęcasz tyle czasu i wysiłku, by opracować najszybszy samochód, a potem ktoś dodaje ci 10 kilogramów balastu - powiedział Austriak w rozmowie z Bloombergiem.

Komentarze (10)
avatar
moxod
21.07.2025
Zgłoś do moderacji
2
1
Odpowiedz
Ja nie rozumiem o co kłótnia. Niech ich wszystkich wsadza w dokładnie takie same samochody i wtedy zobaczymy kto jest mistrzem, a kto gamoniem.i w sumie to ma na celu BoP. Bo co to za trudność Czytaj całość
avatar
Le
21.07.2025
Zgłoś do moderacji
10
9
Odpowiedz
Skończyć z tłumem sierota sportowym Kubicki = WYLUDZACZEM !!!! 
avatar
obsrywator
21.07.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Co wy tu pitolicie???
Doczep ze 2 tony do dowolnego samochodu, w dowolnej kategorii. - a na Poldaczu wygrasz w cuglach!!! 
avatar
MiroSlaw 1000
21.07.2025
Zgłoś do moderacji
25
19
Odpowiedz
Trzeba faworyzować dziadka Kubicę 
avatar
Luckyluke
21.07.2025
Zgłoś do moderacji
22
12
Odpowiedz
Czyli le mans wygrał nieuczciwie?tak sugerują re przepisy 
Zgłoś nielegalne treści