We wtorek Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) ogłosiła, że Rosjanie i Białorusini w sezonie 2025/2026 nie będą mogli wziąć udziału w zawodach organizowanych przez tę federację, w tym również w igrzyskach olimpijskich.
Zawodnicy z tych krajów nie wystartują - nawet jako neutralni zawodnicy - w dyscyplinach zarządzanych przez FIS, a więc m.in. w biegach narciarskich, skokach narciarskich, narciarstwie alpejskim czy snowboardzie.
ZOBACZ WIDEO: Gdzie jest granica wieku w wyścigach samochodowych? "Ona się przesuwa"
Tak decyzja wywołała oburzenie w rosyjskim środowisku obecnych sportowców jak i tych, którzy zakończyli już kariery.
- To nie jest sport, to polityka - powiedział 21-letni Sawielij Korostielow, dwukrotny mistrz świata juniorów w biegach narciarskich dla rosyjskiej stacji TV2. Jego słowa cytuje też portal championat.com.
- Była nadzieja, że zdrowy rozsądek zwycięży. Im zależy jednak na tym, by nasi sportowcy nie startowali i zdobyli więcej medali. Sportowcy mogą mówić co chcą, ale jeśli takie jest też stanowisko działaczy, to jest to już zwykła polityka. A dla takiej nie ma miejsca w sporcie - powiedziała dla "Championship" Swietłana Żurowa, mistrzyni olimpijska w łyżwiarstwie szybkim, deputowana Dumy Państwowej, cytowana także przez championat.com.
Tuż po wybuchu wojny w Ukrainie, zaatakowanej przez Rosję, rosyjscy i białoruscy narciarze zostali wykluczeni z udziału w zawodach FIS. Ostatnio jednak niektórzy działacze FIS chcieli przeforsować pomysł dopuszczenia sportowców z kraju agresora do rywalizacji. Dlatego też we wtorek odbyło się posiedzenie FIS, na którym ostatecznie zdecydowano jednak o przedłużeniu zakazu.