"Mam już dość bredni tej rodziny". Prezes reaguje na mocne słowa

Materiały prasowe / Marta Jakubowska / Paweł Siwiński, Tomasz Fajfer
Materiały prasowe / Marta Jakubowska / Paweł Siwiński, Tomasz Fajfer

Start Gniezno zwolnił Tomasza i Patryka Fajferów, po czym ten pierwszy nie gryzł się w język i udzielił mocnego wywiadu. - Gdy to czytam, jestem zażenowany - powiedział nam teraz prezes klubu Paweł Siwiński.

Zawrzało w Gnieźnie. A wszystko za sprawą komunikatu klubu o zwolnieniu dwóch członków sztabu szkoleniowego: Tomasza Fajfera (menedżer) i Patryka Fajfera (trener). Ten pierwszy udzielił nam mocnego wywiadu, w którym mówił m.in., że "nie chciał być marionetką prezesa". Tłumaczył ponadto, że szkółka jest kiepsko wyposażona, zaś przed sezonem dostał do dyspozycji gotowy skład (czytaj całość tutaj >>>).

Początkowo klub o przyczynach rozstania z Fajferami informował dość lakonicznie. Wskazywano, że zadecydowały kiepskie wyniki młodych zawodników. Prezes Paweł Siwiński też sytuację komentował dość krótko. - Chciałem rozejść się jak ludzie i nie zamierzałem już zaogniać tematu, ale niektóre rzeczy rozlały się za mocno. Tomasz Fajfer nie pozostawia mi wyboru i muszę przedstawić swój punkt widzenia. Zdenerwowałem się, czytając wypowiedzi całego klanu Fajferów. Mam już dość bredni tej rodziny. Gdy to czytam, to jestem zażenowany - podkreślił teraz.

ZOBACZ WIDEO: Ważny apel Jacka Frątczaka. Chodzi o Daniela Kaczmarka

I od razu zaznaczył, że w kontekście konstruowania kadry na sezon 2025 Tomasz Fajfer nie wykazywał prawie żadnej inicjatywy.

- Żeby uczestniczyć w ustalaniu kadry, to trzeba się odezwać i przyjechać na rozmowy. Była tylko taka inicjatywa, żeby wcisnąć na siłę Mikołaja Czaplę. A dlaczego? Bo jest to kolesiostwo. Najlepiej jakby Czapla dostał lepszy kontrakt niż Henriksson i siedział pod "16". Tylko po co mi tam zawodnik, który nie daje gwarancji punktów. Miałem mu zapłacić 120 tys. zł za podpis i zrezygnować z Bastiana Pedersena? - zapytał w rozmowie z naszym portalem.

Odniósł się też do kwestii pozyskania Adriana Gały, co było jego pomysłem. - Adrian Gała jest niestety nielubiany przez Fajferów, dlatego był negatywny oddźwięk. Niestety, transfer nie był trafiony i tutaj w stu procentach biorę winę na siebie. Próbujemy mu pomóc, on jest niesamowicie ambitny, jeździ po różnych krajach, żeby szukać jazdy. Gdzieś jest jednak ten problem... Zawsze go wstawiamy i dobrze wie, że w razie jakichś przypadków na torze się pojawi - kontynuował.

- A dlaczego Tomasz Fajfer nie uczestniczył w ustalaniu składu na mecze ligowe? Bo nie wykazywał żadnego zainteresowania. Mam już dość słuchania jego bredni. Są one poniżej poziomu. Nie widzi żadnych swoich błędów - ocenił. - Najczęściej w ogóle nie interesował się tym, że trzeba ustalić skład na mecz ligowy. Cała robota i tak spadała na kierownika drużyny Radosława Majewskiego, a poza tym uczestniczyłem w tym ja i członek zarządu Tomek Adamski. Żeby być do pewnych rzeczy dopuszczonym, to najpierw trzeba tego chcieć. Trzeba chcieć wykazać zainteresowanie - dodał Siwiński.

Zarzucił Fajferowi również to, że nie komunikował się z zawodnikami przez internet - Mamy stworzoną grupę zawodników na sezon 2025. Czy jest tam jeden wpis pana trenera? Nie. Nie ma tam żadnego jego wpisu. Ani przed meczem, ani po meczu. To, że nie umie angielskiego, nie jest usprawiedliwieniem. Każdy zawodnik anglojęzyczny może sobie użyć translatora. Oczywiście jednak łatwiej jest nie robić nic i mieć pretensje do całego świata. Niestety, takie podejście ma pan Fajfer - kontynuował.

Następnie rozwinął wątek komunikacji. - Wiemy, jak wygląda komunikacja w przypadku takich menedżerów z prawdziwego zdarzenia jak Piotr Baron czy Dariusz Śledź. Tam wszystko żyje. Tu nie było żadnej komunikacji. Byłem w Opolu, gdzie Gała został odstawiony od składu po dwóch biegach. Kto musiał mu to powiedzieć? Tradycyjnie kierownik drużyny Radek Majewski. Tak było zawsze, a na końcu i tak psy były wieszane na nim. Ze strony pana Fajfera nie było żadnej pomocy. Porównywanie zaś przez niego tego zwolnienia do Stanisława Chomskiego to chyba szczyt megalomanii. Rzeczywiście ten sam kaliber szkoleniowca... - ironizował.

Zwolnienie na początku lipca. Oto powód

Prezes gnieźnieńskiego klubu wyjaśnił ponadto, dlaczego Fajferowie zwolnieni zostali akurat na początku lipca.

- To proste. Lepiej podjąć taką decyzję 1 lipca niż 1 września i po raz kolejny nie wywalczyć awansu. Dlaczego np. GKM Grudziądz przegrał ze Spartą Wrocław? No bo Wrocław przyjechał do Gniezna trenować przed tym meczem. Czy nas wspaniały trener wpadł na pomysł, żeby przed finałowym meczem z Tarnowem trenować gdzieś indziej? No nie, nie wpadł na ten pomysł - zaznaczył.

Tomasz Fajfer mówił też, że na treningach czasem było tylu zawodników - włącznie z gośćmi - ilu pojawia się w parku maszyn na meczach ligowych. To - jego zdaniem - ograniczało możliwości jazdy młodym żużlowcom Startu.

- Był taki zarzut, ale ci zawodnicy - w większości przypadków - przyjeżdżali przed sezonem. Niech sobie pan Fajfer przypomni, czy jednym z nich nie był jego syn. Czy jak trzeba było zrobić w poniedziałek trening pod jego syna, to czy był jakiś problem... Pytam się: co stało na przeszkodzie, by zrobić trzeci trening wyłącznie dla adeptów szkółki i juniorów? No ja odpowiem, co przeszkadzało: lenistwo! - dodał Siwiński.

- Podczas treningu w Gnieźnie przed decydującym meczem z Unią Tarnów w 2024 roku, na życzenie pana trenera, start został tak ubity, że przez trzy godziny treningu jego bratanek nie umiał wykonać jednego poprawnego startu. Czy czuje się winny? Oczywiście jak zwykle nie. A taki właśnie był jego pomysł na wygranie tamtego dwumeczu - powiedział prezes Startu.

Fajfer miał także uwagi do wyposażenia szkółki. - Nie wiem, czy w szkółce są dwa, czy trzy motocykle. Sprzętu jest jednak tyle, że każdy ma na czym jeździć. W większości zawodnicy przyjeżdżają ze swoimi motocyklami, bo chcą jeździć na swoim sprzęcie. Nie można nikogo zmusić, by jeździł na motocyklu klubowym. W tym roku sprzętu jest naprawdę sporo. Bardzo dobrze dosprzętowieni zostali m.in. Patryk Budniak i Robert Roszak. Tutaj sprzęt był, ale zabrakło chęci, pomysłu i jakiejś wizji - zaznaczył prezes.

I stwierdził, że adepci i juniorzy Startu lekcji speedwaya szukali poza Gnieznem. - Młodzi zawodnicy po naukę muszą jeździć do Rawicza, do Adama Skórnickiego, bo tam podczas incydentalnego treningu dowiedzą się więcej, niż od wybitnego sztabu szkoleniowego złożonego z panów Fajferów. Wstyd, po prostu wstyd! Ale oni tego nie widzą, bo jak zwykle widzieć nie chcą. A dokonania Tomasza Fajfera w roli zawodnika od tych jako trenera należy odciąć grubą kreską. Jako menedżer czy trener jest po prostu kiepski. Zarząd natomiast za zadanie ma dbać o klub, a nie interes panów Fajferów - podkreślił.

"Jeden, podstawowy zarzut"

Odnosił się też do słów Tomasza Fajfera o tym, że dostał od prezesa dyspozycję wykonania zmian podczas meczu z ekipą z Krakowa, ale i do tego, że zwrócił uwagę Kevinowi Fajferowi.

- Faktycznie w trakcie meczu starałem się przekonać trenera, żeby dokonał zmiany na juniorów. Stwierdził, że do 13. biegu żadnych zmian nie będzie dokonywał, ale zrobi to w biegach nominowanych. Grzecznie więc poszedłem na ławkę, czekając na to, co się wydarzy. Jak zwykle nie wydarzyło się nic. W 14. i 15. biegu nie było żadnych zmian. Faktem jest, że podszedłem do Kevina i zapytałem, czemu on jedzie w tym biegu, skoro mieli pojechać juniorzy. Odpowiedział, że skoro inni zawodnicy nie oddali biegu, to wujek kazał mu powiedzieć, że on też biegu ma nie oddawać. Można zapytać Bastiana, czy winnym upadku Kevina rzeczywiście był prezes. Chyba ma inne spojrzenie na ten temat - ocenił.

- Podobna sytuacja była w zeszłym roku, na meczu o "pietruszkę" w Tarnowie. Widziałem, że Kevin ma problemy z Lahtim - ścięli się. Chciałem więc wycofać go z biegu 15. Oczywiście efekt był taki, że Kevina nie wycofali, a wtedy upadł i miał kontuzję. Jeżeli w którymś z tych miejsc winny był prezes, to chyba panowie Fajferowie patrzą innymi oczami - spostrzegł.

Prezes nie ukrywa, że żałuje, iż dopiero teraz doszło do zmian - Mogę mieć jedynie pretensje o to, że zmiany nie zostały dokonane wcześniej. Jak Tomasz Fajfer rzucał wypowiedzeniem po przegranym finale w 2024 roku, trzeba było go z ziemi nie podnosić. To był mój błąd - przyznał.

- Mam pod jego adresem jeden, podstawowy zarzut. Chodzi o kompletny brak inicjatywy. Całkowity brak inicjatywy. Żeby ten zespół poszedł do przodu, ludzie nie mogą być wiecznie pchani do pracy. Menedżer musi wychodzić z inicjatywą, żeby na przykład zabierać młodych zawodników na wyjazdy do Bydgoszczy czy Torunia. Trzeba mieć pomysł - podkreślił.

Ujawnił również, jak przebiegało rozstanie z Tomaszem Fajferem.

- Niech pan Fajfer mi nie opowiada o szacunku. Czas zmierzyć się z faktami. Jeśli ktoś dostaje wypowiedzenie, to nie odwraca się w 30 sekund i nie zadaje tylko jednego pytania o to, kiedy dostanie ostatnią wypłatę. A tutaj do tego sprowadzała się całość. Żużel jest jednak tak skonstruowany, że byli zawodnicy dostają za zasługi funkcje, do których nie dorośli i nigdy nie dorosną. A zarzucanie przez Macieja Fajfera, że Norbert Krakowiak nie ma papierów... Tutaj mogę się tylko zapytać, czy jego ojciec ma papiery? No nie ma! Właśnie dlatego na sztukę musieliśmy zatrudnić Patryka Fajfera - podsumował Paweł Siwiński.

Komentarze (49)
avatar
QzniaPL
5.07.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Znam parę osób z bliskiego środowiska SKSu i powiem tylko tyle, że prezes ma rację co do Pana Fajfera. Leśny dziad i koleś który praktycznie w ogóle się zespołem nie interesował, Patryk to samo Czytaj całość
avatar
kibic Gks-u
4.07.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Niech robia co chca awansuje i tak Wybrzeze a start na zawsze w klz 
avatar
kibic z Gdańsk
4.07.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Czemu mają służyć takie gorzkie żale , to są proste sprawy do załatwienia w klubie . 
avatar
wojtasss1
4.07.2025
Zgłoś do moderacji
4
1
Odpowiedz
Gniezno = patologia . Jaki klub tacy kibice . Zenujacy śmieszny klubik 
avatar
taka prawda
3.07.2025
Zgłoś do moderacji
3
1
Odpowiedz
A teraz odpowiednią osobą prowadzącą drużynę będzie Pan śliczny vel pryszczol? Co tutaj jest grane, że pryszczol nie jest do ruszenia? Jakie on ma doświadczenie? Gra na organach, gra na impreza Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści