Rasmus Jensen w barwach Stelmet Falubazu jeździł trzy sezony. Pamięta jeszcze czasy, gdy zespół walczył na zapleczu PGE Ekstraliga. To właśnie Duńczyk był jednym z autorów awansu w 2023 roku.
Władze Falubazu zaufały Jensenowi także w PGE Ekstralidze i trzeba przyznać, że spłacił ten kredyt zaufania, bo był bardzo ważnym ogniwem zespołu Piotra Protasiewicza. Duńczyk wykręcił przyzwoitą średnią 1,776 pkt/bieg.
ZOBACZ WIDEO: Oskar Fajfer sądził się ze znanym mechanikiem. Znamy werdykt
[/tag]
W Zielonej Górze postanowiono zatem pójść za ciosem i postawić jeszcze raz na Jensena, mimo że w klubie nie ukrywano ambitnych celów. Tyle tylko, że Duńczyk nie podołał oczekiwaniom.
Już od kilku tygodni było zatem wiadomo, że Rasmus Jensen pożegna się z Falubazem, bo klub planuje kolejne wzmocnienia, a 30-latek nie mieści się w planach Piotra Protasiewicza oraz zarządu.
Duńczyk wymownym wpisem w mediach społecznościowych podziękował za trzy ostatnie lata spędzone w Zielonej Górze, co raczej potwierdza, że mecz z Innpro ROW-em Rybnik był jego ostatnim. Przypomnijmy tylko, że Duńczyk zdobył w nim 10 punktów.
Skład Falubazu na przyszły sezon wciąż nie jest do końca jasny. Z obecnej kadry kontrakty na rok 2026 mają Przemysław Pawlicki, Leon Madsen i Damian Ratajczak. Wciąż niejasna pozostaje za to przyszłość Jarosława Hampela. Wszystko wskazuje na to, że klub przeprowadzi hitowy transfer Dominika Kubery.
Powodzenia
Tylko Falubaz