Anders Thomsen miewał swoje wzloty, ale i fatalne występy w turniejach Grand Prix. Z 66 punktami na koncie został sklasyfikowany dopiero na jedenastej pozycji i raczej pożegna się na jakiś czas z mistrzostwami świata. Raczej wątpliwe wydaje się, aby otrzymał on stałą dziką kartę, bo jeśli nawet takowa trafi do Duńczyka, to wyżej stoją notowania Mikkela Michelsena.
- Myślę, że rok przerwy może mi wyjść na dobre. Nie mam z tym problemu. Lubię odpocząć, pojechać na ryby, a tutaj ciągle jedziemy na najwyższych obrotach i nie ma chwili wytchnienia. Dlatego wcale się nie martwię, jeśli nie będę startował w przyszłym roku - stwierdził Thomsen w rozmowie z "Ekstrabladet".
ZOBACZ WIDEO: "Nie dam sobie tego wmówić". Stanowcza reakcja Zmarzlika
Thomsen zauważa, że początek sezonu był dla niego względnie udany, ale później wpadł w dołek, z którego nie potrafił się wydostać. 31-latek mógł sobie na torze wywalczyć przepustkę do Grand Prix na sezon 2026. W turnieju Challenge na doskonale znanym mu torze w Holsted zajął jednak szóstą pozycję.
Anders Thomsen w swojej karierze dwukrotnie stawał na podium w zawodach Grand Prix - w sierpniu 2021 roku był trzeci w rosyjskim Togliatti, a 25 czerwca 2022 roku wygrał na obiekcie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie Wielkopolskim. W klasyfikacji generalnej jednak nigdy nie zbliżył się do czołówki.