Z naszych ustaleń wynika, że obie strony są już po słowie, a podpisanie dokumentów to kwestia czasu. To oznacza, że Miśkowiak wróci do Częstochowy po dwóch sezonach, które spędził odpowiednio w Gorzowie i Grudziądzu.
Jeszcze niedawno taki scenariusz wydawał się kompletnie nierealny, bo zawodnik głośno mówił o zobowiązaniach, które ma wobec niego częstochowskie stowarzyszenie. Przypomnijmy, że miało chodzić o około 650 tysięcy złotych.
ZOBACZ WIDEO: Jest stanowczym zwolennikiem KSM. "Moim zdaniem już się o tym rozmawia"
Nieoficjalnie wiadomo, że podczas rozmów o powrocie Miśkowiaka do Włókniarza była to jedna z kluczowych kwestii. Nowy właściciel Bartłomiej Januszka miał od razu zaznaczyć, że spłaci wszystkie zobowiązania, także te spoczywające na stowarzyszeniu. Klubowi zależy bowiem na odbudowie wizerunku. Częstochowianie zapewniają również, że rozliczą się co do złotówki z wszystkimi żużlowcami, którzy bronili barw zespołu Mariusza Staszewskiego w minionym sezonie. Obawiać nie musi się między innymi Wiktor Lampart, o którego sytuacji pisaliśmy w ostatnich dniach.
Jeśli tak się stanie, to w przyszłości Włókniarzowi będzie z pewnością łatwiej poruszać się na transferowej giełdzie. W kontekście sezonu 2026 skompletowanie kadry, która skutecznie powalczy o utrzymanie w elicie, może być jednak bardzo trudne. W klubie wszyscy są tego świadomi, ale z drugiej strony ciągle liczą na to, że uda się wyrwać z Gezet Stali Gorzów Jacka Holdera. Tak naprawdę obecnie tylko ten ruch mógłby zmienić układ sił i dać klubowi realne szanse na utrzymanie się w lidze. Pozyskanie 29-latka byłoby bowiem jednocześnie wzmocnieniem dla Włókniarza i potężnym osłabieniem dla bezpośredniego rywala w rywalizacji o ligowy byt.
Jeśli Australijczyk nie zmieni ostatecznie zdania, to poza Miśkowiakiem w Częstochowie będą najprawdopodobniej startować: Jaimon Lidsey, Mads Hansen, Rohan Tungate i Sebastian Szostak. Wtedy Włókniarz będzie czekać bardzo trudne zadanie. Wydaje się jednak, że kibice będą w stanie zaakceptować nawet ewentualny spadek, bo na ten moment najważniejsze są dla nich deklaracje nowego właściciela, który krok po kroku zamierza odbudowywać pozycję klubu.