Podsumowanie sezonu 2025 w wykonaniu Włókniarza Częstochowa oczami portalu WP SportoweFakty.
***
KOMENTARZ. To był trudny sezon dla Włókniarza, który niewiele meczów pojechał w optymalnym składzie, bo swoje problemy zdrowotne mieli Jason Doyle, Mads Hansen i Piotr Pawlicki. Na najważniejszy dwumecz roku jednak udało się desygnować do boju najmocniejsze strzelby i utrzymać się w PGE Ekstralidze, co oznaczało zrealizowanie tegorocznego celu. Później na jaw wychodziły problemy finansowe, co też negatywnie odbijało się na negocjacjach. Kwota zadłużenia - ta publiczna stale rosła i budziła niepokój także wśród zawodników. Teraz idzie nowe.
BOHATER SEZONU. Gdybyśmy mieli wskazać zawodnika, to do pewnego momentu był nim Piotr Pawlicki. Jednak w Częstochowie chyba wszyscy mówią zgodnie, że bohaterem sezonu jest... Bartłomiej Januszka. Biznesmen podjął się przejęcia klubu z rąk Michała Świącika, zadeklarował spłatę wszelkich zaległości, które, jak się okazuje - nie są wcale małe. Ma to być nowy etap, a za nim stoi liczne grono ludzi, którzy trzymają kciuki za sukces - nie tyle sportowy, co finansowo-organizacyjny.
ZOBACZ WIDEO: To będzie trudna zima dla Ratajczaka. Zawodnika czeka długa rehabilitacja
KLUCZOWY MOMENT. Mecz o miejsca 5-6 w Gorzowie Wielkopolskim. W pierwszym meczu u siebie Krono-Plast Włókniarz wygrał nieznacznie i wielu uważało, że na obiekcie im. Edwarda Jancarza sprawa jest formalnością. Ba - sami gospodarze rewanżu mieli takie odczucia, bo byli dość mocno zadowoleni z tego, że muszą odrobić tylko sześć oczek. Tymczasem tor ich brutalnie zweryfikował, a fantastyczny Jason Doyle, świetny Piotr Pawlicki i spółka wprowadzili częstochowian w ekstazę, zapewniając im utrzymanie i miejsce w PGE Ekstralidze na kolejny rok.
CYTAT. - W tamtym momencie czułem się naprawdę w miarę w porządku. Wszystko zależało od lekarza, który miał powiedzieć, czy jestem w stanie jechać dalej. To oni powinni decydować. Ja czułem się nieźle i wydawało mi się, że spokojnie dam radę wystartować - powiedział otwarcie w magazynie WP SportoweFakty Mads Hansen, który po upadku w Rybniku doznał złamania dwóch kręgów, ale mimo wszystko... wziął udział w powtórce. Oskarżano lekarza o błąd, ale sam żużlowiec nie miał do niego pretensji, bo jak sam podkreślał - on czuł się dobrze i też nie spodziewał się takich konsekwencji po kraksie z Piotrem Pawlickim.
LICZBA. 12 - prawie tyle lat Michał Świącik był prezesem częstochowskiego Włókniarza. Swoją rolę zaczął piastować w lutym 2014 roku, a zwieńczył misję w październiku 2025 roku, co daje w sumie 11 lat i osiem miesięcy. Przez ten czas miewał wzloty, jak dwa medale Drużynowych Mistrzostw Polski, powrót Maksyma Drabika, czy stabilne prowadzenie ośrodka żużlowego. Jednak miał też swoje momenty, które negatywnie odbijały się na nim oraz na klubie - choćby słynna ingerencja w tor po której papierami rzucił Marek Cieślak czy też konflikt z kibicami, który narósł w momencie, kiedy potraktowano ich gazem podczas meczu U24 Ekstraligi.
CO DALEJ? Idzie nowe w częstochowskim żużlu. Michał Świącik pożegnał się z klubem - nie będzie jego właścicielem oraz prezesem, a na czele Lwów staną Bartłomiej Januszka (właściciel) i Jakub Michalski (prezes). Kibice wiążą z tym bardzo duże nadzieje - przede wszystkim chcą, aby klub był dla kibica i by traktowano ich jako przyjaciół, a nie wrogów i hejterów. Pierwsze oznaki "nowej jakości" już widać, bo liczna grupa zbanowanych na mediach społecznościowych osób znów może śledzić, co się dzieje we Włókniarzu. Niewątpliwie tym już nowe władze zapunktowały. Co dalej? Zobaczymy. Januszka mocno wjechał na rynek transferowy i choć ten od jakiegoś czasu był zamknięty, to chciał pokusić się o hit związany z Maciejem Janowskim. To pokazuje, że nikt w Częstochowie nie chce być chłopcem do bicia.
Jednak gwiazdy z Wrocławia wyrwać się nie udało. Prawdopodobnie to samo stanie się z duetem Anders Thomsen - Jack Holder. Na papierze wobec tego skład nie wygląda najlepiej. Januszka mówi otwarcie, że spadek nie będzie ujmą. Za wzór podawane są dwa kluby - z Leszna i Torunia. Jedni szybko wrócili do PGE Ekstraligi. Drudzy po kilku latach odbili się na tyle, by wjechać na ligowy szczyt.