Bartłomiej Januszka przejął Krono-Plast Włókniarza Częstochowa, wykupując akcje od Michała Świącika za symboliczną złotówkę. Kwota transakcji nie dziwi, bo częstochowski klub jest zadłużony. Jak już wcześniej wspominaliśmy, proces oddłużania Włókniarza trwa, a zawodnicy są już praktycznie spłaceni.
Dziwić może fakt, że nowym prezesem klubu z Częstochowy został Jakub Michalski, a nie sam Januszka. Michalski od lat związany jest z Włókniarzem. - Mam swoje biznesy i muszę w nich działać. Dlatego wygodniej było ustanowić innego prezesa, który przeprowadzi spotkania, poprowadzi klub, będzie tym na bieżąco zarządzał. Ja oczywiście w życie Włókniarza również będę włączony - tłumaczy w rozmowie z naszym portalem Bartłomiej Januszka.
ZOBACZ WIDEO: Prezes Falubazu zabrał głos ws. Protasiewicza. "Absolutnie nieprawdziwe twierdzenie"
Biznesy Januszki to nie jest jedyny powód, dla którego nie został prezesem klubu. Innym jest fakt, iż wiele tematów w sporcie żużlowym jest dla niego nowych. - Tematów związanych z prowadzeniem klubu jest wiele, a dla mnie dużo z nich to nowe rzeczy. Spojrzenie na klub ze strony sponsora, a właściciela to zupełnie dwie, inne perspektywy - wyznaje Januszka.
Początki Januszki w klubie nie należą do najłatwiejszych, bo skład Włókniarza nie powala na kolana. Choć zestawienie kadrowe klubu nie zostało jeszcze zaprezentowane, wiadomo, że będzie to drużyna, której celem będzie walka o utrzymanie w PGE Ekstralidze.
- W połowie listopada będzie znany nasz cały skład. Żałuję, że miałem trochę związane ręce na rynku transferowym. Dopóki rozmawiałem z zawodnikami, a nie byłem jeszcze właścicielem klubu, to byłem niewiarygodny. Nie rozpaczam jednak, co ma być, to będzie. Podchodzę do tego przedsięwzięcia długofalowo, a nie tylko na rok. Chcę odzyskać zaufanie środowiska, a jak się to uda, to za rok zawodnicy sami będą do mnie chcieli przyjść – zakończył Januszka.
Mateusz Wróblewski, WP SportoweFakty.