Obchodzący w miniony wtorek 27. urodziny żużlowiec ma za sobą bardzo trudny sezon na polskich torach. W barwach H.Skrzydlewska Orła Łódź wystąpił w zaledwie ośmiu wyścigach. Dwa z nich wygrał, a łącznie zapisał obok swojego nazwiska dziewięć punktów oraz jeden bonus.
Oczywiście już sam powrót Patricka Hansena do ligowego ścigania był wielkim wydarzeniem. Wiele osób jednakże zaczęło się zastanawiać, czy Duńczyk będzie kontynuował swoją karierę, skoro w 2025 roku nie udało mu się osiągnąć szczególnych wyników.
ZOBACZ WIDEO: Były prezes ma swój pomysł na Falubaz. "Myślę, że sprawdziliby się dobrze"
- Chyba nie umiem tego sportu zostawić. To jednak siedzi gdzieś w mojej krwi. Myślę również, że miałem dobre momenty i czuję się coraz lepiej. Uważam, że warto jeszcze spróbować. Aczkolwiek nie będę tego robił co roku w nieskończoność. Za to wszystko trzeba płacić. Nie da się ukryć, że pod względem finansowym nie jest to bardzo dobry zawód na tym poziomie. Musisz zdobywać punkty i to najlepiej w wyższych ligach - mówi w rozmowie z WP SportoweFakty sam zainteresowany.
Hansen w sezonie 2026 ma startować w Krajowej Lidze Żużlowej. Jak przyznaje, konkretne oferty pojawiły się tylko z tego poziomu rozgrywkowego i dodał, że jeśli nie będzie żadnej niespodzianki, wszystko jest już dogadane. Jednocześnie nie chce zdradzić, o jaki klub chodzi, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jest to OK Kolejarz Opole. Nie ukrywa także, że priorytetem jest dla niego pewne miejsce w składzie od początku sezonu.
- Jestem oczywiście świadomy, że po kilku słabszych meczach można z niego wypaść. Jednakże ważne, abym przynajmniej od początku roku mógł startować - wyznaje.
Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że 27-latek od przyszłego sezonu będzie miał jeszcze więcej swobody na motocyklu. W tym momencie czeka on na termin, kiedy będzie mógł udać się na zabieg wyciągnięcia tego, co ma w prawej kostce.
- Moim zdaniem pomogłoby mi to. Nie wykluczam, że może chodzić także o pewność siebie. Było kilka lepszych biegów. Jeśli całkowicie byłoby coś nie tak, to by się one w ogóle nie pojawiły. Nakładam na siebie również presję, że teraz wszystkim pokażę. Jednak na siłę nie da się nic zrobić - przyznaje.
Oprócz rywalizowania w polskiej lidze chciałby on dalej ścigać się w Niemczech. Na razie nie bierze za to pod uwagę jazdy w rozgrywkach w Szwecji czy Danii, lecz nie może wykluczyć, że w trakcie sezonu może się to zmienić. Dodatkowo ma zamiar potrenować w swojej ojczyźnie, gdyż od momentu kontuzji robił to wyłącznie na łatwych torach. To powodowało, że powrót na mniejsze owale, które najczęściej wymagają od zawodników więcej, był trudny.
Mateusz Kmiecik, dziennikarz WP SportoweFakty