- Życzę nowemu właścicielowi jak najlepiej. Chciałbym, żeby jego misja się powiodła. Włókniarz jest przecież moim klubem. Spędziłem tam mnóstwo czasu i odnosiłem sukcesy. Nie jestem jednak pewny, czy szef Krono-Plastu wie, co robi i z czym ma się zmierzyć - mówi nam legenda częstochowskiego klubu.
Przypomnijmy, że negocjacje dotyczące sprzedaży Włókniarza toczyły się dość długo. Ostatecznie poinformowano, że poprzedni właściciel Michał Świącik przekazał klub za symboliczną złotówkę. Z takim przekazem nie zgadza się jednak Cieślak.
ZOBACZ WIDEO: Były prezes ma swój pomysł na Falubaz. "Myślę, że sprawdziliby się dobrze"
- Kiedy czytam, że klub został sprzedany za złotówkę, to od razu ogarnia mnie śmiech. Nie mogę wręcz wytrzymać. Przecież trzeba mówić o tym, ile jest do spłacenia zobowiązań. To jest faktyczna cena wejścia ten biznes. Nie opowiadajmy zatem, że ktoś oddał to za symboliczną opłatę, bo w rzeczywistości chodzi o miliony - podkreśla.
Dodajmy, że do dziś nie wiadomo, w jakiej dokładnie kondycji finansowej Bartłomiej Januszka przejął klub. Kwota zobowiązań nigdy nie została bowiem podana do publicznej wiadomości.
- Uważam, że jest to duży błąd nowego właściciela. Słyszymy, że są zobowiązania, ale nikt nie poddaje kwoty. A moim zdaniem to leży najbardziej w jego interesie. Wszyscy powinni widzieć, co zastał i z czym się mierzy. Czemu tak się dzieje? Nie wiem. Być może takie życzenie miały władze miasta, które nie chciały dodatkowego zamieszania wokół Włókniarza i jego byłego już właściciela. Ja uważam jednak, że lepiej grać w otwarte karty. Wyłożyć kwoty na stół i mówić o tym, że mamy do czynienia przede wszystkim z ratowaniem klubu - zaznacza ekspert Canal+.
Legendarny trener uważa, że Włókniarz czeka bardzo trudny sezon. Na papierze skład prezentuje się bardzo słabo, choć w klubie cały czas mają nadzieję, że uda się jeszcze wyrwać z Gorzowa Jacka Holdera. Nieoficjalnie wiadomo, że Australijczyk miał otrzymać świetną ofertę. Częstochowianie mieli też wyrazić gotowość do zapłacenia kary, która wynikałaby z zerwania porozumienia z Gezet Stalą. Szanse, że tego dojdzie są jednak niewielkie.
- Ja się Holderowi do końca nie dziwię. Może chodzić przecież o zwykłą uczciwość. Zapewne podpisał jakąś umowę. Dobrze wiedział, gdzie idzie, bo przecież długi Stali nie powstały wczoraj. Poza tym był już w tym klubie. Poznał środowisko, sponsorów, z kimś się na coś umówił i pewnie nie chce burzyć takim ruchem wszystkich relacji - podkreślił Cieślak.
- Włókniarz musi nastawić się na jazdę w takim składzie. Nowy właściciel słusznie mówi, że czeka go odbudowa zaufania wśród zawodników. W mojej ocenie to nie jest przypadek, że wszyscy kluczowi żużlowcy odeszli z tego klubu po minionym sezonie. Dobra wiadomość jest jednak taka, że można to dość szybko zrobić. Jeśli wszystko z finansami zacznie się zgadzać, to opinia pójdzie w świat. Sezon będzie jednak trudny i ciekawe, jak będzie wyglądać frekwencja. Zawsze powtarzam, że kibic jest kibicem. Ludzie lubią sukcesy. Kiedy one są, to przychodzą na stadion. Wyjątki zdarzają się rzadko. A w Częstochowie należy spodziewać się wysokich przegranych, pewnie także na własnym torze. Wtedy wielu wybierze zapewne obejrzenie tego w telewizji - podsumował legendarny trener.
Prowadzenie klubu to nie pana bajka i kompetencje - PRAWDA?