Wokół Krono-Plast Włókniarza Częstochowa w ostatnich tygodniach dzieje się bardzo dużo. Do klubu wkroczyło CBA, zatrzymano radnego miejskiego związanego z klubem, a przesłuchiwany był m.in. były prezes i właściciel Michał Świącik.
Są jednak także dobre wiadomości. Klub w piątek wieczorem poinformował w oficjalnym komunikacie, że spełnił wymogi licencyjne i będzie mógł wystartować w sezonie 2026 PGE Ekstralidze. Jeszcze niedawno przyszłość "Lwów" stała pod znakiem zapytania z powodu zadłużenia.
ZOBACZ WIDEO: Wielkie zmiany u Kacpra Woryny. "Rewolucji nie będzie"
Nowy właściciel, Bartłomiej Januszka, który przejął klub od Michała Świącika, zapowiadał, że spłaci wszystkie zaległości. - Zobowiązania biorę na siebie, nie chcę robić nikomu pod górkę. Nie ukrywam, że kwoty zobowiązań są duże, ale skoro już się tego podjąłem, to chcę doprowadzić sprawę do końca. To będzie trudny rok, nie tylko finansowo. Chcę odzyskać zaufanie sponsorów, kibiców, zawodników. Tego nie zrobi się w tydzień. Potrzebuję całego obrachunkowego roku żużlowego - mówił w rozmowie z WP SportoweFakty kilka dni temu.
W piątek zostało to potwierdzone, a klub ogłosił, że jest gotowy do wystąpienia o licencję na sezon 2026. Przypomnijmy, że Włókniarz utrzymał się w PGE Ekstralidze po zwycięstwie nad Gezet Stalą Gorzów w rundzie play-down. Mimo to pojawiły się wątpliwości dotyczące finansów i organizacji klubu. Głośno było o zaległościach wobec Jakuba Miśkowiaka czy Wiktora Lamparta, który nie otrzymał nawet pieniędzy na przygotowanie do sezonu.
Nie jest też tajemnicą, że Włókniarz ma spore problemy z skompletowaniem konkurencyjnego zespołu na PGE Ekstraligę .Z Częstochowy odeszli Jason Doyle, Kacper Woryna i Piotr Pawlicki. W składzie z seniorów pozostał jedynie Mads Hansen. W przyszłym sezonie barw "Lwów” mają bronić także Jaimon Lidsey, Rohan Tungate, Jakub Miśkowiak i Sebastian Szostak.