Żużel. Ta kariera może być dla wielu przykładem. Nie żałuje, że spróbował

Materiały prasowe / Wilki Krosno / Na zdjęciu: Robert Chmiel
Materiały prasowe / Wilki Krosno / Na zdjęciu: Robert Chmiel

Zaparcie i ciężka praca - to klucz do sukcesu Roberta Chmiela, który był już praktycznie na finiszu swojej kariery, a teraz ma szansę rywalizować o awans do PGE Ekstraligi.

Robert Chmiel w ubiegłym roku świętował dziesięciolecie startów na żużlu z licencją "ż" w klasie 500cc. Jego przygoda z czarnym sportem rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej, bowiem występował jeszcze w barwach MKMŻ Rybek Rybnik na mini torach. Kariera ta miewała wzloty z sukcesami, ale i chwile kryzysu.

- Na początku kariery znacznie lepiej rokował, ale czasami tak jest, że ci młodzi chłopcy, którzy fajnie jeżdżą jako juniorzy, później z różnych względów gdzieś się zatracają - mówił nam Wojciech Dankiewicz. Wychowanek ROW-u wiedział, że stoi de facto nad przepaścią. Kolejny słabszy sezon mógł być dla niego opłakany w skutkach. Nie zamierzał się jednak poddawać.

ZOBACZ WIDEO: Magazyn PGE Ekstraligi. Goście: Januszka, Murawski i Glazik

Chciał odejść z żużla. Kolejarz wyciągnął rękę

Rybniczanin przed transferem do opolskiego Kolejarza miał mocno pod górkę. Sezony 2020-2022 nie układały się po jego myśli - choć nie były też tragiczne, bo kręcił średnią biegową na poziomie półtora punktu. Mówił otwarcie, że gdyby miał długi, to już dałby sobie spokój z żużlem, ale wciąż miał w sobie wolę walki. Klub ze stolicy polskiej piosenki wyciągnął do niego rękę.

- Nie dziwię się, że nie wszyscy są do mnie przekonani. Nie jestem zawodnikiem, który w ostatnich sezonach robił po 10 punktów na mecz. Uważam jednak, że to się zmieni i tak właśnie będzie - powiedział Chmiel w jednym z wywiadów. Udowodnił jednak, że wciąż drzemie w nim potencjał.

W barwach Kolejarza wystąpił w czternastu spotkaniach, w których wyjeżdżał na tor do 73 wyścigów. Był najbardziej zapracowanym jeźdźcem w zespole - zdobył w tym czasie 139 punktów i 11 bonusów, co było jedenastym wynikiem w lidze. Niewiele zabrakło mu nie tylko do czołowej dziesiątki.

- Nie ukrywam, że od kilku lat moim celem było mieć średnią powyżej dwóch punktów na bieg. To był najlepszy sezon w mojej karierze i cieszę się, że w końcu tak wyszło. Gdyby nie ten sezon, który pokazał, że mogę coś pojechać, to chyba skończyłbym z tym sportem. Nareszcie jest jednak jakiś sukces i mogę być zadowolony - powiedział Chmiel w rozmowie z "asta24 tv".

Dobre wyniki w Krajowej Lidze Żużlowej wzbudziły zainteresowanie innych klubów. Zdecydował się zostać w ekipie, która dała mu szansę. I poprawił jeszcze swoje wyniki, bo średnia biegowa poszła w górę o 0,218 punktu. Można powiedzieć, że w kilkanaście miesięcy z żużlowego dołu stał się gwiazdą najniższego pułapu ligowego.

Ekstraligowe aspiracje

Dwa dobre lata jeszcze mocniej rozbudziły apetyty innych klubów na solidnego polskiego seniora. On sam też chciał czegoś więcej. Z bólem serca rozstawał się z Kolejarzem Opole, ale perspektywa jazdy w Metalkas 2. Ekstralidze była zbyt interesująca, by odrzucić taką szansę. Wiedział, że musi spróbować.

I to był dla niego strzał w dziesiątkę. Wielu zastanawiało się - czy aby czasem Chmiel nie podzieli losów Oskara Polisa, którego zaplecze PGE Ekstraligi mocno zweryfikowało. Rybniczanin udowodnił jednak po raz kolejny, że jest w stanie jeździć na bardzo dobrym poziomie. W barwach łódzkiego Orła wkręcił szesnastą średnią biegową w lidze - będąc przy tym liderem Orła.

Pamiętać jednak trzeba, że pierwszym wyborem Chmiela była bydgoska Polonia, która ostatecznie zrezygnowała z niego kosztem Szymona Woźniaka. Sam zainteresowany mocno żałował tego, jak go potraktowano, ale nie chciał żywić urazy do Jerzego Kanclerza. Na pewno jednak mocno odczuł całą sytuację.

- Zaparcie i ciężka praca pomogły mi dojechać do miejsca, w którym obecnie jestem. Trzeba być jednak cierpliwym. Gdybym jednak nie spróbował, to mógłbym żałować. Kolejarz Opole dał mi szansę, a pierwszy sezon otworzył mi drogę na przyszłość. Wybiłem się i jestem wdzięczny klubowi za to, że zaufał - przyznał w rozmowie z "Tygodnikiem Żużlowym".

Bardzo dobra postawa zaowocowała kolejnymi ofertami. Dziś nie myśli o PGE Ekstralidze, choć takie możliwości otwiera przed nim angaż w Cellfast Wilkach Krosno. Ekipa z Podkarpacia chce zaatakować finał Metalkas 2. Ekstraligi i powalczyć o przepustkę wyżej. Gdyby ta sztuka im się powiodła, to kto wie, czy Chmiel nie dostanie swojej szansy w najlepszej lidze świata.

Gdyby tak się stało, byłby to dla niego wielki powrót po dziewięciu sezonach przerwy. Po raz ostatni na najwyższym ligowym szczeblu ścigał się jako 19-letni junior ROW-u Rybnik. Niewątpliwie kariera Chmiela może być przykładem, że nie warto się tak szybko i łatwo poddawać.

Rybniczanin był o krok od odwieszenia kevlaru na kołek. Jednak nie poddał się, podjął rękawicę i z pomocą wielu życzliwych sobie osób odzyskał radość z jazdy. Dziś może realnie myśleć o perspektywie startów w PGE Ekstralidze. Kto wie, co czas mu przyniesie. Konsekwencja i ciężka praca mogą go zaprowadzić do zamierzonego celu.

Komentarze (5)
avatar
Kibic - Żużla
12.11.2025
Zgłoś do moderacji
3
2
Odpowiedz
Jeszcze za cienki grajek 
avatar
kibic z Gdańsk
12.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Tak szczerze mówiąc , to po startach Roberta w Gdańsku nie wróżyłem mu wielkiej kariery , jednak praca i jeszcze raz praca sprawiła , że się bardzo w stosunku do niego pomyliłem . 
avatar
Hazel
11.11.2025
Zgłoś do moderacji
9
0
Odpowiedz
Poukładany, skromny i pracowity chłopak. Bardzo się cieszę, że się nie poddał i ma za sobą tak udany sezon!
Trzymam kciuki za kolejne sukcesy! 
avatar
Szybki_Mietek
11.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Fajny chłop, ale zbawieniem naszym niestety nie będzie, choć chciałbym się mylić. 
Zgłoś nielegalne treści