Łukasz B. kontratakuje po akcji CBA. "Złożyłem zażalenie"

WP SportoweFakty / Tomasz Kudala / Na zdjęciu: Łukasz B.
WP SportoweFakty / Tomasz Kudala / Na zdjęciu: Łukasz B.

"Wierzę, że w najbliższym czasie będę mógł powrócić do wykonywania obowiązków publicznych oraz w pełni oczyścić swoje dobre imię" - przekazał Łukasz B. Samorządowiec i były prezes Włókniarza usłyszał ostatnio zarzuty o charakterze korupcyjnym.

W ubiegłym tygodniu agenci CBA zatrzymali Łukasza B., przewodniczącego Rady Miasta Częstochowy, dyrektora częstochowskiego ośrodka WORD oraz byłego prezesa żużlowego Włókniarza. Po kilkudziesięciu godzinach B. usłyszał aż pięć zarzutów. Dwa z nich dotyczą korupcji, polegającej na przyjmowaniu łapówek w zamian za pośrednictwo oraz przychylność przy podejmowaniu decyzji finansowych związanych z lokalnym klubem sportowym.

Kolejne dwa zarzuty dotyczą poświadczenia nieprawdy - miał on polecić stworzenie nieprawdziwej dokumentacji w WORD w Częstochowie. Ostatni zarzut dotyczy podżegania do oszustw fakturowych.

ZOBACZ WIDEO: Robert Kubica nie kryje się z wiarą w Boga. "Kiedyś mocno chroniłem temat religii"

Łukasz B. w kontrataku. "Złożyłem zażalenie"

W wyniku postawionych zarzutów, wobec Łukasza B. zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 250 tys. zł, zawieszenie w pełnieniu funkcji publicznych, dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z określonymi osobami oraz przebywania w wyznaczonych miejscach i zakaz opuszczania kraju.

Jak informowaliśmy wcześniej w WP SportoweFakty, zarzuty postawione B. dotyczą m.in. przyjmowania łapówek w zamian za pośrednictwo oraz przychylność przy podejmowaniu decyzji finansowych związanych z jednym z częstochowskich klubów. Z tego powodu śledczy odwiedzili siedzibę Włókniarza Częstochowa, wizytowali też jedną z firm sponsorujących częstochowski żużel.

WP SportoweFakty potwierdziły też, że doszło do przesłuchania byłego prezesa Michała Świącika oraz obecnego właściciela Włókniarza Bartłomieja Januszki. Nie oznacza to, że są oni bezpośrednio powiązani ze sprawą. Świącik i Januszka twierdzą, że nie mają sobie nic do zarzucenia i udzielili kompleksowej odpowiedzi na pytania śledczych.

W czwartek (6 listopada) samorządowiec za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformował o podjęciu kroków prawnych w związku z ostatnimi wydarzeniami. "Informuję, iż w dniu dzisiejszym, za pośrednictwem Kancelarii Prawnej, złożyłem zażalenie na postanowienie prokuratora w przedmiocie zastosowania wobec mnie środków zapobiegawczych" - napisał B.

"Wyrażam głębokie przekonanie, że sąd, po wnikliwym rozpoznaniu sprawy, przychyli się do moich argumentów i wniosków. Wierzę, że w najbliższym czasie będę mógł powrócić do wykonywania obowiązków publicznych oraz w pełni oczyścić swoje dobre imię" - dodał samorządowiec, który po usłyszeniu zarzutów zrezygnował z funkcji przewodniczącego Rady Miasta Częstochowy.

"Po raz kolejny oświadczam, że nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów i stanowczo podkreślam, iż jestem osobą niewinną. Na przedstawienie szczegółowych wyjaśnień przyjdzie właściwy moment" - zapewnił.

Łukasz B. już nie jest dyrektorem WORD

W swoim oświadczeniu samorządowiec i były prezes Włókniarza poinformował też, że "w poczuciu odpowiedzialności za jednostkę, którą kierowałem", złożył rezygnację z pełnienia funkcji dyrektora WORD. "Z uwagi na fakt, iż decyzją prokuratora zostałem zawieszony w wykonywaniu tej funkcji, a była ona moim głównym źródłem dochodu, jestem zmuszony jak najszybciej podjąć inną pracę, aby zapewnić mojej rodzinie godne warunki życia" - przekazał.

"Dziękuję mojej rodzinie, przyjaciołom, sąsiadom oraz wszystkim, którzy mnie znają i bez wahania wierzą w moją niewinność. Wasze wsparcie, okazywane słowem, gestem i obecnością, ma dla mnie i moich bliskich ogromne znaczenie i dodaje nam siły, by przetrwać ten trudny czas" - podsumował B.

Łukasz B. jako samorządowiec aktywnie działał na rzecz częstochowskiego żużla, pomagając klubowi w znajdowaniu sponsorów i lobbując na rzecz wsparcia dla "Lwów" w magistracie. Funkcję prezesa we Włókniarzu pełnił na przełomie 2013 i 2014 roku. W momencie zatrzymania był członkiem komisji rewizyjnej stowarzyszenia Włókniarz, które powiązane jest z klubem.

Rozwojowy charakter sprawy. CBA czeka na zgłoszenia

Zatrzymanie Łukasza B. ma związek z większym śledztwem dotyczącym popełniania przestępstw o charakterze korupcyjnym przez byłego wiceprezydenta Częstochowy Bartłomieja S. Został on zatrzymany w październiku 2024 roku, a po kilku miesiącach w maju 2025 roku opuścił areszt za poręczeniem majątkowym.

- Łączna wartość wystawionych nierzetelnych faktur wynosiła blisko 500 tys. zł, z czego około 300 tys. zł stanowiło korzyści majątkowe przyjęte przez Łukasza B. i Bartłomieja S. w zamian za obietnicę przychylności w załatwianiu spraw w Urzędzie Miasta Częstochowy - poinformowała prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.

Do wcześniejszych zatrzymań w sprawie doszło w sierpniu 2025 roku. Wówczas pod lupę śledczych trafiły trzy osoby: architekt oraz dwóch przedsiębiorców z branży deweloperskiej. Miały one wręczać S. korzyści majątkowe w czasie, gdy był on wiceprezydentem Częstochowy, w zamian licząc na korzystne zmiany w planach zagospodarowania przestrzennego oraz pozwoleniach na budowę.

Podejrzani przyznali się do zarzutów, a prokurator zastosował wobec nich środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym. Wyszli oni na wolność po uiszczeniu poręczeń majątkowych w kwocie od 20 do 50 tys. zł. Nałożono na nich również dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.

"Łącznie w całym śledztwie występuje 17 podejrzanych, którym łącznie ogłoszono 32 zarzuty dotyczące przyjmowania i udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne oraz prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa" - przypomniało CBA w ostatni piątek.

Śledztwo ma charakter rozwojowy. Jak przypominają śledczy, nie podlega karze sprawca przestępstwa udzielenia korzyści majątkowej lub osobistej osobie pełniącej funkcję publiczną, jeżeli korzyść lub jej obietnica zostały przyjęte, a sprawca zawiadomił o tym fakcie organ powołany do ścigania przestępstw i ujawnił wszystkie istotne okoliczności przestępstwa, zanim organ się o nim dowiedział.

Dlatego delegatura CBA w Katowicach czeka na zgłoszenia kolejnych osób, które mają wiedzę na temat przestępczego procederu, jaki kwitł w Częstochowie.

Łukasz Kuczera, dziennikarz WP SportoweFakty

Komentarze (5)
avatar
Artur Sokołowski
7.11.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Developerka. Na dwóch budowach, gdzie stawiano punktowce, w bardzo dziwnych miejscach, prace stanęły. Ale są też dwa, też dziwnie usytuowane, gdzie ludzie już mieszkają. Developerka, to chyba t Czytaj całość
avatar
pokes
6.11.2025
Zgłoś do moderacji
4
2
Odpowiedz
Bankruty mafia prowident czestochowa 
avatar
speed01
6.11.2025
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
Doktryna Neumanna - dziś bardziej aktualna niż kiedykolwiek - go obroni. 
avatar
Markur
6.11.2025
Zgłoś do moderacji
7
0
Odpowiedz
Ta cała polityka i sport to bagno pełne kretaczy. 
Zgłoś nielegalne treści