Sprawa jest poważna, bo kilkanaście dni temu służby zatrzymały w Częstochowie Łukasza B., przewodniczącego rady miejskiej w Częstochowie, człowieka dość mocno związanego z Włókniarzem Częstochowa. Radny i były prezes stowarzyszenia Włókniarz Częstochowa usłyszał pięć zarzutów. Dwa z nich dotyczą korupcji, polegającej na przyjmowaniu łapówek w zamian za pośrednictwo oraz przychylność przy podejmowaniu decyzji finansowych związanych z lokalnym klubem sportowym. Kolejne dwa zarzuty dotyczą poświadczenia nieprawdy - miał on polecić stworzenie nieprawdziwej dokumentacji w WORD w Częstochowie. Ostatni zarzut dotyczy podżegania do oszustw fakturowych.
Ostatecznie wpłacił 250 tysięcy złotych poręczenia majątkowego, a dzięki temu mógł opuścić areszt. Obecnie ma jednak nałożone zawieszenie w pełnieniu funkcji publicznych, dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z określonymi osobami oraz przebywania w wyznaczonych miejscach i zakaz opuszczania kraju.
ZOBACZ WIDEO: "Lubię problemy". To dlatego kupił Włókniarza
Sprawa bardzo mocno uderzyła także w Krono-Plast Włókniarz Częstochowa. Funkcjonariusze CBA weszli do siedziby klubu i zabezpieczyli część dokumentacji. Do dziś przedstawiciele Włókniarza unikali odpowiedzi, czego dokładnie dotyczyła interwencja oraz tego, czy klub może spodziewać się negatywnych konsekwencji skandalu.
- Faktycznie mogę potwierdzić, że byłem przesłuchiwany w charakterze świadka, podobnie jak były właściciel, a także różni urzędnicy ratusza. Chodzi o przyznawanie dotacji do klubu. Sam zdążyłem zbadać tę sprawę, ale zorientowałem się, że to wsparcie było w naszym przypadku na stosunkowo niewielkim poziomie i nie sądzę, by stało się to przedmiotem jakiś kontrowersji.
Służby bardziej badały, na jakiej podstawie były przyznawane te pieniądze. Ja zbyt wiele nie mogłem powiedzieć, bo nie mam wiedzy, jak to działało do tej pory. Nie ma żadnych podstaw, by Włókniarz miał zwracać choćby część dotacji. Żadnej takiej sugestii nie było i nie spodziewam się, by coś takiego miało się zdarzyć - komentuje sprawę Bartłomiej Januszka, nowy właściciel Włókniarza Częstochowa.
Zatrzymanie radnego raczej nie wpłynie więc na bieżące funkcjonowanie klubu. To kluczowe, bo działacze cały czas próbują przekonać do transferu dwóch zawodników, którzy już wcześniej związali się umowami z Gezet Stalą Gorzów. Chodzi o Jacka Holdera i Andersa Thomsena, którzy zadeklarowali podpisanie umów i zobowiązali się do tego pod groźbą 0,5 mln kary finansowej. Nowe władze częstochowskiego klubu już zadeklarowały, że są gotowe pokryć te koszty, a także wypłacić im większe pieniądze niż gorzowianie. Wyniki tej akcji mogą mieć kluczowe znaczenie dla układu sił w przyszłorocznej PGE Ekstralidze.
Bartłomiej Januszka bardzo ambitnie podchodzi do tematu i już deklaruje, że nie ma limitu wydatków na Włókniarz i jest gotowy poświęcić swoje własne oszczędności, by zapewnić klubowi utrzymanie w elicie.
Koleś jest właścicielem od niedawna, a jest przesłuchiwany.