8 października opublikowaliśmy wywiad z Nicolaiem Klindtem. Duńczyk pod każdym względem chwalił Texom Stal Rzeszów. Niesmak pozostawiły tylko kwestie kontraktu na przyszły sezon. - Doszedłem do porozumienia w formie słownej z poprzednimi włodarzami. Ta informacja została przesłana do nowych władz klubu, a oni zaakceptowali wszystkie wynegocjowane warunki. Miałem polecieć do Rzeszowa, by podpisać umowę, ale to się nie wydarzyło. Nadal nie wiem, dlaczego tak się stało. Byłem gotów na lot! Trzeba zapytać osoby, które obecnie zarządzają klubem, dlaczego tak się stało - mówił Nicolai Klindt w rozmowie z naszym portalem.
Przypomnijmy, że oficjalnie nie doszło jeszcze do zmian w zarządzie Stali Rzeszów, ale nie jest tajemnicą, że funkcję prezesa klubu ma objąć Katarzyna Marszałek, która jest obecnie członkiem zarządu. Obecny prezes, Michał Drymajło wycofuje się z żużla.
ZOBACZ WIDEO: CBA we Włókniarzu. Nowy właściciel zdradza szczegóły
- Nie jest tajemnicą, że zespół na przyszły sezon tworzyłam wspólnie z menedżerem zespołu, Pawłem Piskorzem. Faktycznie z Nicolaiem Klindtem wszystko było uzgodnione, ale zmieniła się koncepcja zespołu, postawiliśmy na inne nazwiska. Stąd całe zamieszanie - tłumaczy nam Katarzyna Marszałek.
Przez długi czas nikt decyzji związanej ze zmianą koncepcji składu nie przekazywał Klindtowi. Gdyby dokonano tego wcześniej, prawdopodobnie Duńczyk miałby już klub na przyszły sezon. - Przyznaję, że nie pamiętam czy przekazaliśmy tę informację Nicolaiowi. Osobiście byłam aktywna w klubie, rozmawiałam z nim, a po raz ostatni było to w sierpniu podczas meczu ligowego na stadionie - kończy Katarzyna Marszałek, która myślami jest już przy przyszłorocznych rozgrywkach.