Ryszard Buśkiewicz jest jednym z wychowanków Unii Leszno. Z ekipą z Wielkopolski w 1979 i 1980 roku został drużynowym mistrzem Polski, a do swojego dorobku z sukcesami z macierzystym klubem dopisał jeszcze srebrny (1982) oraz dwa brązowe (1975, 1981) medale. Raz stanął także na podium w barwach Polonii Bydgoszcz - w 1986 roku zostali wicemistrzami Polski.
Buśkiewicz śledzi losy swojej macierzystej drużyny. Docenia transfer Piotra Pawlickiego. - Mieli bardzo dobry sezon i mają wyrównany skład na PGE Ekstraligę. Uważam, że powinni się przynajmniej utrzymać. Jeśli Piotr będzie miał taki sezon, jak większość minionego, to wynik powinien być dobry, a wychowanek w składzie, to zawsze pozytywna sytuacja - przyznał w rozmowie z "Tygodnikiem Żużlowym".
ZOBACZ WIDEO: "Słabej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy". Bajerski bez pardonu o byłych podopiecznych
69-latek nie ukrywa, że jedna rzecz rzuca mu się mocno w oczy. - Często żartuję sobie z Andrzejem Huszczą, że za chwilę Falubaz będzie drugą Unią. To niezrozumiałe, że w ich drużynie nie ma praktycznie żadnego wychowanka - dodał.
Buśkiewicz jest pod wrażeniem także Nazara Parnickiego, ale zapytany, czy to potencjał na drugiego Leigh Adamsa zaznacza, że do Australijczyka bardziej porównuje jego rodaka - Bena Cooka, bo obaj podobnie czują motocykl, a swoich błędów nie szuka zawsze w sprzęcie, a także w sobie.