Jeszcze w trakcie kariery był znany z bardzo restrykcyjnego podejścia do wagi. Jako jeden z wyższych zawodników (177 centymetrów), zawsze miał trudniej. W żużlu waga jest dość istotna, a Krzysztof Kasprzak, aby walczyć ze znacznie niższymi i lżejszymi rywalami nie tylko trzymał restrykcyjną dietę, ale nawet wydrapywał gąbkę z rękawiczek, by zmniejszać wagę stroju.
Dzisiaj jednak zupełnie zmienił podejście do tematów żywienia i zdrowego trybu życia, a powrót do wcześniejszego trybu jest praktycznie niemożliwy. Szybko zauważyli to kibice, którzy praktycznie z tygodnia na tydzień widzieli zwiększającą się masę zawodnika. Ostatecznie w ciągu kilku miesięcy od zakończenia kariery przytył on 15 kilogramów. Wywołało to falę negatywnych komentarzy i dowcipów wśród kibiców.
ZOBACZ WIDEO: "Lubię problemy". To dlatego kupił Włókniarza
- Nie przejmuję się tym. Wreszcie poczułem wolność i obiecałem sobie, że już nigdy w życiu nie będę się odchudzał. Byłem na restrykcyjnej diecie przez 27 lat. Starczy... Obecnie ważę ponad 85 kilogramów, a myślę, że niedługo dojdę nawet do 100 kilogramów - przyznał z uśmiechem wicemistrz świata z 2014 roku w Magazynie PGE Ekstraligi na WP SportoweFakty.
Taka zmiana podejścia to efekt niezbyt przyjemnych wspomnień z czasów kariery. Kasprzak od zawsze należał do tych zawodników, którzy mieli największe problemy z utrzymaniem wagi. Nie mógł choćby na chwilę stracić czujności, co przy ciągłych podróżach i pokonywaniu w busie nawet 100 tysięcy kilometrów rocznie jest wyjątkowo trudne do zrobienia.
- Odziedziczyłem po tacie predyspozycje do tycia, co w trakcie kariery było dla mnie dużym problemem. Gdy poleciałem na dwutygodniowe wakacje na Dominikanę, to nawet mimo treningów byłem w stanie przytyć 10 kilogramów. Powrót do normalnej wagi był bardzo mozolny i naprawdę miałem trudne życie. Z tego właśnie powodu nikt mnie już nie namówi do treningów, czy zdrowego odżywiania. Znajomi czasem się odzywają i zapraszają na wspólny wypad na siłownię. W takich momentach zawsze pytam ich: "Za jakie grzechy mam tam z wami jechać?". Oni już znają mój stosunek do treningów - przyznaje z uśmiechem Kasprzak.
Żużlowiec musi się już jednak przyzwyczaić do negatywnych komentarzy, bo od tego roku regularnie występuje w telewizji, a każdy jego występ jest bardzo mocno analizowany. Choć Kasprzak nie należał do najpopularniejszych zawodników w trakcie kariery, to dzięki występem w Canal+ zyskał wielu nowych fanów. Kibiców ujęły szczere i bezkompromisowe wypowiedzi, a także fakt, że zawodnik regularnie przemyca w programach ze swoim udziałem wiele nieznanych tajemnic żużlowych.
Niestety obecnie nikt nie może być pewny, że jego współpraca z Canal+ będzie trwała. W ostatnim czasie zawodnik otrzymał dwie oferty pracy w roli dyrektora sportowego, w tym jedną od klubu PGE Ekstraligi. Gdyby zdecydował się sprawdzić w nowej roli, to raczej nie mógłby pojawiać się w telewizji przy transmisjach PGE Ekstraligi. - Dałem sobie czas do końca listopada na decyzję. Wtedy ostatecznie zdecyduję, że podejmę wyzwania pracy w klubie, czy jednak zostanę w telewizji i będę pomagał młodszym zawodnikom. Wiadomo, że spodobała mi się współpraca z Canal+ i nie chcę jej kończyć - dodaje zawodnik.