W sezonie 2025 Drabik był nie tylko liderem Innpro ROW-u, ale także jedną z gwiazd PGE Ekstraligi. Zawodnik wrócił do znakomitej formy. Ostatecznie uzyskał średnią biegopunktową 2,136, która dała mu 11. miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych żużlowców rozgrywek. Nic więc dziwnego, że w trakcie minionego sezonu zainteresowanie jego usługami było ogromne.
Prezes Krzysztof Mrozek zapewniał jednak, że jego lider dobrze czuje się w Rybniku i dlatego nie zamierza spieszyć się podejmowaniem ostatecznej decyzji na temat swojej przyszłości. Działacz przekonywał, że może Drabik jest gotowy poczekać na rozstrzygnięcia w walce o utrzymanie w PGE Ekstralidze.
ZOBACZ WIDEO: "Słabej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy". Bajerski bez pardonu o byłych podopiecznych
Ze słów prezesa Bayersystem GKM-u, który niedawno ogłosił oficjalnie pozyskanie żużlowca, wynika jednak, że nic takiego nie miało miejsca. - Pozytywna odpowiedź Maksyma nadeszła po naszym meczu w Rybniku, gdy wiedzieliśmy już, że play-off jest na wyciągnięcie ręki. To wtedy finalizowaliśmy ostatnie szczegóły naszych rozmów - zdradził nam Marcin Murawski.
Dodajmy, że mecz, o którym mówi Murawski, miał miejsce 3 sierpnia. Prezes GKM-u dodał zresztą, że negocjacje z Drabikiem nie były szczególnie skomplikowane. - Te rozmowy nie należały do najtrudniejszych, choć zaczęliśmy je dość szybko. Trwał sezon, więc każdy musiał zajmować się jeszcze bieżącymi rozgrywkami. Od początku było jednak czuć chęć współpracy. Nie musieliśmy długo czekać - zaznaczył.
Z relacji Murawskiego wynika zresztą, że temat finalizowania rozmów, dopiero gdy wyjaśni się sytuacja ROW-u, nie był w ogóle brany pod uwagę. - Nie rozmawialiśmy w ten sposób. Temat czekania na rozstrzygnięcie losów klubu z Rybnika się nie pojawił. Z naszej strony nie było zresztą takiej opcji. Na pewno byśmy się na to nie zgodzili. Odkładanie tego przykładowo do finałów PGE Ekstraligi byłoby zbyt dużym ryzykiem - podsumował działacz.
Pozyskanie Drabika to bez wątpienia ważny ruch na transferowej giełdzie. GKM, który awansował w tym roku do pierwszej czwórki, chciałby zagościć w niej na dłużej. Jeśli 27-latek utrzyma formę z minionych rozgrywek, jest na to spora szansa.
Jak działasz podstępem nie jest godne twego stanowiska, ogłaszanie tego to już powinno skutkować konsekwencjami GKSŻ!
Bomba z opóźnionych zapłonem jak odpali to powalczą z Falubazem lub Motorem.
Wrocław oraz Toruń poza zasięgiem.