Sugestie o takim pomyśle pojawiały się już rok temu, przy okazji prezentacji nowego formatu rozgrywek. Teraz jednak dyskusja wraca na poważnie, bo działacze zastanawiają się, czy tak radykalna zmiana mogłaby obowiązywać już od sezonu 2027.
Najpoważniejszym argumentem za wprowadzeniem takiego przepisu jest uatrakcyjnienie rozgrywek PGE Ekstraligi. Walka o utrzymanie byłaby jeszcze bardziej zażarta, a zagrożonych spadkiem mogłoby być nawet pięć zespołów. W 2024 roku czwarty Apator Toruń dzieliły od siódmego miejsca zaledwie... trzy punkty. W praktyce jedna poważna kontuzja lidera mogłaby sprawić, że nawet solidne zespoły mogłyby zacząć obawiać się spadku. Trudno o lepszy sposób na podkręcenie emocji.
ZOBACZ WIDEO: "Słabej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy". Bajerski bez pardonu o byłych podopiecznych
Analizując w teorii, to gdyby taka zmiana obowiązywała w 2026 roku, to poza skazywanym na spadek Włókniarzem, takim samym losem mogłyby być zagrożone drużyny z Gorzowa Wlkp., Leszna, a także Zielonej Góry.
To jednak nie jedyne argumenty. Większa rotacja jeszcze mocniej zatarłaby różnice pomiędzy PGE Ekstraligą, a Metalkas 2. Ekstraligą. Duża szansa na szybki awans sprawiłaby, że więcej gwiazd decydowałoby się na zejście ligę niżej. A kluby po spadku miałyby argument, by utrzymać w składzie najlepszych żużlowców. Ostatnie lata pokazały, że nawet niespodziewane awanse z Metalkas 2. Ekstraligi są impulsem dla rozwoju dla potencjalnie słabszych klubów. Tak było choćby z Wilkami Krosno, czy Moonfin Malesą Ostrów.
Zmiana regulaminu byłaby więc idealną szansą nie tylko dla Polonii Bydgoszcz i Wilków, ale także Moonfin Malesy, Stali Rzeszów, czy PSŻ Poznań. Każdy z tych zespołów miałby realną szansę na jazdę w elicie i to bez konieczności budowania budżetu na poziomie 12-14 milionów złotych.
Przykłady Apatora, Falubazu i Unii Leszno pokazały z kolei, że spadek do niższej ligi nie musi osłabić potencjału klubu, a może nawet wzmacniać organizację. Choć nie jest to łatwe finansowo, to jednak każdy z tych klubów utrzymał część składu i przyczynił się także do wzmocnienia Metalkas 2. Ekstraligi.
Taka rewolucja niesie za sobą jednak niewątpliwe zagrożenia. Kluby Metalkas 2. Ekstraligi mogłyby być bardziej skłonne do podejmowania ryzyka finansowego i licytowanie o największe gwiazdy, z założeniem, że spłacą ich kontrakty z pieniędzy otrzymanych po awansie. To na pewno przełożyłoby się na jeszcze większe zarobki na zapleczu najlepszej żużlowej ligi świata, a także możliwe problemy finansowe tych klubów, którym nie udało się osiągnąć celu.
Drugim argumentem przeciwko, jest zmniejszenie atrakcyjności rozgrywek 2. Ekstraligi. Ten rok i szalona rywalizacja Polonii i Unii była przecież ozdobą sezonu. Gdyby do PGE Ekstraligi awansować miały dwa kluby, to nie doszłoby do spektakularnego finału ligi, a jego braku raczej nie zrekompensowałyby jednostronne widowiska w półfinałach. Sens straciłoby także rozgrywanie barażu, w którym musiałaby wziąć... szósta drużyna rozgrywek PGE Ekstraligi.