Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek, Dominik Kubera, Kacper Woryna, Piotr Pawlicki, Przemysław Pawlicki - tak wyglądają powołania Stanisława Chomskiego do żużlowej reprezentacji Polski, które tłumaczył m.in. osiągnięciami indywidualnymi zawodników, a także potencjałem poszczególnych kadrowiczów.
W reprezentacji zabrakło miejsca dla Macieja Janowskiego, który w aferze skandalu w ubiegłym sezonie rozstawał się z kadrą podczas zgrupowania na Malcie. Również ubiegły sezon nie ułożył się dla wychowanka Betardu Sparty Wrocław najlepiej.
ZOBACZ WIDEO: Będzie zmiana regulaminu rozgrywek? Ten warunek musi być spełniony
- Maciej Janowski został ukarany za zeszły sezon. Podkreślam, że to nie był tragiczny rok w jego wykonaniu, ale dawno nie prezentował tak mizernej postawy. On jest tego zresztą świadomy. To nie ten zawodnik, którego znamy z jego najlepszych lat. To nie jest niespodzianka, że nie dostał powołania. Uważam, że trener Chomski podjął słuszną decyzję. Obiektywnie patrząc, Janowski był słabszy od wszystkich powołanych do kadry przez Stanisława Chomskiego - mówi w rozmowie z naszym portalem Leszek Tillinger, były działacz żużlowy.
Przypomnijmy, że sezon 2025 Janowski skończył ze średnią 1,77 pkt/bieg, plasując się na 24. miejscu wśród najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi.
Niejednokrotnie plotkowało się o potencjalnej zmianie klubu przez Macieja Janowskiego, a jedną z dyskusji głośnym wywiadem dla Red Bulla podsycił sam Janowski.
- Od kilku sezonów Janowski nie potrafi wrócić na swój najlepszy poziom sportowy. Jemu przydałoby się odejście z Wrocławia. Uważam, że w przypadku zmiany środowiska zrobiłby krok do przodu. Gorzów jest przykładem klubu, do którego mógłby trafić. Na tamtejszym torze odbudowywało się wielu żużlowców, bo to techniczny owal, a Janowski, jak mało który z Polaków potrafi jeździć na takich obiektach - kończy Leszek Tillinger.
DPŚ jest praktycznie w połowie sezonu więc dużo może się wydarzyć i Janowski wróci do kadry.