Dopiero został trenerem kadry, a już zarzucają mu osobiste rewanże. "Nie będę chował się w kącie"

WP SportoweFakty / Wojciech Ogonowski
WP SportoweFakty / Wojciech Ogonowski

Trenerem kadry narodowej został raptem trzy tygodnie temu, a w tym czasie już zdążył wzbudzić duże kontrowersje. Stanisław Chomski nie może liczyć na taryfę ulgową i od razu odpowiada na zarzuty o stosowanie prywatnych rewanżów na podpiecznych.

W tym artykule dowiesz się o:

Mateusz Puka, WP SportoweFakty: W pana pierwszych wywiadach w roli trenera kadry narodowej nie zadeklarował pan wyraźnie, że nie powoła do kadry Rosjan z polskim paszportem, a potem jednak pan to zrobił. Dlaczego?

Stanisław Chomski, trener reprezentacji Polski na żużlu: Początkowo nie chciałem używać słowa nigdy, bo przecież nie wiadomo, co się wydarzy. Od początku dałem jednak wyraźnie do zrozumienia, że kluczowy jest dla mnie fakt, że Artiom Łaguta i Emil Sajfutdinow nie zdecydowali się na jazdę w polskich barwach od razu po otrzymaniu polskiego obywatelstwa. Wciąż woleli jeździć jako Rosjanie i to dla mnie wystarczający argument. Wydawało mi się, że zaakcentowałem to wyraźnie, ale jednak ludzie zrozumieli to inaczej.

A może było tak, że po pierwszej wypowiedzi interweniowały władze PZM i to one nakłoniły pana do zmiany decyzji?

Gdyby ktoś miał mną rządzić i decydować za mnie, to nie byłbym potrzebny w tej roli. Ponoszę odpowiedzialność za swoje decyzje i stawiam sprawę jasno – dopóki jestem trenerem kadry, Łaguta i Sajfutdinow nie będą w niej występowali. Nikt nie musiał mnie do tego przekonywać.

ZOBACZ WIDEO: "Nie czekałbym do końca roku”. Cieślak komentuje decyzję Protasiewicza

Poprzednie zgrupowanie kadry na Malcie zakończyło się skandalem z udziałem Macieja Janowskiego, który skrócił swoją obecność na obozie z powodu ślubu swojego sponsora. Czy to właśnie z tego powodu nie powołał go pan do przyszłorocznej kadry?

Maciej Janowski w minionym sezonie miał słabszą średnią w lidze, a dodatkowo nie błysnął w turniejach indywidualnych. Nie było argumentów do powołania go za miniony sezon. Wydarzenia na Malcie nie miały nic do rzeczy.

A co pan zrobi, gdy podczas zgrupowania kadry w Hiszpanii jakiś zawodnik poprosi pana o wcześniejszy wyjazd?

Jeśli ktoś uzna, że w terminie obozu kadry ma ważniejsze sprawy, to będzie to oznaczało definitywne pożegnanie się z reprezentacją. Czym innym są poważne operacje, czy sytuacje losowe, a czym innym wyjazd na ślub. Wypadki losowe zrozumiem, ale lekceważenia obowiązków nie będę tolerował.

Czy podczas negocjacji z władzami PZM został poruszony temat pana zaangażowania politycznego? W minionym roku jasno opowiedział się pan za kandydaturą Karola Nawrockiego na prezydenta Polski.

Na wstępie zaznaczę, że nie udzielam się politycznie. Przed wyborami prezydenckimi po prostu powiedziałem publicznie, że zamierzam oddać swój głos właśnie na niego. Mam prawo to robić i nikt mnie tego nie zabroni. Nie rozumiem, dlaczego coś takiego mogłoby zaszkodzić PZM. To moja prywatna sprawa. Jeśli ktoś pyta mnie o poglądy, to potrafię powiedzieć o tym otwarcie i nie chowam się w kącie.

W Polsce zwykle takie deklaracje spotykają się ze sporym hejtem. Nie żałował pan swojej deklaracji?

Przez całe życie miałem mnóstwo propozycji startu w wyborach do sejmu, czy rady miasta. Nigdy nie widziałem się w roli polityka i konsekwentnie odmawiałem. To, że czasami jasno określam, na którego kandydata oddaje głos, to zupełnie coś innego. Mówię o tym otwarcie i zupełnie się tego nie wstydzę. Wydaje mi się, że każdy ma prawo decydować o takich sprawach zgodnie z własnym sumieniem. Głos narodu był taki, że to Karol Nawrocki został prezydentem.

Czy to prawda, że pana były podopieczny Bartosz Zmarzlik lobbował za pana kandydaturą na trenera kadry?

Przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego Ireneusz Igielski nie wspominał mi nic o tym, że ktoś naciskał, by wybrano właśnie mnie. Mogę powiedzieć, że ja sam radziłem szefom PZM, by szukali młodszych kandydatów.

Miał pan także sporo ofert pracy w klubach, które od początku odrzucał. Czy wiedział pan wcześniej, że Rafał Dobrucki zrezygnuje z pracy w kadrze?

Rok temu podjąłem decyzję, że już nigdy nie będę prowadził zespołu w rozgrywkach ligowych. Ten etap jest definitywnie zakończony. Kluby dzwoniły, ale wszystkim odpowiadałem dokładne to samo.

Czy dla pana jako gorzowianina największym szokiem była oferta z Falubazu?

Nie brałem pod uwagę takiej pracy. O najważniejszym powodzie już wspomniałem, ale brałem też pod uwagę, że po takim transferze wylałby się hejt i to nie tyle na mnie, ale na moją rodzinę. Nie chciałem tego.

Od kontrowersji jednak pan nie uciekł, bo już pierwsza decyzja w roli trenera kadry wzbudziła ogromne zamieszanie. Czy brak Oskara Palucha w kadrze jest spowodowany pana konfliktem z jego ojcem, Piotrem Paluchem?

Bardzo mnie boli ta retoryka. Co chwilę czytam w mediach o tym, że dokonałem odwetu, czy osobistego rewanżu. Podchwycają to nawet znani eksperci. Mogę jedynie zapewnić, że przy swoich wyborach nie kieruje się prywatnymi sympatiami. Gdyby było inaczej, to Oskar na pewno znalazłby się w kadrze, bo uważam, że to jeden z najsympatyczniejszych zawodników młodego pokolenia.

Jeszcze rok temu jeszcze jako trenerowi Stali Gorzów też zarzucano panu, że nie wykorzystuje odpowiednio tego juniora. Dlaczego pan nie docenia Palucha?

Jako trener Stali Gorzów walczyłem o finał PGE Ekstraligi i wiedziałem, że jeśli chcę to osiągnąć, to muszę odbudować Jakuba Miśkowiaka. Oskar Paluch faktycznie w paru meczach nie dostał przez to dodatkowego wyścigu, ale i tak pojechał najwięcej wyścigów ze wszystkich juniorów. Wtedy ważniejszy był jednak dla mnie wynik zespołu, a kwestie niezadowolenia jednego zawodnika, czy jego ojca wyjaśnialiśmy na bieżąco.

Sam przyznaje pan, że Piotr Paluch nie był zadowolony. Czy na pewno pana kiepskie relacje z Piotrem Paluchem nie mają wpływu na ocenę jego syna?

Z Piotrem Paluchem normalnie rozmawiamy i nie ma między nami żadnego konfliktu, więc nie ma sensu rozmawiać o kiepskich relacjach. Gdy w 2015 roku przychodziłem do Stali Gorzów, to pierwszy telefon wykonałem właśnie do niego i dopiero, gdy on powiedział, że nie widzi w tym problemu, zdecydowałem się przyjąć ofertę od działaczy. Dostałem wolną rękę w poszukiwaniu sobie drugiego trenera i nie wyrzuciłem z klubu Piotra Palucha. Został z nami na kolejne lata i to nie ja odwołałem go później z tej funkcji.

W zeszłym roku Oskar Paluch miał jednak lepszą średnią w PGE Ekstralidze od zawodników, którzy znaleźli się w kadrze. Jakie miał pan w takim razie kryteria?

Ocenianie sezonu tylko po średniej, byłoby nadużyciem. Moglibyśmy o tym dyskutować, ale nie chcę wypominać, kto i gdzie nabijał sobie średnie. Brałem pod uwagę występy w lidze, ale także występy indywidualne. Bartosz Bańbor był lepszy od Palucha w młodzieżowych mistrzostwach Polski, Brązowym i Srebrnym Kasku oraz w mistrzostwach Europy juniorów.

Czy to powołanie oznacza, że Paluch nie ma szans na występy w kadrze narodowej w sezonie 2026?

Ogłoszone powołania dotyczą wyjazdu z kadrą na najbliższe zgrupowanie do Hiszpanii. O powołaniach na konkretne zawody będziemy rozmawiali w trakcie sezonu, a kluczowym czynnikiem będzie wtedy forma w sezonie 2026.

Całą rozmowę ze Stanisławem Chomskim można obejrzeć poniżej:

Rozmawiał Mateusz Puka, WP SportoweFakty

Komentarze (24)
avatar
soviet no fan
13.12.2025
Zgłoś do moderacji
3
1
Odpowiedz
Paluch od dawna nie ma dobrej prasy, a Stanley to już bardziej selekcjoner niż trener i lubi poranną prasówkę o sobie. 
avatar
k 53 GKM
13.12.2025
Zgłoś do moderacji
6
1
Odpowiedz
Witam..Kolekcjonowanie ODMOW zawodnikow zaczynamy:::))).Pzdr. Kazdy POWOD bedzie dobry.:) Pzdr. 
avatar
PeBe
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
6
4
Odpowiedz
proponuję wszystkim forumowiczom wysiłek (tak, dla mnie ty był wysiłek) i odsłuchanie całości tego wywiadu, a później napisanie komentarza :) mam wielką nadzieję, że Pan Stanisław jest o WIELE Czytaj całość
avatar
Stresor74
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
6
4
Odpowiedz
No z całym szacunkiem dla pana Stanisława, ale braku powołania Oskara nie rozumiem. 
avatar
blue bird
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
7
4
Odpowiedz
Dużo na ten temat mógłby powiedzieć G. Walasek, który swego czasu był w czołówce najlepszych w Polsce, ale do reprezentacji prowadzonej przez Chomskiego nie został powołany. Drużyna wtopiła, Ch Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści