Żużel. Juniorzy znów mogą wnieść ich na piedestał. To będzie najlepiej zbilansowany zespół?

WP SportoweFakty / Mateusz Jaśkowiak / Na zdjęciu: Kacper Mania i Ben Cook
WP SportoweFakty / Mateusz Jaśkowiak / Na zdjęciu: Kacper Mania i Ben Cook

PGE Ekstraliga długo nie czekała na powrót na salony najbardziej utytułowanego klubu w Polsce. Fogo Unia od razu po awansie może być groźna dla każdego, choć w ostatnim czasie nie brakowało zawirowań.

Podsumowanie okresu transferowego w wykonaniu Fogo Unii Leszno oczami portalu WP SportoweFakty.
***
PLUSY

- Awans bez rewolucji w składzie. W ostatnich latach bardzo często zdarzało się, że beniaminek próbował swoich sił w PGE Ekstralidze w praktycznie niezmienionym składzie względem startów ligę niżej i zazwyczaj kończyło się to spadkiem. Wydaje się jednak, że w przypadku Fogo Unii sytuacja wygląda zgoła odmiennie, bowiem większość wyjściowego garnituru "Byków" to zawodnicy, których miejsce jest w elicie. Janusz Kołodziej, choć nie najmłodszy, wciąż jest piekielnie skuteczny. Nawet przy ogromie kontuzji, które nie omijają go w ostatnich latach. Ben Cook na dobre zadomowił się na polskich torach i zdecydowanie stać go na bycie liderem. Również Grzegorz Zengota poniżej pewnego poziomu nigdy nie schodzi i powinien być co najmniej solidną drugą linią.

- Powrót starych znajomych. Leszczynianie dokonali zatem jedynie kosmetycznych zmian, które na papierze wyglądają bardzo okazale. Piotr Pawlicki to wychowanek, który właśnie odjechał jeden z najlepszych sezonów w życiu. Jeśli uda mu się utrzymać wysoką skuteczność, może być na Stadionie im. Alfreda Smoczyka piekielnie trudny do pokonania. Po rocznym rozbracie ze swoim polskim macierzystym klubem powraca również Keynan Rew. Australijczyk był jednym z liderów Texom Stali Rzeszów w Metalkas 2. Ekstralidze i choć ciężko wyobrazić sobie, że jego średnia zakręci się koło dwóch punktów na bieg, powinien być jednym z najlepszych zawodników U24.

ZOBACZ WIDEO: Chomski tłumaczy brak Palucha i Janowskiego w kadrze

- Talia jokerów jak za złotych lat. Tak trzeba określić formację młodzieżową "Byków". Wszyscy doskonale pamiętają, jak Bartosz Smektała z Dominikiem Kuberą byli fundamentem czterech drużynowych mistrzostw Polski z rzędu. Teraz wydaje się, że potencjał jest jeszcze większy. A przecież mowa o 19. i 16-latku. Nazar Parnicki rozwija się w naprawdę imponującym tempie. Już ma na koncie tytuł indywidualnego mistrza świata juniorów, a w przyszłym roku najpewniej spróbuje napsuć krwi tym bardziej doświadczonym. Wszak został pierwszym rezerwowym cyklu Grand Prix, co oznacza, że przy choćby jednej kontuzji wśród podstawowej piętnastki dostanie szansę konfrontacji z tuzami całej dyscypliny. Kacper Mania z kolei ma za sobą debiut w dorosłym żużlu, a już pokazuje o wiele bardziej doświadczonym rywalom, gdzie jest ich miejsce w szeregu zjawiskowymi szarżami na dystansie. Numery 6. i 7. w Lesznie znów będą bardzo mocne, w dodatku po raz kolejny sami sobie ich wychowali.

MINUSY

- Duże zmiany w zarządzie i sztabie szkoleniowym. Tuż przed rozpoczęciem okresu transferowego niczym grom z jasnego nieba gruchnęła informacja o aresztowaniu byłego już prezesa Fogo Unii, Piotra Rusieckiego. To właśnie on przez ostatnie 12 lat był odpowiedzialny nie tylko za kierunek obrany przez klub w kontekście jego polityki, ale również transferów. Kryzys szybko został zażegnany przez powołanie na stanowisko Józefa Dworakowskiego, który od dekad jest gwarantem stabilności, lecz zarówno Australijczycy, jak i Parnicki wielokrotnie podkreślali, jak wiele Rusiecki wnosił do ich sportowej kariery. Przynajmniej na razie będą musieli radzić sobie bez niego.

Ponadto przed kilkoma dniami z klubem pożegnał się także Sławomir Kryjom, który obok Rafała Okoniewskiego był głównym dyrygentem tej ekipy. Wiadomo już, że jego miejsce zajmie Rafał Dobrucki, lecz z pewnością były selekcjoner reprezentacji będzie potrzebował czasu, by wgryźć się w nową rolę.

- Kontuzje głównym prześladowcą. W Lesznie w razie urazów będą mieli spore pole manewru, jednak sami zawodnicy przyznają, że zastępstwo zawodnika nigdy nie jest odzwierciedleniem potencjału drużyny jeden do jednego. Choć "Byki" mogą pochwalić się jednym z najlepiej zbilansowanych zespołów, w każdym potrzebne są lokomotywy, pewniaki na biegi nominowane. Takim naturalną koleją rzeczy jest np. wspomniany Kołodziej i choć w ramach "ZZ-ki" mogliby startować za niego wszyscy pozostali, siła rażenia ekipy z Wielkopolski może dość mocno zmaleć. Nie tylko dla dobra Fogo Unii, ale również atrakcyjności całej dyscypliny, Kołodziej na motocyklu to ogromna wartość dodana, zatem pozostaje życzyć weteranowi polskich torów jak najmniej pecha w nadchodzących rozgrywkach. Wszak żużel smakuje najlepiej, gdy stają naprzeciw siebie drużyny o pełnym potencjale kadrowym.

Komentarze (11)
avatar
Asfodell
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
5
4
Odpowiedz
Byki wygryzą kozy z PO. Apator, myszy, Sparta i byki w czołowej czwórce. 
avatar
Don Ezop Fan
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
13
11
Odpowiedz
Unia moze nawet byc w play offach, duzo zalezy od nowego medialnego podopiecznego Czekanskiego- Kacpra Mani i kumpla z tego slynnego obiadu u Petera i Don Bartolo, kiedy myl naczynia po ich ws Czytaj całość
avatar
kiks
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
16
2
Odpowiedz
Jako Falubaz szanuję Unię Leszno. Za to co daje polskiemu żużlowi. Nie mam takiego nastawienia do Stali z Gorzowa, która istnieje dzięki matactwom cygarowego senatorka. 
avatar
Kejsi King PL
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
20
14
Odpowiedz
Liczba oddanych głosów 166 Głosy na TAK 73 procent, że awansują do play off... i wszystko... to pokazuje jakie pojęcie mają kibice, a eksperci wiele od nich się nie różnią. Do jakich play offów Czytaj całość
avatar
Patyk SKS
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
5
0
Odpowiedz
No i fajnie . Brakowało mi zawodów z Wami w Toruniu na MA 
Zgłoś nielegalne treści