Brytyjczyk jest zdecydowanie najważniejszym zawodnikiem w składzie Moonfin Malesy Ostrów i może się okazać, że to właśnie od jego postawy na torze będzie zależeć los klubu. Jeśli Tai Woffinden od kwietnia będzie prezentował odpowiednią formę, to ostrowianie mogą się włączyć nawet do walki o awans do PGE Ekstraligi. Jeśli jednak okaże się, że koszmarny wypadek z początku minionego sezonu wciąż daje o sobie znać, to klub może mieć poważne problemy.
Zresztą - od momentu podpisania kontraktu - dość powściągliwie, co do sytuacji swojego nowego podopiecznego podchodził trener Tomasz Bajerski. W żadnych z dotychczasowych publicznych wystąpień nie zadeklarował, że jest pewny, że trzykrotny mistrz świata będzie w stanie być liderem drużyny. Teraz jednak pojawił się większy optymizm.
ZOBACZ WIDEO: Będzie zmiana regulaminu rozgrywek? Ten warunek musi być spełniony
- Rozmawiałem z Taiem i nic nie wspominał o jakichkolwiek problemach ze zdrowiem. Chwalił się za to, że bardzo mocno trenuje i dużo czasu spędza na siłowni. W tygodniu ma dwa treningi dziennie, do tego dłuższe zajęcia w sobotę. Sporo pracy jeszcze przed nim, bo do idealnej dyspozycji musi jeszcze zrzucić 7 kilogramów. Przy tak intensywnym planie przygotowań, to jednak nie będzie żaden problem - zapewnia trener Bajerski.
Choć zawodnik już we wrześniu wrócił na motocykl, to przed wyjazdem do Australii podjął decyzję, że przez pierwsze miesiące nie zamierza ścigać się tam w żadnych zawodach. Dodatkowy czas woli bowiem poświęcić na wzmocnienie mięśni z myślą o sezonie w Europie.
- Tai odpuszcza większość imprez w Australii, a z tego co mówił, to na motocykl wsiądzie dopiero tuż przed powrotem do Polski. Nie nastąpi to jednak wcześniej niż w marcu. Nie naciskałem na szybszy powrót zawodnika, bo potrzebny jest nam dopiero podczas pierwszych treningów na torze. Dopiero powrót do ścigania zweryfikuje na ile udało się odbudować po fatalnej kontuzji - dodaje.
Przypomnijmy, że w tym sezonie Brytyjczyk nie zdołał wystąpić w żadnych oficjalnych zawodach. Już na sparingu w Krośnie uczestniczył w fatalnym wypadku, po którym zagrożone było jego życie. Żużlowiec stracił sporo krwi, a do szpitala musiał być transportowany helikopterem. Szczegółowe badania ujawniły podwójne złamanie prawej kości udowej, złamanie kręgu TH9 (z zespoleniem), rozległe obrażenia klatki piersiowej (12 złamanych żeber i przebite płuco), zmiażdżenie i zwichnięcie prawego łokcia oraz zwichnięcie lewego barku. Przez cały rok zawodnik uczestniczył w rehabilitacji, która sprawiła, że we wrześniu mógł wrócić na tor.
Woffinden ma ambitne plany na kolejny sezon, bo poza występami w Ostrowie Wlkp. czekają go także występy w Grand Prix i lidze szwedzkiej.