Tak absurdalnej sytuacji w polskim żużlu nie było od bardzo dawna. Choć sprawa powołań była jasna od ponad tygodnia, to Maksym Drabik wciąż nie znalazł nawet chwili, by porozmawiać z nowym trenerem kadry. O ile brak odebrania telefonu można jeszcze wytłumaczyć, to jak reakcji po wielu artykułach i wywiadzie samego trenera, jest już trudny do usprawiedliwienia.
Obecnie wydaje się, że największym obrońcą Drabika jest sam selekcjoner, Stanisław Chomski, który prosi, by z zachowania żużlowca nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Jednocześnie trener deklaruje, że jego zachowanie nie zamyka mu drogi do reprezentacji Polski.
ZOBACZ WIDEO: Będzie zmiana regulaminu rozgrywek? Ten warunek musi być spełniony
- Zadzwoniłem do Maksyma Drabika, bo chciałem wiedzieć, czy mogę na niego liczyć w kontekście kolejnego sezonu. Nie byłoby dla niego miejsca w wąskiej kadrze, bo nie uczestniczył w zeszłym roku w turniejach indywidualnych, ale po objęciu funkcji po prostu chciałem z nim porozmawiać. Nie chcę, by w środowisku powszechnie stosowano retorykę, że mnie zlekceważył, czy wypiął się na kadrę. Wolę, by mówiono, że po prostu nie znalazł czasu. Nie odebrał, ani nie oddzwonił. Może po prostu nie jest jeszcze gotowy. Rozmawiałem na jego temat z byłym trenerem Rafałem Dobruckim i jakie było stanowisko Maksyma do tej pory. Trudno mieć do niego o to pretensje. Chciałem jednak porozmawiać, bo przed nami nowy sezon, nowe wyzwania i być może zmieni zdanie - dodaje Chomski.
Trener zachowuje cierpliwość do zawodnika, bo ma świadomość, że jeśli żużlowiec utrzyma formę z poprzedniego sezonu, to może okazać się niezbędny w kadrze na sierpniowy finał Drużynowego Pucharu Świata.
- Nie chcę go oceniać. To dziennikarze, czy kibice mocno go krytykują, a to niczemu nie służy. Widzę choćby to po sytuacji mojej z Oskarem Paluchem, w której chce się wmówić nam jakiś konflikt - dodaje.
Zachowanie 27-letniego zawodnika Bayersystem GKM-u Grudziądz może jednak dziwić, bo wydawało się, że w minionym sezonie przeszedł przemianę. Nie był już tak mocno skupiony tylko na sobie, konstruktywnie zaczął się także wypowiadać w mediach, a przede wszystkim w końcu błyszczał na torze. Wydawało się, że największe problemy są już za nim.
Niestety zachowanie wobec Chomskiego pokazuje, że raczej nie ma co spodziewać się większej zmiany. Od kilku lat Drabik traktował żużel głównie jako źródło dochodu i porzucił ambicje indywidualne. Z tego powodu regularnie odmawiał jazdy w turniejach indywidualnych i kwalifikacjach do Grand Prix, czy mistrzostw Europy. Nie miał zamiaru także występować w reprezentacji. Przynajmniej na razie nic nie wskazuje na to, by jego nastawienie miało się zmienić.
Drabik to enfant terrible polskiego speedway'a.