Kończy się pewna epoka w czarnym sporcie. Wiele legend zjeżdża z żużlowych torów lub jest u schyłku swojej kariery. Tak jest w przypadku Nickiego Pedersena, który powoli szykuje się do sportowej emerytury.
W ostatnim czasie udzielił obszernego wywiadu Tomaszowi Lorkowi dla polsatsport.pl. Jednym z tematów rozmowy była osoba Tomasza Golloba. Trzykrotny czempion świata przyznał, że dostrzega sporo podobieństw pomiędzy sobą a ikoną polskiego żużla.
ZOBACZ WIDEO: Będzie zmiana regulaminu rozgrywek? Ten warunek musi być spełniony
- Zawsze darzyłem Tomasza Golloba ogromnym szacunkiem. To bardzo mądry żużlowiec o niespotykanej skali ambicji. On pragnął wygrywać każdy wyścig. Był taki okres, że nie był najlepszy na świecie, ale stał się mistrzem globu, ponieważ był bardzo zdeterminowany, aby osiągnąć perfekcję - mówił Pedersen.
- Pamiętam taki mecz w lidze duńskiej, na który Tomek Gollob przyjechał wysłużonym Mercedesem. Pół motocykla rozłożył w krzakach i pracował w pocie czoła nad tym, aby sprzęt go nie zawodził. Bardzo szanuję taką postawę i zapał do pracy. Pod kątem wiedzy inżynieryjnej Tomek był niezwykle uzdolniony. Odnoszę wrażenie, że czasami Tomasz był zbyt mądry i szukał zbyt wyszukanych rozwiązań. A w żużlu czasami prostota jest w cenie - dodał.
Pedersen uważa, że czasem Gollob lubił nawet przekombinować i za wiele brał sobie do głowy, co też nie ułatwiało mu jazdy na żużlu. Jak sam dodaje - żużel kocha proste rozwiązania.
- Przez swoją karierę wyznawałem jedną zasadę: zabierałem w trasę jeden silnik z niskim poziomem kompresji i drugi z wysokim stopniem kompresji. Dzięki temu miałem jasność co do pracy sprzętu. Wiedziałem jakiej krzywki użyć. Spoglądałem jedynie na tor: w zależności od tego czy tor był przyczepny czy twardy, dobierałem właściwy silnik - komentował Pedersen.