W ubiegłym sezonie do zmagań o Drużynowe Mistrzostwo Wielkiej Brytanii przystąpiło siedem zespołów - jednakże już jakiś czas temu było wiadomo, że to ostatni rok zmagań Birmingham Brummies, z kolei władze z Oxfordu podjęły decyzję, że trzy zespoły ligowe na trzech różnych szczeblach to dla nich za wiele i rezygnują z ekipy w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W tym tygodniu potwierdzono, że do rozgrywek Premiership przystąpi tylko pięć zespołów, choć zadeklarowano, że czynione są prace w celu uzupełnienia obsady o jeszcze jeden klub. - To jest frustrujące. Wielu ludziom mówiłem, że trudno mi zrozumieć, jak dorośli mężczyźni nie potrafią usiąść w jednym pokoju i raz na zawsze tego uporządkować. Nie pojmuję, dlaczego trwa to tak długo. Osoby decyzyjne wiedziały, że sytuacja jest trudna. W połowie zeszłego sezonu było już wiadomo, że tracą Birmingham. Od dawna było też jasne, że stracą Oxford. A mimo to znowu wszystko zostawiono na ostatnią chwilę - mówi Chris Harris w rozmowie ze "Speedway Star".
ZOBACZ WIDEO: Jeszcze niedawno narzekał na przygotowanie toru. Teraz to jego będą mogli krytykować
Harris zauważa, że z perspektywy kogoś z zewnątrz sytuacja w brytyjskim żużlu przypomina ogromny chaos, a i sami zawodnicy do dziś nie wiedzą ile spotkań pojadą konkretnie. Przy sześciu zespołach sytuacja w terminarzu może mocno się zmienić. Dodatkowym minusem jest brak umowy telewizyjnej.
- W Polsce terminarze są już ogłoszone, podobnie w Szwecji i Danii. Tam wszystko zaczyna się klarować, a my nawet nie wiemy, w jaki dzień tygodnia będziemy się ścigać. To niesamowicie irytujące - zauważył.
Wielu czołowych zawodników rozgrywek w Wielkiej Brytanii zdecydowało, że w 2026 roku pojedzie w innych krajach - chociażby Jason Doyle, Emil Sajfutdinow czy Maciej Janowski.
- Ludzie narzekają na takich zawodników jak Jason Doyle, że rezygnuje z jazdy w Anglii. Rozmawiałem z Jasonem i on mówi wprost: "Nie da się czekać w nieskończoność". Musi planować swoją karierę, życie i wszystko wokół tego. Nie może sobie pozwolić na czekanie, skoro wciąż nie wiadomo, co będzie się działo z Premiership - zauważyła jedna z legend brytyjskiego żużla.