"Wszystko zostawiono na ostatnią chwilę". Harris nie pojmuje jednej rzeczy

WP SportoweFakty / Jakub Malec / Na zdjęciu: Chris Harris
WP SportoweFakty / Jakub Malec / Na zdjęciu: Chris Harris

Chris Harris zbliża się do trzech dekad swojej kariery żużlowej i wciąż kolekcjonuje sukcesy. Jednocześnie jest załamany postępowaniem wokół SGB Premiership, w której pojedzie pięć zespołów.

W tym artykule dowiesz się o:

W ubiegłym sezonie do zmagań o Drużynowe Mistrzostwo Wielkiej Brytanii przystąpiło siedem zespołów - jednakże już jakiś czas temu było wiadomo, że to ostatni rok zmagań Birmingham Brummies, z kolei władze z Oxfordu podjęły decyzję, że trzy zespoły ligowe na trzech różnych szczeblach to dla nich za wiele i rezygnują z ekipy w najwyższej klasie rozgrywkowej.

W tym tygodniu potwierdzono, że do rozgrywek Premiership przystąpi tylko pięć zespołów, choć zadeklarowano, że czynione są prace w celu uzupełnienia obsady o jeszcze jeden klub. - To jest frustrujące. Wielu ludziom mówiłem, że trudno mi zrozumieć, jak dorośli mężczyźni nie potrafią usiąść w jednym pokoju i raz na zawsze tego uporządkować. Nie pojmuję, dlaczego trwa to tak długo. Osoby decyzyjne wiedziały, że sytuacja jest trudna. W połowie zeszłego sezonu było już wiadomo, że tracą Birmingham. Od dawna było też jasne, że stracą Oxford. A mimo to znowu wszystko zostawiono na ostatnią chwilę - mówi Chris Harris w rozmowie ze "Speedway Star".

ZOBACZ WIDEO: Jeszcze niedawno narzekał na przygotowanie toru. Teraz to jego będą mogli krytykować

Harris zauważa, że z perspektywy kogoś z zewnątrz sytuacja w brytyjskim żużlu przypomina ogromny chaos, a i sami zawodnicy do dziś nie wiedzą ile spotkań pojadą konkretnie. Przy sześciu zespołach sytuacja w terminarzu może mocno się zmienić. Dodatkowym minusem jest brak umowy telewizyjnej.

- W Polsce terminarze są już ogłoszone, podobnie w Szwecji i Danii. Tam wszystko zaczyna się klarować, a my nawet nie wiemy, w jaki dzień tygodnia będziemy się ścigać. To niesamowicie irytujące - zauważył.

Wielu czołowych zawodników rozgrywek w Wielkiej Brytanii zdecydowało, że w 2026 roku pojedzie w innych krajach - chociażby Jason Doyle, Emil Sajfutdinow czy Maciej Janowski.

- Ludzie narzekają na takich zawodników jak Jason Doyle, że rezygnuje z jazdy w Anglii. Rozmawiałem z Jasonem i on mówi wprost: "Nie da się czekać w nieskończoność". Musi planować swoją karierę, życie i wszystko wokół tego. Nie może sobie pozwolić na czekanie, skoro wciąż nie wiadomo, co będzie się działo z Premiership - zauważyła jedna z legend brytyjskiego żużla.

Komentarze (1)
avatar
sparki
10.01.2026
Zgłoś do moderacji
6
2
Odpowiedz
I dlaczego sie dziwi,przeciez dla angoli wazniejsi sa dzisiaj inzyniery i profesory,a skad to kazdy wie. 
Zgłoś nielegalne treści