Przypomnijmy, że plebiscyt zakończył się zwycięstwem kajakarki górskiej Klaudii Zwolińskiej, która wyprzedziła Igę Świątek, a także Wilfredo Leona. - Nie znam się na kajakarstwie górskim, ale to nie znaczy, że mam prawo umniejszać ten sukces. Wyniki były i to niezaprzeczalne, bo przecież zdobywała medale. Jeśli chodzi o moje osobiste odczucia, to głosowałbym jednak na Igę Świątek, która wygrała Wimbledon, a więc turniej numer jeden, w którym jej wcześniej niespecjalnie szło. Tenis to sport globalny, więc o tym osiągnięciu mówiła nie tylko Polska, ale cały świat. Osobiście bym to docenił - komentuje wyniki plebiscytu legendarny trener żużla Marek Cieślak.
Miejsce tuż za podium zajął Bartosz Zmarzlik, który w 2025 roku zdobył swój szósty tytuł mistrza świata i przeszedł w ten sposób do historii, bo wyrównał osiągnięcie Tony’ego Rickardssona i Ivana Maugera. Niektórzy twierdzą zatem, że jego czwarta pozycja podczas plebiscytu to porażka żużla.
ZOBACZ WIDEO: KLŻ bez transmisji? Przewodniczący GKSŻ mówi wprost
- Nie mówiłbym o żadnej porażce. A na pewno nie w przypadku Bartka. Zajął czwarte miejsce i zaistniał podczas plebiscytu. To jest najważniejsze, bo to dzięki niemu można było znowu przypomnieć sobie o żużlu. Bez niego byłoby o nas kompletnie cicho. Wiadomo, że wszyscy chcielibyśmy widzieć go wyżej. W ocenie ludzi, którzy siedzą w tym sporcie, na pewno na to zasłużył, bo zdobył sześć razy tytuł mistrza świata. To ma szczególną wartość, bo jest trzecim żużlowcem na świecie, który tego dokonał - zaznacza.
Były trener żużlowej kadry uważa, że Zmarzlikowi trudno będzie kiedykolwiek powtórzyć jeszcze zwycięstwo w plebiscycie. - Problem polega chyba na tym, że wszystkim spoza żużla jego osiągnięcia trochę spowszedniały. Ludzie przyzwyczaili się do jego wygranych. Niewiele osób myśli kategoriami, że on pracuje na to cały rok, a sukcesu nie osiąga w jednych zawodach. Trzeba go bardzo cenić, ale obiektywnie, czegokolwiek by nie zrobił, będzie mu już bardzo trudno wygrać drugi raz taki plebiscyt - tłumaczy.
- Niestety, ale fakty są takie, że musiałby się trafić rok posuchy w polskim sporcie. Raz mieliśmy już tytuł dla drużyny roku, a później ja byłem trenerem roku, ale wtedy brakowało sukcesów w innych dyscyplinach. W przeciwnym razie żużel nie miałby szans. Wiadomo, że kochamy ten sport, jesteśmy z nim zżyci, ale w świecie on się zwija, znaczy coraz mniej, a poza Polską staje się wręcz zaściankowy. Spójrzmy choćby na lokalizacje, gdzie odbywają się turnieje Grand Prix - podkreśla Cieślak.
Były trener mówi zatem o sukcesie Zmarzlika, ale ma za to uwagi do działań Polskiego Związku Motorowego. Jego zdaniem należało zadbać o to, by żużel był bardziej obecny podczas Gali Mistrzów Sportu.
- Jesteśmy mało obecni i nie próbujemy być obecni. Na scenie przy okazji wręczania nagród pojawiło się mnóstwo zasłużonych byłych sportowców. Nie było ani jednego żużlowca, a kilku by się znalazło. W tym roku karierę zakończył przecież między innymi Jarek Hampel. Nikt o to nie zadbał. Mam wrażenie, że PZM śpi lub jest mało operatywny. Takie miejsca trzeba sobie wywalczyć. Impreza jest transmitowana w publicznej telewizji, w znakomitym czasie w weekend. Żużel mógł zaistnieć jeszcze bardziej. Należy zatem dziękować Bartkowi, bo dzięki niemu w ogóle o nim ktoś usłyszał - podsumowuje Cieślak.
Zaraz wejdzie trolu,,, ński hejt, juz mamy tn2026nbs (po co zgłaszasz?), gdyż wrócą ze zbierania Czytaj całość