Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis
)

W Rzeszowie miały być medale, a skończyło się spadkiem. Powody?

PGE Marma Rzeszów w tegorocznych rozgrywkach miała bić się o najwyższe cele. Ostatecznie jednak pożegnała się z ENEA Ekstraligą i wpłynęło na to kilka czynników.
Mateusz Kędzierski
Mateusz Kędzierski
Nicki Pedersen był jednym z liderów PGE Marmy, ale poprzez swoje decyzje w znacznym stopniu przyczynił się do jej spadku

Rok 2013 dla rzeszowskiego speedwaya miał być wyjątkowy i owocny w sukcesy. Okazał się jednak bardzo pechowy, bowiem drużyna prowadzona przez trenera Dariusza Śledzia dość niespodziewanie pożegnała się z najwyższą klasą rozgrywkową w Polsce. Jakie były główne powody spadku rzeszowian?

Indywidualizm i decyzje Pedersena

Jednym z głównych powodów spadku PGE Marmy do I ligi jest osoba Nicki Pedersena. Duńczyk podczas Grand Prix Szwecji w Goeteborgu doznał kontuzji ręki. Niemal wszyscy sympatycy "czarnego sportu" w Polsce doskonale wiedzą jakie działania podjął później sam zawodnik. Zadecydował, że będzie startował z urazem w Grand Prix, a na niedzielne mecze ligowe był już niedysponowany. Kierownictwo z Rzeszowa nie mogło zastosować za niego zastępstwa zawodnika w lidze, gdyż pole do manewru komplikował regulamin, który od tego sezonu mówi jasno, iż zwolnienie lekarskie wystawione musi być na minimum 15 dni. Za "Powera" w aż czterech spotkaniach ligowych wystartował Dennis Andersson. Szwed radził sobie bardzo słabo, o czym świadczy jego dorobek punktowy z owych czterech meczów, który wynosi 11 punktów i 5 bonusów.

Błędem włodarzy Żurawi był brak stanowczych kroków wobec indywidualisty Pedersena. Z nim w składzie (lub z "zz-tką") rzeszowianie mieliby szanse na zwycięstwo przed własną publicznością w derbach Polski południowej z tarnowską Unią. Co więcej, w Toruniu osiągnęliby pewnie lepszy rezultat (aniżeli 54:36 dla Unibaksu) i w końcowym rozrachunku mogliby z Aniołami nawet powalczyć o punkt bonusowy (50:40 dla PGE Marmy w rewanżu w Rzeszowie).

Pedersen dla wielu kibiców żużlowych w Rzeszowie był bożyszczem, zwłaszcza za fenomenalny sezon 2007. Tym razem zawodnik nadwyrężył ich zaufanie. O jego indywidualności na torze dobitnie świadczy ostatnia gonitwa meczu PGE Marmy w Bydgoszczy. W wyścigu, który decydował o być, albo nie być rzeszowian w lidze, Pedersen wyszedł z Grzegorzem Walaskiem na podwójne prowadzenie, ale na pierwszym łuku zablokował jadącego przy bandzie "Grega" i z 5:1 zrobił się rezultat remisowy, skazujący rzeszowską drużynę na spadek.

- Transfer Nickiego Pedersena to najlepszy przykład, jak nie należy dobierać żużlowca do drużyny. Pomijam już nawet to, że w pewnym momencie wybierał Grand Prix zamiast ligi. To mnie aż tak strasznie nie dziwi. Chodzi jednak przede wszystkim o postawę na torze, która pozostawiała wiele do życzenia - powiedział ekspert SportoweFakty.pl - Jacek Gajewski.

Duńskiego żużlowca otwarcie krytykowali Jurica Pavlic (za indywidualną jazdę) oraz Dennis Andersson (za zbyt późne powiadomienie rzeszowskich włodarzy o niedyspozycyjności przed jednym z meczów).

- Nicki często nie zwracał uwagi na to, co dzieje się z partnerem. Oglądałem wiele spotkań z udziałem PGE Marmy Rzeszów i dochodziło do takich sytuacji, że ktoś za nim czeka w pierwszym łuku, a Duńczyk do niego dojeżdża i później momentalnie sam ucieka do przodu. Być może niektórzy też nie chcą powiedzieć pewnych rzeczy otwarcie, ale Pedersen nie jest żużlowcem, który buduje wokół siebie pozytywną atmosferę. Czasami trzeba się zastanowić przy tworzeniu składu, czy liczą się tylko i wyłącznie punkty, które ktoś może zagwarantować. Ważne w mojej ocenie są również inne wartości. W zespole musi być pozytywny klimat. Często ktoś może zdobywać punkty kosztem kolegów z zespołu - dodał Gajewski.

Polub Żużel na Facebooku
inf. własna
Zgłoś błąd

Komentarze (67):

  • Eliza Szyszkowska Zgłoś komentarz
    Przestroga dla Leszna?
    • rootfl Zgłoś komentarz
      niki to buc :)
      • Misiencjusz Zgłoś komentarz
        Część argumentów jest dość rozsądna czy wręcz oczywista jak postawa Nickiego. Mimo to po raz kolejny na SF piszę o tym, że oskarżanie zawodnika z piątą średnia w lidze, że przez
        Czytaj całość
        niego drużyna spadła jest jakimś chorym nieporozumieniem. To jakby firma oskarżała o kiepski stan człowieka wyrabiającego najwyższe plany nie dostrzegając wokół niego leserów, którzy nie robią nic. A takich mieliśmy co najmniej dwóch. Pierwszy z brzegu Lampart (wg statystyk ze SF, które kiedyś przytaczałem, teraz robię to z pamięci najsłabszy senior i czwarty od końca zawodnik w ogóle spośród sklasyfikowanych) oraz Kret (jeśli dobrze pamiętam siódmy od końca spośród wszystkich zawodników ligi). Dziwi mnie, że autor tekstu nawet nie wspomina o tym, ze wystarczyło żeby w odpowiednim momencie, którykolwiek z nich zdobył jeden punkt więcej żeby ligę utrzymać. Tymczasem obaj nie wnieśli do zespołu kompletnie nic (też przytaczam z pamięci - 46 pkt. w sumie we dwóch w całym sezonie, czyli o ok. 15% mniej niż skrytykowany i obarczony winą Okoń sam w dziewięciu meczach). Mimo to wciąż nikt nie dostrzega, że to ich niegodna tego poziomu rozgrywek (w zasadzie żadnego poziomu rozgrywek) miała poważny wpływ na wynik. No i wątek Batchelora, który traktuję jako element humorystyczny, kabaretowy lub pomyłkę w tekście. Naprawdę jestem pełen podziwu dla optymizmu osoby, która wpadła na pomysł, ze bardzo przecież solidny zawodnik będzie chciał być oczekującym, który być może nie wystąpi ani razu jeśli kontuzje i spadki formy ominą liderów zespołu, który miał bardzo ambitne plany i cele na sezon. Szczególnie, że były kluby, które długo nie mogły skompletować zespołu (Wrocław, Leszno, Bydgoszcz) i można było liczyć na angaż w którymś z nich z dużą szansa na regularną jazdę. W ostateczności lepsza nawet pierwsza liga z miejscem w składzie niż ekstarliga z perspektywa braku choćby jednego startu. Popatrzmy realnie, czy ktokolwiek miał tak ekskluzywnego rezerwowego? Czy ktokolwiek pozwoliłby sobie na zapewne niemały koszt zakontraktowania tej klasy zawodnika tylko dla komfortu, a nie dla punktów? Bądźmy poważni.
        • kibic Gks-u Zgłoś komentarz
          Stal Rzeszow to pierwoligowy klub z eligowym budzetem to jest glowna przyczyna spadku
          • tarnow kings Zgłoś komentarz
            ten zenujacy klub powinien sie juz zadomowić na łuzej w 1 lidze bo tam jest jego miejsce !!!!!!!!!!!!!
            • Tyrion Zgłoś komentarz
              Powody?? Więcej niż jeden, mniej niż dwa - czyli półtora(k)
              • KMŻ-Perła niepasteryzowana Zgłoś komentarz
                Nikuś owszem bierzemy do składu. Płacimy za podpis średnie wynagrodzenie polskiej ligi. Warunki kontraktu. 1.Każdy mecz 13-15pkt. W innym przypadku - 30% wypłaty. 2.Przyjazd na stadion 3 h
                Czytaj całość
                przed meczem. 3.Osobne stanowisko, zakaz rozmów z zawodnikami drużyny. 4.Polecenie trenera "drzyj do przodu nie patrz na nic" 5.Zakaz na torze zbliżania się podczas jazdy do zawodników drużyny. W przypadku przeszkodzenia w jeździe - 30% wypłaty. I tysiąc innych. Każdy "psioczy" na typa, a jemy mu z ręki, gra sobie, a my tańczymy. Każdy pisze, że to czy tamto "jaki on niedobry tato", kiedy za podpis zarabia u nas na 10 lat życia. Paszoł won!!!! ani z niego emocje, ani sympatia
                • gregbyd Zgłoś komentarz
                  Cele bydgoskiej i rzeszowskiej drużyny były różne, bo i budżety inaczej wyglądały. To jednak jedyne różnice w minionym sezonie. Reszta wygląda analogicznie, jak w Bydgoszczy.
                  Czytaj całość
                  Praktycznie wszyscy zawodnicy pojechali słabiej od oczekiwań, więc i wynik końcowy teamów wyszedł jednakowy w obu przypadkach. Nikt nie zanotował progresu, a zawiedli praktycznie wszyscy, z jednostkowymi wyjątkami. Mało kto był w stanie wiosną to przewidzieć , jak i to, że we Wrocku wszyscy będą mieli progres. Cóż, taki jest sport i do zobaczenia niebawem na 1 ligowych torach.
                  • leontomasz Zgłoś komentarz
                    Jeśli ktoś ( czytaj Marta ) myślał że zespół z Okoniewskim, Lampartem, Gashką, Pavlicem i indywidualistą Nickim zdobędzie jakikolwiekmedal, to albo jest skończonym idiotą, albo nie
                    Czytaj całość
                    zna się na żużlu. W tym przypadku to w sumie na jedno wychodzi.
                    • Start_Gniezno Zgłoś komentarz
                      Tymczasem w Rzeszowie mogli mieć skład na medal...: 1. Hancock/Iversen/Sajfutdinow 2. A. Łaguta 3. Walasek 4. Świderski 5. Hampel/Zagar 6. Sówka 7. Junior z KSM mniejszym niż 4,36 (w
                      Czytaj całość
                      wariancie z Iversenem i Hampelem) np. Pieszczek, Fajfer. W wariancie bez Hampela lub z Hampelem i Sajfutdinowem w składzie mógłby być Szymon Woźniak. Byłaby 2 linia, byliby pewniacy na nominowane i w końcu spełniłyby się marzenia kibica stali 1 o medalu :) Nawet Śledź i Pani Menager nie daliby rady spuścić takiej drużyny...
                      • Adee Zgłoś komentarz
                        jak za bardzo się pompuje baloniki to później tak właśnie wychodzi :) stres i jazda "na noże" w każdym meczu :)
                        • AMON Zgłoś komentarz
                          Nickuś rządził Nickuś radził Nickuś nigdy was nie zdradził !
                          • CT Zgłoś komentarz
                            Rzeszów miał naprawdę ciekawy skład, zdolny osiągnąć pierwszą czwórkę. Niestety, tak jak powiedział to kiedyś Cegielski, robił wszystko, żeby do tej czwórki nie awansować i
                            Czytaj całość
                            jednocześnie wszystko, żeby spaść... Zwalanie winy na komisarzy i inne czynniki? Bitch please... Fakt, że jako jedni z pierwszych zapłaciliśmy frycowe za niekompetencję komisarzy, którzy dobrze przygotowany tor kazali ubijać (mecz bodajże z Cz-wą). Nie oznacza to jednak, że należy się wypinać i całe zło zwalać na komisarzy (choć mam nadzieję, że Ci idioci wyciągnęli wnioski i takich szopek w 2014 nie będą odstawiać). Dobry zawodnik potrafi pojechać na każdym torze, a sytuacja z Częstochowy powinna być lekcją dla rzeszowian i impulsem do trenowania na takiej nawierzchni. Jak widać było przez sezon - lekcje odrobione słabo! Wystarczy popatrzeć, ile punktów stracił Rzeszów przez głównie brak lub słabą jazdę zawodnika/ów i inne czynniki: - w Toruniu bez Pedersena 36 punktów, z Duńczykiem byłaby szansa na spokojne wyjście z 40 i obronę przynajmniej bonusa w Rzeszowie - brak Pedersena w meczu z Tarnowem utrata 2 punktów - brak jaj Wojaczka we Wrocławiu, utrata bonusa - tragiczna postawa Pavlica w Zielonej Górze i utrata nawet 2 punktów! Było 46:44 - frajerski remis z Gorzowem, utrata kolejnego punktu - porażka u siebie z Falubazem, kolejne punkty poszły się paść... To chyba i tak tylko część przykładów, co jeszcze bardziej dobija. Niestety nasz skład mógł nawet wyglądać tak: Pedersen, Walasek, Hampel, Gollob, Emil, Zmarzlik, Dudek, ale bez odpowiedniej atmosfery NIGDY nie będzie wyników... Pani Marta często o tym zapominała...
                            Zobacz więcej komentarzy (54)