WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis
)

Oni porywali tłumy. Najwięksi wojownicy świata!

Zmieniają oblicze żużla, wyznaczają trendy i rozbudzają fantazje młodych adeptów. Wyróżniają się pasją do walki na torze. Porywają i rozgrzewają kibiców na stadionach. Tacy są najwięksi fajterzy żużlowych torów.
Grzegorz Drozd
Grzegorz Drozd
fot. archiwum autora

8. miejsce: Jan Oswald Pedersen - duński dynamit

W latach 80. w światowym żużlu dominowali Duńczycy. Przewaga następców Ole Olsena nudziła już niemal wszystkich. Ultra profesjonalny Hans Nielsen i nieco bardziej szalony Erik Gundersen byli wizytówkami duńskiego żużla. Ale to jednak nie oni budzili największą sympatię wśród kibiców. Pupilem publiczności był pozostający w cieniu wielkiej dwójki - filigranowy Jan Oswald Pedersen. Kieszonkowy fajter, wychowanek FSC Fjelsted bardzo szybko zaskarbił sobie sympatię. Pedersen prezentował charakterystyczny styl jazdy wynikający z uwarunkowań fizycznych. Malutki Duńczyk mierzył zaledwie 160 cm wzrostu i był lekki jak piórko, ale za to fantastycznie panował nad jazdą. Wypracował ofensywny styl jazdy z mocno wyłamaną maszyną i wychyloną sylwetką na siodełku. Dzięki tym atutom Pedersen był zwinny na całej szerokości toru. Leciutki Jano odrabiał stracone metry po starcie w mgnieniu oka. Potrafił bardzo ciasno wchodzić w łuk nie tracąc przy tym dynamiki jazdy na wirażu, a koleiny z racji, że był lekkim zawodnikiem nie wybijały go z rytmu jazdy. Pedersen notorycznie przegrywał starty, toteż kibice mieli wiele okazji do oglądania jego kunsztu walki na trasie.

Firmowa akcja Pedersena, to finałowy wyścig podczas mistrzostw świata par w bawarskim Landshut. Na wskutek kontuzji kręgosłupa Erika Gundersena, Jano otrzymał w końcu szansę zaprezentowania swoich umiejętności w championacie duetów. Okazji nie zmarnował. W upalny lipcowy wieczór odjechał kapitalne widowisko do pary z Hansem Nielsen i pokonał rozpędzoną dwójkę młokosów z Australii, Leigha Adamsa i Todda Wiltshire'a. W finale Pedersen tradycyjnie przegrał start, ale duet młodych Kangurów nie był w stanie odeprzeć ataku po szerokiej duńskiego kolibra. Po tych zawodach do kolekcji złotych medali mistrzostw świata Pedersenowi brakowało tylko złota w konkurencji indywidualnej. Duńczyk i jego fani długo nie musieli czekać i w następnym sezonie Pedersen sięgnął po tytuł. Tym razem ku zaskoczeniu wygrał wszystkie pięć startów i zwyciężył z kompletem punktów. - To chyba zdarzyło mi się po raz pierwszy w życiu - komentował szczęśliwy.

Rok później w towarzyskim turnieju w duńskim Viborg, gdzie żywopłot robił za bandę, a na trybunach pasły się krowy, Pedersen tradycyjnie nie oddawał pola bez walki. Turniej zakończył fatalną kraksą i doznał obrażeń kręgosłupa. Były to ostatnie zawody żużlowe na tamtym torze i ostatnie zawody Pedersena w profesjonalnej karierze. Po niespełna dwudziestu latach Jano wrócił na tor. W 2011 roku wziął udział w meczu ligi duńskiej w Vojens. Tradycyjnie dawał z siebie 100 procent, ale nieubłagany czas nie pozostawiał złudzeń. Na nierównym, dziurawym i śliskim torze po opadach deszczu młodzież dała wycisk Pedersenowi. - Ale nie poddam się, to dopiero początek. Lekarze zabraniają mi jazdy, ale przecież krzywdę mogę sobie zrobić gdziekolwiek indziej - tłumaczył. - Jano to klawy gość i wielki żużlowiec. My w Dani mamy do niego ogromny szacunek za to czego dokonał, ale powrót na tor to kiepski pomysł, pomimo, że żużel kocha się do końca życia - komentowali kibice w Vojens.



Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Polub Żużel na Facebooku
inf. własna
Zgłoś błąd

Komentarze (50):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
Pokaż więcej komentarzy (47)
Pokaż więcej komentarzy (50)
Pokaż więcej komentarzy (50)
Pokaż więcej komentarzy (50)