Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

O nerwowym Szczakielu i zagrywkach Jarmuły - kolejne fragmenty książki Marka Cieślaka

Publikujemy kolejne fragmenty książki "Marek Cieślak. Pół wieku na czarno". Tym razem dowiecie się m.in. dlaczego Jerzy Szczakiel istniał w wyobraźni Marka Cieślaka tylko do 1975 roku.
Wojciech Ogonowski
Wojciech Ogonowski

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>
O Jerzym Szczakielu, który uderzył w szatni kolegę:

Jeśli chodzi o naszego Jurka Szczakiela, mistrza świata, to istniał w mojej wyobraźni tylko do 1975 roku. To wtedy w Opolu rozgrywany był Złoty Kask, kiedy to Szczakiel okazał się najlepszy. Wygrał wszystkie starty, a dzięki temu również wszystkie biegi. Po zawodach siedzieliśmy w szatni: Jurek, Piotrek Bruzda ze Sparty Wrocław i ja. Wtedy Piotrek zażartował:

- Jurek, czy to nie ktoś z twojej rodziny dziś sędziował?

To oczywiste, że można się z sędzią umówić, iż zwalnia maszynę startową, odliczając na przykład do trzech. Ale to był żart. Zwykły żart! Tymczasem Szczakiel zerwał się z ławki i wymierzył Piotrkowi dwa potworne ciosy. Po chwili Bruzda miał na twarzy dwie wielkie śliwki i w tym właśnie momencie czar prysł. Jurek nie był już w moich oczach mistrzem świata, bo przecież zwyczajnie przywalił koledze w łeb. Od tej pory ze Szczakielem praktycznie nie gadam, choć chcę wierzyć, że go po prostu wtedy mocno poniosło. Bo na co dzień to przecież poczciwy i układny facet.

O Józefie Jarmule:

Otóż Józek Jarmuła miał swoje ulubione zagrywki psychologiczne. Niejednokrotnie szedł się przebierać do szatni gości, a musicie wiedzieć, że miał w zwyczaju owijać całe ciało bandażami. Na wypadek karambolu, który - ma się rozumieć - przewidywał z góry. Wszyscy patrzyli, jak Józek wyciąga po kolei te swoje bandaże i zamienia się w mumię. Już wtedy mieli lekko dosyć i niektórych zaczynała chwytać tak zwana sraczka przedstartowa. Pewnego razu punkt kulminacyjny miał jednak dopiero nadejść.

Jarmuła w końcu wstał, cały sztywny, cały na biało, i zapytał:
- Ty, jak ty się nazywasz?
- Jestem Proch - odezwał się Bolek Proch, swego czasu medalista IMP, klasowy zawodnik.
- Zetrę cię dziś na proch - zagroził Józek, zaglądając mu głęboko w oczy, niczym śmierć. Było wtedy i po Prochu, i po całej Polonii Bydgoszcz.

Barwna postać z tego Józka... Gdy po meczu przyjeżdżał do mnie w gości, żona z miejsca zwijała dywan. Moja żona rzecz jasna, bo Jarmuła żon miał zawsze kilka i nigdy nie było wiadomo, która jest akurat na topie.

No więc gdy tylko dziabnął sobie kielicha, zaraz się przewracał i wszystko lądowało na podłodze. Nie chodzi o to, że Bóg wie jakie pijaństwo się odprawiało, nic z tych rzeczy. Przechylaliśmy tylko po maluchu. Józek nałogowo nie pił, po prostu lubił się pokazać. A wtedy jeden kieliszek czy dwa pozbawiały go czucia w nogach i rękach.

***

Książka "Marek Cieślak. Pół wieku na czarno" dostępna jest już w przedsprzedaży na empik.com (kliknij TUTAJ). Znajdziecie ją w promocyjnej cenie 31,49 zł (21 proc. rabatu). Autobiografię można zamawiać również na www.labotiga.pl

O książce: "Żużel to nie liczby. Żużel to twarze. Czasem umorusane, a czasem upie***lone". Odkąd w 1966 roku po raz pierwszy usiadł na motorze, zakochał się w żużlu bez pamięci. Najpierw jako zawodnik, a później utytułowany trener poświęcił mu całe życie. Dziś trudno wyobrazić sobie czarny sport bez tak charyzmatycznej i barwnej postaci, jaką jest Marek Cieślak.

Dlaczego podczas DPŚ 2013 nie skorzystał z Tomasza Golloba? Kiedy stracił szacunek do Jerzego Szczakiela? Czy Greg Hancock celowo nie doleciał na finał DMP do Tarnowa? Który prezes chciał sam ustalać skład zespołu? Co naprawdę wydarzyło się w Ostrowie?

W tej książce trener reprezentacji Polski pozwala zajrzeć czytelnikom za kulisy wielkiego speedwaya i wyjaśnia, "kto jest kim" w żużlowym środowisku. Szczerze i bez lukrowania pisze o zawodnikach, prezesach i działaczach, ale też o wypadkach, przygotowywaniu toru i mediach.

Jeśli żużel masz w sercu, a metanol w żyłach, tej autobiografii nie możesz przegapić!

Autor: Marek Cieślak, Wojciech Koerber
Data wydania: 13 kwietnia 2016
Cena okładkowa: 39,90 zł (miękka okładka)
Format: 140 x 205 mm
Liczba stron: 352 (+8 wkładka zdjęciowa)
ISBN: 978-83-7924-557-4

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (10):

  • ZIBI1966 Zgłoś komentarz
    Cieślak to Jarmule mógł buty czyścić. Jak nie wygrał startu to po Cieślaku !!!.
    • gorzownns Zgłoś komentarz
      cieslak ma komleksy przez jarmule zreszta juzek mowil ze zawsze jak bralismy na tance zajaczka nic nie moglismy poderwac a widac marek leczy kompleksy byciem trenerem reprezentaci zobaczymy
      Czytaj całość
      co zrobi w tym roku z falubazem odpowiem nic 5 6 nic wiecej
      • Big Lebowski Zgłoś komentarz
        Jeśli chodzi o Szczakiela to słyszałem, że nie był to koleś zbyt lubiany w środowisku. To był typ chorobliwie ambitny i mocno zamknięty w sobie. Po meczowe żarty i imprezy to dla Niego
        Czytaj całość
        science fiction. Dlatego wcale nie dziwi mnie akcja z Piotrem Bruzdą. A lansowana przez Szczakiela historia, jakoby Józek Jarmuła zakończył Jego sportową karierę jest mocno naciągana i zwyczajnie nieprawdziwa. Ale to dłuższy temat...Pzdr!
        • RECON_1 Zgłoś komentarz
          Na rodzine sie bie wjeżdża, skoro ten zlamal ta zasade to dostal za swoje.
          • lukim81 Zgłoś komentarz
            Jarmuła to był szatan tamtych czasów na torze,przejście z Świętochłowic do Częstochowy było znaczącym wzmocnieniem dla klubu.
            • Big Lebowski Zgłoś komentarz
              Niewątpliwie są to ciekawe i barwne wspomnienia. Niestety Marek Cieślak nie ustrzegł się "baboli" lub zwyczajnie ma słabą pamięć. Historia z Bolkiem Prochem i Józkiem Jarmułą być
              Czytaj całość
              może jest prawdziwa, lecz nie mogła dotyczyć z całą pewnością meczu z Polonią Bydgoszcz. Obaj zawodnicy nigdy nie stanęli razem pod taśmą podczas meczu ligowego, gdy Bolek reprezentował Polonię. Także powiedzenie, że cyt:"Było wtedy i po Prochu, i po całej Polonii Bydgoszcz." jest zwyczajnie wyssane z palca. Ale to tylko taka moja drobna uwaga gwoli upamiętniania faktów, a nie mitów. Spotkanie obu żużlowców mogło mieć miejsce podczas meczu Włókniarza ze Stalą Gorzów w 1978 lub 1980, gdy oba mecze wygrała ekipa Jarmuły, a Proch reprezentował zespół gości. W obu jednak przypadkach Bolek całkiem solidnie punktował i nie mogło być mowy o tym, że przestraszył się gadki i przedstawienia Józka. Pzdr!
              • Fan. Zgłoś komentarz
                Szacunek należy się za osiągnięcia , a nie za zachowania dowcipnisiów , prowodyrów . Nie mieli szacunku do mistrza świata , to dostali bobu od mistrza , szacunek za osiągnięcia , a nie
                Czytaj całość
                głupie dogryzanie bo On u siebie wygrał wszystkie biegi . ? Żużel to nie żarty tylko ciężka walka i niebezpieczna , szacunek się należy. ?
                • gorzownns Zgłoś komentarz
                  cieslak na wszystkich gada a sam nie lepszy
                  • yes Zgłoś komentarz
                    Kolejna reklama.
                    • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
                      Ciekawe wspomnienia,
                      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                      ×
                      Sport na ×