WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Żużlowa mapa Polski. Get Well Toruń: Jedyny taki klub w kraju. Niedościgniona piąta gwiazdka

44. sezon z rzędu wśród najlepszych czeka w tym roku klub z Torunia. Jest on jedynym w Polsce, który nigdy nie zaznał goryczy spadku. Po drodze zaliczył przeprowadzkę na nowy stadion, ale od tego czasu każe czekać kibicom na kolejne mistrzostwo.
Tomasz Janiszewski
Tomasz Janiszewski
WP SportoweFakty / Tomasz Madejski / Na zdjęciu: Chris Holder i Jason Doyle

KUP bilet na 2019 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!

NAJWIĘKSZE SUKCESY. Cztery tytuły drużynowego mistrza Polski to duma żużlowego Torunia. Pierwsze dwa złote medale wywalczono w sezonach 1986 i 1990. W pierwszym z nich Apator po dramatycznej batalii sięgnął po złoto kosztem Polonii Bydgoszcz. Absolutną gwiazdą był Wojciech Żabiałowicz, świetnie spisywali się Grzegorz Śniegowski i Stanisław Miedziński, a z torem oficjalnie pożegnał się trener Jan Ząbik. Po czterech latach toruński zespół nie miał swojego przedstawiciela w czołowej dziesiątce najlepszych zawodników w lidze, ale tytuł pod wodzą trenera Miedzińskiego i tak został wywalczony pewnie. Walnie przyczynili się do tego młodzi i gniewni: Jacek Krzyżaniak, Mirosław Kowalik, czy Robert Sawina, dzielnie wspierający zbliżającego się do końca kariery Żabiałowicza. 

Kolejne dwa mistrzostwa udało się wywalczyć dopiero w XXI wieku - w latach 2001 i 2008. Biorąc pod uwagę fakt, że od 43 lat klub z Grodu Kopernika nieprzerwanie startuje w elicie, liczba tytułów na pewno nie jest do końca satysfakcjonująca. Częściej zdobywano medale srebrne i brązowe - oba po 7 razy. Do ważniejszych sukcesów należy zaliczyć ponadto 6 tytułów w MDMP, 4 w MPPK, 5 w MMPPK i 4 zdobyte Drużynowe Puchary Polski. Oprócz tego zawodnicy Apatora 2-krotnie sięgali po złoto w IMP i 5-krotnie w MIMP.

NAJWIĘKSZA LEGENDA. W Toruniu to słowo najbardziej kojarzone jest ze śp. Marianem Rose. Mimo że niedługo od czasu jego śmierci minie pół wieku, w mieście trudno znaleźć kogoś, kto nie znałby i nie wiedziałby, kim był słynny "Maryś". Żużlowiec, który wyznaczał nowe granice, dbał o następców, był, jest i będzie wielkim idolem sportowego Torunia. Od początku kariery, którą zaczął bardzo późno, bo w wieku 25 lat, należał do najjaśniejszych punktów najpierw LPŻ-u, a potem Stali-Apatora. Rose w 1966 roku wraz z kadrą zdobył złoty medal DMŚ, choć był zawodnikiem drugoligowym. Rok wcześniej pełnił funkcję rezerwowego w finale IMŚ na Wembley. W 1967 starty w II Lidze zakończył z zawrotną średnią biegową 2,970. Trzy lata później zginął tragicznie na torze w Rzeszowie. Miał niespełna 37 lat. W 1994 roku stadion przy Broniewskiego został nazwany jego imieniem. Piętnaście lat później Motoarena również.

Klub przez lata sławiło także kilka innych wybitnych jednostek. Za legendy należy uznać indywidualnego mistrza Polski Wojciecha Żabiałowicza, utytułowanych trenerów i przez lata uznanych zawodników: Jana Ząbika i Stanisława Miedzińskiego, czy dwukrotnego zdobywcę ligowego złota i uczestnika cyklu Grand Prix Wiesława Jagusia. Drugie i ostatnie krajowe mistrzostwo w kategorii seniorów to z kolei sukces Jacka Krzyżaniaka. Dwukrotnie po Drużynowy Puchar Świata z reprezentacją narodową sięgnął Adrian Miedziński.

Swoje miejsce w historii ma Per Jonsson. Jego imieniem nazwana jest ulica prowadząca do Motoareny. Szwed reprezentował Anioły w latach 1991-1994, szybko stając się ulubieńcem publiczności. Niestety, podczas meczu derbowego w Bydgoszczy doznał kontuzji, która na całe życie przykuła go do wózka inwalidzkiego. W kolejnych latach piętno na zespole odcisnęli też Australijczycy. Bohater wielu spotkań, Ryan Sullivan do dziś wspominany jest przez fanów z dużym sentymentem, z kolei Chris Holder startuje w Toruniu nieprzerwanie od 2008 roku.

NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA W HISTORII TORUŃSKIEGO KLUBU

Anioły nigdy nie spadły z elity. Pozycję w ligowej hierarchii budowano przez wiele lat. Z czasem zdecydowano się śmielej zawalczyć o awans do ówczesnej I ligi i niedługo potem ta sztuka się udała. W 1976 roku Stal zawitała wśród najlepszych i już nigdy z tego grona nie wypadła. Co warte zaznaczenia, w latach 1980-2005 startowano pod legendarną już nazwą Apator, najbardziej kojarzoną z toruńskim żużlem i którą niezmiennie od dawna słyszy się na trybunach.

Wychowankowie architektami tytułów. Dla młodszych kibiców może się to wydawać zaskakujące, ale Apator przez lata słynął ze znakomitej pracy z młodzieżą. Złote medale DMP 1986 i 1990 to owoc pracy z miejscowymi zawodnikami, także takimi, którzy dopiero co smakowali żużla na poważniejszym poziomie. Z czasem w Polsce wędrówki z klubów do klubów stawały się coraz częstsze, ale w Toruniu wciąż stawiano na swoich. W 2001 roku, gdy sięgano po trzecie złoto (po raz drugi z Janem Ząbikiem jako trenerem), znów istotne role odegrali wychowankowie, wsparci Szwedami: Tony'm Rickardssonem i Andreasem Jonssonem. W ostatnim wyścigu sezonu Rickardsson w parze z Wiesławem Jagusiem pokonali rywali z Wrocławia 5:1 i Apator po jedenastu latach ponownie wdrapał się na szczyt.

Krok od upadku. Trudno wyobrazić sobie, gdzie byłby dziś toruński speedway, gdyby nie pomocna dłoń Romana Karkosika. W 2006 roku pogrążony w finansowym chaosie klub stanął nad przepaścią. Pochodzący z Czernikowa biznesmen i wtedy jeden z najbogatszych Polaków uchronił go jednak przed zderzeniem z dnem, głównie dzięki namowom ze strony dwóch braci (przez lata wspierających żużel w mieście). Era Unibaksu (taką nazwę przyjęła drużyna) trwała osiem sezonów. Przez ten okres żółto-niebiesko-biali niemal zawsze plasowali się w czołówce Ekstraligi, zdobywając w sumie sześć medali DMP.

Złoto jak z bajki, żegnaj stadionie. Już w pierwszym roku działalności Unibaksu zespół dotarł do finału Ekstraligi. Tam górą była jednak Unia Leszno. Do rewanżu na Bykach doszło już po roku. Był on dla Aniołów o tyle szczególny, że ostatni na stadionie przy ulicy Broniewskiego 98. Drużyna pod wodzą Jacka Gajewskiego i Jana Ząbika zanotowała znakomity sezon (bilans spotkań 17-0-3, fenomenalna postawa na wyjazdach) i w wielkim stylu pożegnała się z obiektem, który służył kilku żużlowym pokoleniom przez 58 lat. Bohaterami dwumeczu finałowego okrzyknięto Wiesława Jagusia i 21-letniego Chrisa Holdera.

Stadion marzeń, ale nadal bez piątej gwiazdki. Po przeprowadzce na nowy obiekt, który nazwano Motoareną, nie udało się już zdobyć mistrzostwa kraju. W roku debiutu była na to duża szansa, ale tytuł powędrował do Zielonej Góry. Stadion do dziś jest jednak wizytówką nie tylko klubu, ale i całego miasta. Wciąż przez wielu nazywany najnowocześniejszym i najładniejszym żużlowym na świecie. Od 2010 roku gości cykl Grand Prix, dostarczając kibicom niezapomnianych wrażeń. Reprezentanci Polski zwykle notują na nim bardzo dobre rezultaty. W 2013 roku komplet publiczności w ekstazę wprawił wychowanek Apatora Adrian Miedziński. Jadąc z dziką kartą zwyciężył w całych zawodach.

GET WELL TORUŃ DZISIAJ. Zbliżający się sezon będzie już piątym, odkąd właścicielem klubu jest Przemysław Termiński. Do tej pory pod jego rządami tylko raz zagościł on na podium PGE Ekstraligi. W 2016 roku Get Well był bliski szczęścia, ale w finale na przeszkodzie stanęła Stal Gorzów. Kolejne dwie kampanie były mocno rozczarowujące. Najpierw torunianie musieli bić się w barażu o utrzymanie, a ostatnio nie zdołali awansować do play-off, choć pozyskano mistrza świata Jasona Doyle'a i Nielsa Kristiana Iversena. W ciągu dwunastu miesięcy z drużyną pożegnali się za to Adrian Miedziński i Paweł Przedpełski, co oznacza, że w 2019 roku po raz pierwszy w historii w składzie zabraknie wychowanka seniora.

Wielu znów może zarzucić działaczom, że skład został skompletowany na tzw. "słowo honoru" i że o powiększenie kolekcji medalowej znów będzie trudno. Zastanawiający jest fakt, że Get Well zwykle teoretycznie ma wszystko (pieniądze, stadion, kibiców, uznanych zawodników), by osiągać duże sukcesy, a na koniec i tak zostaje z niczym.

ZOBACZ WIDEO Kacper Woryna: Nie wyobrażam sobie klubu bez prezesa Mrozka. On zna się na żużlu, a takich ludzi brakuje

Czy Get Well Toruń zdobędzie w tym roku medal w PGE Ekstralidze?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (264):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • -nutka- 0
    Cześć Romku:) Sądziłam, że jesteś Edek, tak mi nick sugerował. Też jestem już starą babą, ale odrobinę młodsza (55 rocznik), więc i lat kibicowania mam troszkę mniej, ale i tak chyba jesteśmy tutaj "dinozaurami", wiele moich znajomych nawet nie nauczyło się obsługiwać kompa.
    Bydzię to najbardziej pamiętam z Kryterium Asów, kiedyś tym zaczynał się sezon żużlowy:) W latach 90-tych bardzo często mecze w Lesznie oglądałam razem z działaczami klubu, czego to ja nie widziałam...;) Głowa mała, jak to się kiedyś robiło od środka. Nasz przyjaciel (już nieżyjący) był wtedy w zarządzie i miałam takie szczęście że mogłam nieco od "podszewki" to i owo zobaczyć. Dziś pewnie inne zasady tam panują, bo wszędzie wścibskie oko kamery czuwa;) Ale i tak najlepiej wspominam czasy gdy w parku maszyn był jeden mechanik na całą drużynę i wszyscy na jawach śmigali, bo wtedy nie tylko sprzęt decydował a umiejętności zawodników. No i warkot motocykli był zupełnie inny;) A może lepiej się wspomina czasy młodości?
    Daleko Ciebie los rzucił... Mam tam kuzyna (rocznik 48) i też nas namawiał na wyjazd do USA, ale że finansowo nigdy nie mieliśmy problemów, więc zostaliśmy. Dziś może trochę żałuję, bo pewnie dzieciom byłoby tam lepiej, Polska to jednak troszkę zaściankowy kraj. Teraz bardziej rozumiem Twoją miłość do Torunia i to, że bronisz klubu jak niepodległości - o korzeniach nie da rady zapomnieć a tym bardziej ich wyrwać... Wszystkiego dobrego Romku, zdrówka przede wszystkim, bo cóż nam więcej trzeba:) Też liczę na miłe pogaduchy:)
    eddy Czolem (jesli tak mozna?) Danka ! Przeczytalem z przyjemnoscia Twoj komentarz z ktorego wynika ze jestesmy chyba rowiesnikami a jesli nie to prawie ! Pierwszy raz na zuzlu bylem w 1958 roku kiedy mialem 8 lat , stad latwo policzyc jaki stary grzyb jestem teraz. Ja torunski krzyzok od urodzenia kibicowalem caly czas , najpierw LPZ-owi Torun , pozniej na krotki czas to byla Stal ,nastepnie przez wiele , lat Apator , epizod z Unibaxem , az do dzisiaj Get Wellowi .Oczywiscie podobnie jak Ty jezdzilem na mecze ze swoimi idolami, z ta roznica ze nie towarzyszyla mi zona z ktora szczesliwie przezylismy wspolnie 42 lata . Czesto gdy nasi nie jechali to wyskakiwalem do Bydzi na tamtejsza Polonie .Moje wyjazdy na mecze sie skonczyly w 1991 roku , kiedy los tak pokierowal ze z cala rodzina "wyladowalem " w USA . Oczywiscie kiedy tylko jestem na ukochanych starych smieciach ,kiedy tylko jest okazja grzeja na Moto Arene i nie odpuszczam ! Mam cicha nadzieje ze jeszcze uda nam sie fajnie tu "pogadac" . Pozdrawiam serdecznie. Roman .
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • eddy 0
    Czolem (jesli tak mozna?) Danka ! Przeczytalem z przyjemnoscia Twoj komentarz z ktorego wynika ze jestesmy chyba rowiesnikami a jesli nie to prawie ! Pierwszy raz na zuzlu bylem w 1958 roku kiedy mialem 8 lat , stad latwo policzyc jaki stary grzyb jestem teraz. Ja torunski krzyzok od urodzenia kibicowalem caly czas , najpierw LPZ-owi Torun , pozniej na krotki czas to byla Stal ,nastepnie przez wiele , lat Apator , epizod z Unibaxem , az do dzisiaj Get Wellowi .Oczywiscie podobnie jak Ty jezdzilem na mecze ze swoimi idolami, z ta roznica ze nie towarzyszyla mi zona z ktora szczesliwie przezylismy wspolnie 42 lata . Czesto gdy nasi nie jechali to wyskakiwalem do Bydzi na tamtejsza Polonie .Moje wyjazdy na mecze sie skonczyly w 1991 roku , kiedy los tak pokierowal ze z cala rodzina "wyladowalem " w USA . Oczywiscie kiedy tylko jestem na ukochanych starych smieciach ,kiedy tylko jest okazja grzeja na Moto Arene i nie odpuszczam ! Mam cicha nadzieje ze jeszcze uda nam sie fajnie tu "pogadac" . Pozdrawiam serdecznie. Roman .
    -nutka- A widzisz, ja cały czas byłam przekonana, że tamten post dotyczył roku 84, dlatego moja wówczas reakcja. Zgadza się, też często nie pojmuję nierównego traktowania klubów w kwestii kar. Leszno często było karane za nawet niewielkie przewiny, podobnie Toruń - innym raczej pobłażają, choćby Wrocławiowi... Rozumiem Twoje słowa o kredkach, dla większości tutaj ktoś nowy na forum jest równoznaczne z tym, że jest nowicjuszem w tej dyscyplinie. Co tam, było minęło, wszak posługujemy się tym samym językiem, temu się dogadaliśmy;) I wiesz co? Ja wcale aż tak wielką miłością nie pałam do UL, pochodzę z lubuskiego i zawsze Myszom kibicowałam. Życie jednak bywa przewrotne i na meczu w Lesznie poznałam kibica tamtejszego klubu. Skończyło się małżeństwem, które trwa już 40 lat i musieliśmy oboje "pokochać" oba kluby. Mało tego, mieszkamy od 37 lat w Głogowie, mąż podtrzymuje stare znajomości, ale sporo już poumierało albo też im się dużo mniej chce, jak i nam;) Jeśli długo kibicujesz (mniemam że tak), to wiesz jak to kiedyś było - trzeba było jeździć za swoją drużyną, bo w tv prawie żużla nie było. My w latach 80-tych nawet do Gdańska potrafiliśmy pojechać a dziś nawet na MA już nam się nie chce, choć nigdy nie byłam, bywałam tylko na starym stadionie, na pamiętnym deszczowym finale z Falubazem (2009) też. Wałki w tym sporcie zawsze były, tylko bez kamer telewizyjnych były inne, ale publicznie o nich pisać nie będę:) Teraz właściwie całe lato spędzam w domku letniskowym w Boszkowie, żużel mam w tv a znajomi z Leszna często nas odwiedzają, bo blisko. Niestety żony braci Jąderów już nie, obie nie żyją... Szkoda, Basię bardzo lubiłam. No ja to się dopiero rozpisałam;) Wszystkiego pozytywnego - Danuta.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • -nutka- 0
    A widzisz, ja cały czas byłam przekonana, że tamten post dotyczył roku 84, dlatego moja wówczas reakcja. Zgadza się, też często nie pojmuję nierównego traktowania klubów w kwestii kar. Leszno często było karane za nawet niewielkie przewiny, podobnie Toruń - innym raczej pobłażają, choćby Wrocławiowi...
    Rozumiem Twoje słowa o kredkach, dla większości tutaj ktoś nowy na forum jest równoznaczne z tym, że jest nowicjuszem w tej dyscyplinie. Co tam, było minęło, wszak posługujemy się tym samym językiem, temu się dogadaliśmy;) I wiesz co? Ja wcale aż tak wielką miłością nie pałam do UL, pochodzę z lubuskiego i zawsze Myszom kibicowałam. Życie jednak bywa przewrotne i na meczu w Lesznie poznałam kibica tamtejszego klubu. Skończyło się małżeństwem, które trwa już 40 lat i musieliśmy oboje "pokochać" oba kluby. Mało tego, mieszkamy od 37 lat w Głogowie, mąż podtrzymuje stare znajomości, ale sporo już poumierało albo też im się dużo mniej chce, jak i nam;)
    Jeśli długo kibicujesz (mniemam że tak), to wiesz jak to kiedyś było - trzeba było jeździć za swoją drużyną, bo w tv prawie żużla nie było. My w latach 80-tych nawet do Gdańska potrafiliśmy pojechać a dziś nawet na MA już nam się nie chce, choć nigdy nie byłam, bywałam tylko na starym stadionie, na pamiętnym deszczowym finale z Falubazem (2009) też. Wałki w tym sporcie zawsze były, tylko bez kamer telewizyjnych były inne, ale publicznie o nich pisać nie będę:) Teraz właściwie całe lato spędzam w domku letniskowym w Boszkowie, żużel mam w tv a znajomi z Leszna często nas odwiedzają, bo blisko. Niestety żony braci Jąderów już nie, obie nie żyją... Szkoda, Basię bardzo lubiłam.
    No ja to się dopiero rozpisałam;) Wszystkiego pozytywnego - Danuta.
    eddy Wielce Szanowna Nutko ! Moze faktycznie oboje sie nie zrozumielismy , jak to w zyciu czesto bywa ,ale najwazniejsze jest to ze ze potrafilismy ze soba rozmawiac ( poza moja wpadka z kredkami za co ..mea culpa ..przepraszam !) rzeczowo .Powracajac do poruszonych tematow nie mialem na mysli starej sprawy z 1984 (jesli mie pamiec nie myli?) gdzie faktycznie Leszno sie z Rzeszowem dogadalo aby Polonie spuscic z 1 ligi lecz mecz w 2013 gdy Rzeszow odmowil jazdy motywujac tym ze mecz majacy status zagrozonego wymaga ze tor zostaje ubity i gospodarz nie ma prawa go ruszyc przez dwa dni przed zawodami Jak motywowali rzeszowianie Leszczynanie ten przepis obeszli i w sobote tor zbronowali ! Jaka byla prawda ? Diabli wiedza ! Mecz zakonczyl sie wynikiem 75:0 bo tylko unisci na torze sie pokazali Ja poslugujac sie tym przykladem chcialem pokazac jak "sprawiedliwie" dziala zuzlowa temida , ktora jednym za tako same przewinienie wlepia 40000zlotych kary a drugim ujemne punkty , prawie milionowa kare i 2 letnie wydalenie z zuzla dla Kryjoma !Rozpisalem sie kurde wiec konczac dziekuje za mile slowa z Twojej strony i pozdrowienia odwzajemniejac sie ..tym samym . Najlepszego ..Nutko !") Z szacunkiem :eddy , ten od ..kredek !:)
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (261)
Pokaż więcej komentarzy (264)
Pokaż więcej komentarzy (264)
Pokaż więcej komentarzy (264)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×