WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

PGE Ekstraliga: 30 żużlowców z maksymalnymi stawkami w kontraktach. Czy ktoś zarobi milion?

Z naszych ustaleń wynika, że przed sezonem 2019 PGE Ekstraliga zdeponowała w sejfie 30 umów kontraktowych z zawodnikami, gdzie zapisane są stawki 150 tysięcy za podpis i 4500 złotych za punkt. Nie znaczy to jednak, że mamy w lidze 30 milionerów.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
WP SportoweFakty / Mateusz Domański / Na zdjęciu: Bartosz Zmarzlik.

KUP bilet na Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!

Jak się dowiedzieliśmy aż 30 żużlowców PGE Ekstraligi (stanowi to około 60 procent wszystkich zawodników jeżdżących w najlepszej lidze świata) ma kontrakty z maksymalnymi stawkami za podpis i punkt, czyli 150 000 i 4500 złotych. Trzeba dodać, że prawie każdy z tej trzydziestki ma dopłaty (tzw. umowy sponsorskie) do punktu i kwoty na przygotowanie. Nie znaczy to jednak, że w najlepszej lidze żużlowej na świecie mamy 30 milionerów.

O milionie mogą zapomnieć ci, którzy bazują wyłącznie na maksymalnych stawkach. Przy 190 punktach w sezonie (zaznaczmy, że niełatwo jest tyle zdobyć) przekraczają oni co prawda magiczną barierę miliona złotych, ale jeśli weźmiemy pod uwagę podatki i koszty własne, to nagle okazuje się, że milion podniesiony z toru drastycznie się kurczy. Żeby to zrozumieć, wystarczy cytat z Jarosława Hampela. - Mój roczny koszt utrzymania firmy, to pół miliona - mówi nam otwarcie zawodnik.

Czytaj także: Przedpełski szybki, jak Zagar. Będzie odrodzenie?

Większe koszty mają żużlowcy startujący w Grand Prix. Od jednego z nich dostaliśmy pełną informację dotyczącą rozliczenia. Wyszło na to, że w 2018 roku wydał 729 tysięcy 495 złotych (sami mechanicy kosztowali go 180 tysięcy). W tym roku wyłożył już 163 tysiące 567 złotych.

ZOBACZ WIDEO Kacper Woryna: Zapełnić trybuny i będzie jeszcze lepsze show

Najwięcej kosztują wydatki związane ze sprzętem. 25 tysięcy złotych trzeba zapłacić za silnik, 1,5 tysiąca za serwis. W przypadku Grand Prix dochodzi około 30 tysięcy przejechanych dodatkowo kilometrów i 40 tysięcy złotych za samo zakwaterowanie w hotelach.

Z powyższych obliczeń jasno wynika, że aby zostać milionerem przy 190 punktach to trzeba mieć 2000 złotych dopłaty do każdego z nich (tyle się przeważnie daje) i nie 150, ale minimum 600 tysięcy za podpis (najlepsi dostają od 700 do 800). Taka zbitka, przy pewnych oszczędnościach, daje iluzoryczną szansę na dochód rzędu miliona złotych.

Czytaj także: W Motorze nie wiedzą, kiedy Zengota wróci na tor

Aby mieć jednak absolutną pewność, że zgarnie się milion na czysto, trzeba jechać na maksimach i zdobyć nie mniej niż 200 punktów, czyli jechać tak wystrzałowo, jak przed rokiem Bartosz Zmarzlik czy Leon Madsen.

Czy po przeczytaniu tego tekstu uważasz, że w polskiej lidze można znaleźć żużlowca z dochodem przekraczającym milion złotych?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (14):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • undisputed 0
    nikt się tu nie spina bo nie ma takiej potrzeby. Wyraziłem swoją opinie z którą nie każdy się musi zgadzać
    Geronimo nie ma co się spinać każdy jest kowalem własnych zarobków , kto broni żużlowcowi zostać piłkarzem ? .Chcesz dużo zarabiać to tak ukierunkuj swoje życie zawodowe żeby dużo zarabiać , kasa nie jest najważniejsza lepiej zarabiać mniej a mieć fun z pracy zawodowej. Żużlowcy raczej nie są intelektualistami szkół wielkich nie pokończyli i żużel wielu z nich pozwolił na godne i dostatnie życie.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Geronimo 0
    nie ma co się spinać każdy jest kowalem własnych zarobków , kto broni żużlowcowi zostać piłkarzem ? .Chcesz dużo zarabiać to tak ukierunkuj swoje życie zawodowe żeby dużo zarabiać , kasa nie jest najważniejsza lepiej zarabiać mniej a mieć fun z pracy zawodowej. Żużlowcy raczej nie są intelektualistami szkół wielkich nie pokończyli i żużel wielu z nich pozwolił na godne i dostatnie życie.
    undisputed Już kiedyś pisałem że żużlowcy powinni zarabiać więcej niż piłkarze nożni. Sport jest bardziej niebezpieczny niż bieganie za piłką. Prestiż powinien iść na drugi plan. Taka w naszym kraju jest polityka sportowa to pierwsze primo. Drugie primo to będąc sportowcem zawodowym równa się prowadzenie działalności za czym idą duże wydatki. Wielu ludziom się wydaje że całą kasą jaką dostają to odkładają do skarpety. Oni muszą płacić podatki, muszą opłacić wyjazdy, hotele, żreć też coś muszą, paliwo do samochodów, prywatni lekarze, psycholodzy, całe zaplecze sprzętowe a gdzie jeszcze opłaty np. jakiś kredycik może dojdzie, alimenty czasami ale to już skrajne przypadki. Może na rękę mają więcej niż Prezydent RP ale mają więcej opłat. Jeśli żyją z dnia na dzień, wydają kasę z dna nadzień na pierdoły i nie inwestują zarobionych pieniędzy ( oczywiście nie wszystkich) to co na rękę zostaje to na starość dostanie 1000zł emerytury i będzie płacz że kasy nie ma. Mając swoją firmę w której w miarę dobrze zarabiasz, lepiej kasę inwestować aby na starość płaczu nie było jak robią to co niektórzy i mają żal do całego świata. Jak na taką fuchę, żużlowcy powinni zarabiać dwa razy tyle. Nie mają złotych kibli i kranów w domu tak jak Putin :D
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • toms. 0
    Kuluar pisze o zarobkach w polskiej lidze ale wydatki sumuje dla wszystkich lig i turniejów w jakich startują zawodnicy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (14)
Pokaż więcej komentarzy (14)
Pokaż więcej komentarzy (14)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×