WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo

Koniec półtorarocznej gehenny. Thanasi Kokkinakis wraca do rozgrywek

Ostatnie 1,5 roku było dla Thanasiego Kokkinakisa stracone. Australijczyk miał ogromne kłopoty ze zdrowiem i w tym czasie rozegrał ledwie jeden mecz. Ale wreszcie przezwyciężył problemy i wraca na kort.
Marcin Motyka
Marcin Motyka
/ FOT. ANDREW COWIE/COLORSPORT/PRESSFOCUS

Problemy Thanasiego Kokkinakisa rozpoczęły się pod koniec 2015 roku, kiedy to musiał przejść operację mięśni brzucha. Gdy uporał się z tym urazem, przytrafił się kolejny - tym razem ramienia. Znów potrzebna była interwencja chirurga i długa przerwa od tenisa.

W tym czasie rozegrał tylko jeden singlowy mecz - w I rundzie igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro z Gastao Eliasem. Nieobecność na światowych kortach kosztowała Kokkinasa oczywiście spory spadek w rankingu ATP. Obecnie, z powodu tak długiej pauzy, jest nieklasyfikowany w notowaniu singlistów.

A przecież w sierpniu 2015 roku był już 69. graczem globu i wszystko wskazywało, że w bardzo szybkim czasie dołączy do ścisłej czołówki. Kokkinakis to bowiem tenisista o ogromnym potencjale. W czasach juniorskich to właśnie on, a nie jego dobry kolega, Nick Kyrgios, był uznawany za największy talent australijski tenisa. Tymczasem obecnie to Kyrgios ma ugruntowaną pozycję w gronie najlepszych tenisistów świata i jest kandydatem do największych tytułów, a "Kokk" pozostaje poza tenisem. Dosłownie i w przenośni.

Ale wszystko wskazuje, że gehenna utalentowanego 21-latka z Adelajdy dobiega końca. Kokkinakis zgłosił się bowiem do kwalifikacji do rozpoczynającego się 7 maja turnieju ATP World Tour Masters 1000 w Madrycie. W kwalifikacjach tej imprezy wystąpi na podstawie tzw. rankingu chronionego (tenisista, który przez dłuższy czas z powodu kontuzji wypada z rozgrywek, może "zamrozić" swój ranking na miejscu, które zajmował w momencie rozpoczęcia przymusowej pauzy), jako 81. zawodnik rankingu ATP, bo właśnie tę pozycję zajmował w momencie, w którym poprosił o "zamrożenie" rankingu.

Kokkinakisa spotkała najgorsza rzecz, jaka może przytrafić się sportowcowi - jego prawidłowo rozwijającą się obiecującą karierę zahamowały problemy zdrowotne. Ale najważniejsze, że to, co najgorsze, już za nim. Bo w przeciwieństwie do niektórych na wyrost promowanych przez ATP tenisistów z grupy "Next Gen", on naprawdę ma możliwości, by w przyszłości stać się wielką postacią rozgrywek.

ZOBACZ WIDEO: Artur Szpilka i Artur Boruc w MMA? Łukasz "Juras" Jurkowski zabrał głos

Czy w przyszłości Thanasi Kokkinakis awansuje do czołowej "10" rankingu ATP?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (7):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • grolo 0
    Kokkinakis wg autora "w tym czasie rozegrał ledwie jeden mecz, w I rundzie igrzysk olimpijskich".
    Nieprawda. Skorzystał z dzikiej karty w styczniu tego roku i wraz ze swoim kolegą Jordanem Thompsonem wygrali turniej debla w Brisbane (4 mecze). To największy tytuł Thanasiego, bo jedynyw turniejach głównego cyklu
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • grolo 0
    Merytorycznie wewnątrz artykułu też słabo ... (cyt.) "W czasach juniorskich to właśnie on, a nie jego dobry kolega, Nick Kyrgios, był uznawany za największy talent australijski tenisa."
    Nieprawda.
    Jedyny wielkoszlemowy tytuł juniorski Kokinakis zdobył w deblu (Wimbledon) , w parze z ... Kyrgiosem. Największy singlowy sukces odniósł dochodząc do finału na rodzimych kortach Australian Open, który to finał przegrał z... Kyrgiosem.
    Gdy Kyrgiosa w juniorach już nie było, Thanasi doszedł do finału w US Open, pokonując takie "tuzy" kortów twardych, jak Quinzi i Garin :))) . Tytuł przegrał z młodszym o rok Coriciem.
    W juniorach "Kokk" najwyżej doszedł do Numeru 10 (Kyrgios był Nr 1).
    Przez jakiś czas NIEKTÓRZY kibice dopatrywali się większego talentu w Thanasim, jednak ten nie potwierdził ich nadziei. A przecież miał okazje, jeszcze przed kontuzją mieśni brzucha, a potem przed kontuzją ramienia, która poskutkowała przewlekłym leczeniem.
    W tym czasie Kyrgios tworzył historię tenisa - w lipcu 2014 pokonał światowego Nr 1 w Wielkim Szlemie będąc najmłodszym i najniżej sklasyfikowanym (Nr 144) graczem turnieju. Pokonując Nadala na Wimbledonie dokonał tego jako nastolatek, co zdarzyło się pierwszy raz od czasu, gdy w 2005 dokonał tego ... nastoletni Nadal, pokonując na Roland Garros Federera...
    *
    Teraz aktualne skojarzenie:
    zaczęła się teraz seria amerykańskich challengerów, rozgrywanych przed RG. Mijają właśnie 3 lata, gdy startowali w niej obaj przyjaciele. Kokkinakis odpadał w pierwszych rundach (nie był kontuzjowany, debla grał dłużej)
    Zaś Kyrgios wygrywał jednego challengera po drugim (dzięki temu wygrał dziką kartę do RG). Robił to w imponujący sposób, w Sarasota szybko eliminując "jedynkę" a w Savannah pokonując w finale Socka (notabene tam w pierwszym meczu rozgromił... Kokkinakisa).
    Polecam zapoznać się z opiniami mediów w roku 2014 - to Kyrgios był określany jako "the Australian Tennis sensation". Wystarczy tylko wpisać to określenie w Google - wyskakuje Kyrgios, Kyrgios, Kyrgios... i Kyrgios :)

    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • grolo 0
    Użycie słowa "gehenna" na określenie przerwy w grze w tenisa świadczy o językowej nieporadności oraz o infantyliżmie autora.
    Panie Motyka,
    gehennę to przeżywają syryjscy cywile, w tym dzieci, bombardowani i gazowani sarinem przez zawodowe wojska. Gehennę przeżywają katowane żony maltretowane fizycznie i psychicznie przez mężów- psycholi. Gehennę przeżywali więźniowie obozów koncentracyjnych, a także powstańcy i cywile warszawscy w śmierdzących kanałach palonej i burzonej Warszawy...
    Panie Motyka, lepiej jest przyłożyć się i napisać artykuł CIEKAWIE , a nie wzbudzać ciekawości skandalicznymi nagłówkami.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)