WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo

Śmierć, która odmieniła MotoGP. Tragiczne losy Dairijo Kato

20 kwietnia minęło czternaście lat od śmierci Dairijo Kato. Śmierć Japończyka pokazała władzom MotoGP, że nie poświęcały one wystarczającej uwagi kwestiom bezpieczeństwa. Dopiero po tym tragicznym zdarzeniu doszło do wielu zmian w tym aspekcie.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Materiały prasowe

XXI wiek to początek złotej ery w motocyklowych mistrzostw świata. Przemianowanie rywalizacji 500ccm na MotoGP, a następnie pojawienie się Valentino Rossiego odmieniło na zawsze królewską kategorię. Zacięta rywalizacja, ciągły rozwój technologiczny i pojawianie się nowych zespołów w stawce sprawiały, że rosło zainteresowanie tym sportem wśród kibiców.

Aż 6 kwietnia 2003 roku doszło do fatalnego wypadku Dairijo Kato na torze Suzuka w Japonii. Pokazał on, że za rozwojem motocykli muszą też iść zmiany w infrastrukturze. Szybsze maszyny to większe ryzyko wypadku. Im większa prędkość, tym więcej czasu potrzebuje upadający zawodnik na wytracenie prędkości przed uderzeniem w bandę. Przed wypadkiem Kato nie poświęcano temu wystarczającej uwagi. Dopiero z czasem zaczęto myśleć o pułapkach żwirowych, dmuchanych bandach, poduszkach powietrznych w kombinezonach motocyklistów.

Kato miał zaledwie 26 lat, gdy doszło do wypadku. To był zaledwie jego drugi rok startów w MotoGP. W debiutanckim sezonie zdołał dwukrotnie stanąć na podium i zdobyć pole position. Japonia widziała w nim zawodnika, który w przyszłości może zdobyć tytuł mistrzowski. Upadek Kato miał miejsce przed szykaną Casio na torze Suzuka, gdzie rozgrywano Grand Prix Japonii. W tym miejscu między torem a ścianą było ledwie kilkadziesiąt centymetrów. Japończyk uderzył w nią z prędkością ok. 200 km/h. - Kato uderzył w bandę wskutek utraty kontroli nad motocyklem. Japończyk zanotował highside, w wyniku którego wypadł z toru i trafił w barierę - głosił komunikat komisji, która zajmowała się wypadkiem.

Dochodzenie wykazało, że organizatorzy Grand Prix Japonii niestarannie rozłożyli opony, które wtedy wykorzystywano do ochrony zawodników przed ścianą toru. Między oponami powstała luka, przez co 26-latek trafił głową prosto w mur, co doprowadziło do powstania uszkodzeń mózgu i kręgów szyjnych.

ZOBACZ WIDEO: Łukasz Jurkowski: To będzie piekło i wielkie przeżycie, tworzymy nową historię KSW

Fatalnie zachowali się też sędziowie. Zgodnie z przepisami FIM, jeśli po wypadku zawodnik albo motocykl znajdują się na torze, należy natychmiast wywiesić czerwoną flagę i przerwać rywalizację. Sędziowie oraz wirażowi Grand Prix Japonii tego nie zrobili. Służby medyczne zajmowały się Kato w jednym z zakrętów, podczas gdy wyścig nie został zatrzymany i istniało ryzyko, że trafi w nich inny upadający motocyklista. Podczas jego przenoszenia na noszach, nie zabezpieczono też odpowiednio odcinka szyjnego, co mogło pogłębić uraz Kato.

Kato przez dwa tygodnie od wypadku znajdował się w śpiączce. Do jego śmierci doszło 20 kwietnia 2003 roku, a lekarze jako przyczynę podali śmierć mózgu. Wypadek Japończyka wywołał szok wśród jego kolegów z toru. Podczas kolejnego wyścigu w RPA wielu zawodników założyło opaski z numerem 74, z którym startował Kato. Sete Gibernau, ówczesny partner Japończyka z zespołu, zakładał ten numer aż do momentu, gdy wygrał pierwszy wyścig po śmierci Kato. Wtedy zwycięstwo zadedykował zmarłemu koledze.

Po śmierci Kato organizatorzy MotoGP wykluczyli tor Suzuka z motocyklowych mistrzostw świata. Uznano, że nie spełnia on standardów bezpieczeństwa, bo w wielu miejscach ściany są zbyt blisko linii toru. Obecnie wydarzenia, które towarzyszyły wypadkowi Kato, są nie do pomyślenia. Czerwona flaga jest wywieszana w przypadku wielu zdarzeń, w wielu miejscach pojawiają się dmuchane bandy, zakręty są wysypywane żwirem - pozwala to wytracić prędkość. Ryzyko śmiertelnego wypadku w MotoGP udało się zminimalizować, ale nie można go ograniczyć do zera. Od momentu wypadku Kato życie w motocyklowych mistrzostwach świata stracili Shoya Tomizawa (rok 2010), Marco Simoncelli (2011) oraz Luis Salom (2016).

Czy obecnie można jeszcze zwiększyć poziom bezpieczeństwa w MotoGP?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Przemek Wrz 0
    Mój ulubiony w dzieciństwie zawodnik.
    Mial potencjal być wielkim mistrzem.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)