Potrzebny ostatni do brydża - baraż Drużynowego Pucharu Świata w Bydgoszczy (zapowiedź)

Zdjęcie okładkowe artykułu: Na zdjęciu: trofeum za triumf w DPŚ
Na zdjęciu: trofeum za triumf w DPŚ
zdjęcie autora artykułu

Drużynowy Puchar Świata wkracza w decydującą fazę. Przed nami baraż w Bydgoszczy. Teraz już nie ma miejsca na potknięcia. Najlepszy wchodzi do finału i walczy o medale.

Czwartkowe zawody mają być przedsmakiem emocji, jakie czekają nas w sobotę na obiekcie przy ul. Sportowej w Bydgoszczy. Wówczas będziemy świadkami finału, w którym nasza polska reprezentacja będzie broniła trofea, które wywalczyła rok temu w Pradze. Oprócz biało-czerwonych wystartują także Duńczycy oraz Brytyjczycy. Kto do nich dołączy? Chętnych jest czterech, a miejsce tylko jedno. Największe szanse daje się Australijczykom i Szwedom. [ad=rectangle] Ekipa z Antypodów w ostatnich latach regularnie meldowała się w finale DPŚ i zdobywała medale, dlatego sympatycy Kangurów nie wyobrażają sobie, aby w czwartek ich ulubieńcy nie triumfowali. Dla Australijczyków byłaby to katastrofa. Już ich porażkę, bo trudno inaczej nazwać trzecie miejsce w półfinale w Kings Lynn, rozpatrywano w kategorii niespodzianki.

Trudno było jednak o zwycięstwo na Wyspach Brytyjskich, skoro zawodnik, który miał być motorem napędowym tej reprezentacji, czyli Darcy Ward, zdobył tylko 6 punktów. W Bydgoszczy Australijczykom może być łatwiej, gdyż do ścigania wraca Chris Holder. Nie zmienia to faktu, że podopieczni Marka Lemona będą musieli się sporo natrudzić. A być może udałoby im się tego uniknąć, gdyby jakiś czas temu ze startów w kadrze nie zrezygnował Rory Schlein. Wszak jest to zawodnik Kings Lynn Stars i tor na Norfolk Arena zna doskonale. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że zaprezentowałby się on lepiej niż Cameron Woodward (1 punkt) i niewykluczone, że półfinał dla Australijczyków potoczyłby się pomyślnie.

Czy powracający do ścigania po kontuzji Chris Holder odmieni oblicze reprezentacji Australii i wprowadzi ją do sobotniego finału?
Czy powracający do ścigania po kontuzji Chris Holder odmieni oblicze reprezentacji Australii i wprowadzi ją do sobotniego finału?

Logika nakazuje domniemywać, że najgroźniejszymi rywalami reprezentacji Australii będą Szwedzi. Kadra prowadzona przez Stefana Anderssona przegrała na własnej ziemi w Vastervik półfinał ze świetnie dysponowanymi Duńczykami. W szwedzkim zespole brylował Andreas Jonsson i zapewne podobnie będzie na dobrze mu znanym owalu w Bydgoszczy. Po jednym nieudanym wyścigu wysoką dyspozycję prezentował również Thomas H. Jonasson. Jeśli dołączy do nich pozostała dwójka, faworyzowani Australijczycy mogą po raz pierwszy od czterech lat nie znaleźć się w gronie finalistów DPŚ. Dla Szwedów natomiast ewentualny awans byłby znakomitą rehabilitacją za ich katastrofalny występ w zeszłorocznej edycji, kiedy to zajęli ostatnie miejsce w półfinale. Należy jednak pamiętać, że reprezentację Trzech Koron trapiły wówczas kontuzje.

Na pozostałych uczestnikach czwartkowego barażu, czyli Amerykanach i Czechach, nie ciąży żadna presja. Są to reprezentacje, w których młodość miesza się z rutyną. Zwłaszcza wśród Jankesów znajdują się zawodnicy, którzy dopiero próbują zaistnieć w światowym speedway’u. Wychodzi im to nieźle, gdyż w półfinale w Kings Lynn zajęli drugie miejsce. Byli również rewelacją ubiegłorocznego DPŚ, kiedy to odpadli w barażu. Ich osiągnięcia to głównie zasługa doświadczonego Grega Hancocka, ale bez wsparcia pozostałych reprezentantów USA i wspaniałej atmosfery panującej w kadrze Billy Hamilla o te sukcesy niewątpliwe byłoby trudniej.

Czesi z kolei dla niektórych dość nieoczekiwanie awansowali do czwartkowego turnieju w Bydgoszczy. W ich miejscu stawiano Łotyszy. To jednak nasi południowi sąsiedzi zaprezentowali się o klasę lepiej w drugim półfinale i mogli planować podróż do Polski. Na ogromne pochwały zasługują Eduard Krcmar i Vaclav Milik, którzy są przedstawicielami nowego, młodego pokolenia czeskich żużlowców. Po nich oraz ich amerykańskich kolegach możemy spodziewać się widowiskowej jazdy pełnej ambicji, bo właśnie ambicją ci nieopierzeni zawodnicy nadrabiają niedociągnięcia techniczne oraz brak doświadczenia.

Przypuszczalne składy:

USA (kaski czerwone) Greg Hancock (kapitan) Gino Manzares Max Ruml Ricky Wells

Czechy (kaski niebieskie) Ales Dryml (kapitan) Josef Franc Eduard Krcmar Vaclav Milik

Australia (kaski białe) Chris Holder (kapitan) Darcy Ward Jason Doyle Troy Batchelor

Szwecja (kaski żółte) Andreas Jonsson (kapitan) Thomas H. Jonasson Oliver Berntzon Peter Ljung

Początek zawodów: godz. 19:00 Trening: godz. 12:00

Informacje o torze: Długość: 348 m Szerokość na prostych: 12 m Szerokość na łukach: 14,7 m

Sprzedaż biletów na finał i baraż DPŚ odbywa się w kasie klubowej bydgoskiej Polonii oraz poprzez internetowy system kupbilet.pl, a także w ponad 700 punktach sprzedaży w prawie 300 miastach. Organizatorzy, chcąc ułatwić zakup biletów, umożliwili również ich zamawianie poprzez polskie kluby żużlowe.

Źródło artykułu:
Kto awansuje do finału Drużynowego Pucharu Świata?
USA
Czechy
Australia
Szwecja
Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki
Trwa ładowanie...
Komentarze (9)
avatar
Speed70Fan
31.07.2014
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Za bezbarwnych Franca albo Drymla postawiłbym kolejnego młodego np. Holuba.  
MarcTenis
31.07.2014
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Daria Kabała-Malarz ‏@DariaKabala 12 min.  A w kadrze Szwecji Kim Nilsson za ... Petera Ljunga  czyli Kangury izzzi  
avatar
Petrus
31.07.2014
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Kangury wygrają dzisiaj na luzie. W finale zajmą trzecie miejsce.  
avatar
BKSIK
30.07.2014
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Australia murowany faworyt i lepiej dla widowiska finałowego aby to się potwierdzilo, niech obsada finalu bedzie godna i najmocniejsza. Wybieram się glownie dla Jonssona i aby zobaczyć Amerykan Czytaj całość
avatar
eXpErT
30.07.2014
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Australia murowanym faworytem, ale trzymam jutro kciuki za Szwedów. Mam nadzieję, że AJ jak za najlepszych lat na S2 trochę show zrobi ;)