WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo

16-latek z Norwegii wprawił kibiców w osłupienie. Jakob Ingebrigtsen przyszłą gwiazdą biegów?

Kiedyś pokonanie jednej mili poniżej czterech minut było uznawane za coś niemożliwego. Aż przyszedł Roger Bannister. Teraz z tą granicą uporał się 16-latek. To talent czystej wody, który ma się od kogo uczyć. Jego bracia są mistrzami Europy.
Michał Fabian
Michał Fabian
PAP / Heiko Junge/NTB

To był dość niecodzienny widok. Z bezpieczną przewagą do mety zmierzał Thiago do Rosario Andre. Większość kibiców nie patrzyła jednak na to, jak Brazylijczyk cieszy się z sukcesu. Skupiali się oni bowiem na zawodniku, który był kilkadziesiąt metrów za zwycięzcą biegu na jedną milę podczas mityngu Diamentowej Ligi w amerykańskim Eugene. Nerwowo spoglądali na zegar, gdy zbliżał się do mety. Wreszcie oficjalne wyniki i potwierdzenie. Udało się! Fani zaczęli wiwatować na cześć biegacza, który zajął... dopiero jedenaste miejsce. Był jednak ku temu wyjątkowy powód.

Wspomnianym zawodnikiem był 16-letni Jakob Ingebrigtsen. 3:58.07 - to jego wynik na jedną milę, uzyskany w debiucie na tym dystansie (27 maja br.). Młody Norweg ustanowił tym samym dwa rekordy świata.

Po pierwsze został najmłodszym zawodnikiem w historii, który pokonał jedną milę (1609 m) poniżej czterech minut. Dokonał tego, mając 16 lat, 8 miesięcy i 8 dni. Wymazał z tabel "zakurzony" 53-letni rekord Amerykanina Jima Ryuna. Ten ostatni w 1964 r. - miał wówczas 17 lat i 38 dni - uzyskał wynik 3:59. Został później wicemistrzem olimpijskim w Meksyku (1968 r.) na 1500 m, a po zakończeniu kariery przez ponad 10 lat zasiadał w Kongresie USA.

Z pierwszego rekordu wynika drugi. Ingebrigtsen jest obecnie najszybszym biegaczem wśród 16-latków na jedną milę. Poprzednie osiągnięcie było zdecydowanie słabsze (4:06.7), ale za to widniało w tabelach od 1972 r.

ZOBACZ WIDEO Joanna Jędrzejczyk w #dzieńdobryWP: Czuję, że jestem w szczytowej formie

Kiedyś była to nieosiągalna granica

Bieg na jedna milę nie jest konkurencją, która znajduje się w programie igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata czy Europy. Ma jednak w sobie coś magicznego. W latach 50. ubiegłego wieku wielu śmiałków usiłowało przebiec 1609 m poniżej czterech minut. Nikomu to się nie udawało. Aż przyszedł Roger Bannister, który 6 maja 1954 r. w Oxfordzie osiągnął wynik 3:59.4. Uznano to wówczas za epokowe wydarzenie.

W późniejszych latach biegacze mocno wyśrubowali rekord świata na tym dystansie (obecnie wynosi 3:43.13, ustanowił go w 1999 r. Hicham El Guerrouj), a obecnie wynik poniżej czterech minut jest dla zawodników z elity czymś oczywistym. Pamiętajmy jednak, że mówimy o 16-latku, który dopiero stawia pierwsze kroki wśród seniorów.

Zobacz, jak Ingebrigtsen przeszedł do historii podczas mityngu w Eugene.

- To niesamowite uczucie. Czułem się naprawdę silny, pobiegłem dobrze taktycznie, stałym tempem. Miałem też dobry finisz - mówił uradowany 16-latek. Od samego początku nie pchał się do przodu, tylko pilnował swojego tempa. To okazało się strzałem w dziesiątkę. Po biegu mógł poczuć się jak gwiazda. Stanął przed główną trybuną stadionu Hayward Field w Eugene i cieszył się razem z kibicami. Towarzyszył mu inny zawodnik, który pokazywał palcem na Jakoba, jakby chcąc przekazać kibicom: - Patrzcie, tu jest przyszły król biegów średniodystansowych!

Rodzinny team biegowy

Ten biegacz - fanom lekkoatletyki doskonale znany, choćby z powodu charakterystycznego wąsa - to dla Jakoba wzór do naśladowania i mentor. Mowa o starszym o dziewięć lat bracie Henriku Ingebrigtsenie (który we wspomnianym biegu był trzeci). Ale to nie koniec rodzinnych wątków. Znakomitym średniodystansowcem jest także kolejny z braci Ingebrigtsenów, 24-letni Filip. A trenerem całej trójki jest ich ojciec Gjert Ingebrigtsen.

Ktoś mógłby pomyśleć, że głowa rodziny niegdyś odnosiła sukcesy w biegach i w ten sposób zaraziła swoich synów pasją. Wcale tak nie było. - Rodzice byli rybakami i rolnikami. Biegaczami zostaliśmy przypadkowo - tłumaczy Henrik, najstarszy z braci. Gdy on i Filip zaczęli trenować w czasach szkolnych, ich ojciec nie miał zbyt wielkiego pojęcia o lekkoatletyce. Bardzo chciał im jednak pomóc w osiąganiu dobrych wyników. Przyswajał wiedzę, aż w końcu został ich trenerem. - My biegaliśmy, a on się uczył. To inteligentny facet, przeczytał wszystkie książki i porozmawiał z wszystkimi właściwymi ludźmi. Razem spróbowaliśmy różnych rzeczy, a jak kilka razy nam się nie udało, to wracaliśmy do tego, co wypracowaliśmy - mówi Henrik Ingebrigtsen.

NA DRUGIEJ STRONIE PRZECZYTASZ M.IN., DLACZEGO JAKOB NIE ZOSTAŁ PIŁKARZEM I KIEDY ZAMIERZA POPRAWIĆ SWÓJ REKORD NA JEDNĄ MILĘ

Czy Jakob Ingebrigtsen powtórzy sukcesy braci i też zostanie mistrzem Europy na 1500 m?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna/vg.no/aftenposten.no/iaaf.com/european-athletics.org

Komentarze (4):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Peel Faynarts 1
    Je**bani rodzice staryduja kilkulatkow, dla ich pozniejszej kariery. masakra. O tym sie w Norwegii mowi a my sie delektujemy tymi b*8cami.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Andreas Hendzel 0
    Oj tam , niech biega bo będzie mu potrzebne kiedy przyjdzie uciekać przed islamem.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Piotr Cisek 2
    chrzesną pewno jest marit, a ulubioną ciocią tereska...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)