W Moskwie złoty medalista olimpijski zaczął w niesamowicie wysokim tempie, zdominował na początku naszego mistrza WBC, ale w późniejszej fazie pojedynku zabrakło mu energii. W ósmej rundzie Czakijew ponownie padł na deski i sędzia ringowy postanowił zakończyć emocjonującą batalię.
- Istnieje możliwość rewanżu, ale to kwestia należąca do promotorów. Będziemy do tego dążyć. W drugiej walce walczyłbym ekonomiczniej, zachowując większą uwagę - zapewnił "The Machine".
Czakijew jednym tchem wymienia zalety Włodarczyka. 30-latek z Tobołska nie mógł uwierzyć, że czempion przetrwał jego huraganowe ataki.
- Włodarczyk ma wielkie doświadczenie. Złapał mnie ciosem i kontynuował ataki, nie mogłem go powstrzymać. Krzysztof jest bardzo cierpliwy, wytrzymały. Potrafi przyjąć cios. Moje ręce są całe w siniakach, a on to przetrzymał. Szacunek dla niego - zakończył mańkut.