WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Maciej Karczyński służył państwu, teraz służy piłce. I woli być psem niż leszczem

- Dwa razy syn mi się śnił od śmierci. Przed naszą rozmową był ten drugi raz. Może wiedział, że o niego też pan zapyta? - mówi mi Maciej Karczyński, doświadczony przez los były rzecznik policji i ABW. Teraz służy piłce. I woli być psem niż leszczem.
Jacek Stańczyk
Jacek Stańczyk
East News / Witold Rozbicki/REPORTER / Na zdjęciu: Maciej Karczyński, były rzecznik prasowy stołecznej policji i ABW

* Maciej Karczyński przez lata był na świeczniku. Jako rzecznik prasowy stołecznej policji, a potem ABW niemal codziennie był obecny w stacjach telewizyjnych. Ale mało kto wie, że wcześniej pracował jako antyterrorysta i gliniarz z wydziału narkotykowego. Przez lata prowadził też podwójne życie: policyjne i piłkarskie. I dziś służy już tylko piłce. Ma się za twardziela, ale los doświadczył go okrutnie.

----
Jacek Stańczyk, WP SportoweFakty:
"Jak mam być psem, to zaraz nim będę. Flaga ma się zaraz znaleźć w tym lokalu". Słyszałem, że wpadł pan kiedyś wściekły do pubu w Szczecinie i krzyknął tak do siedzącej tam grupy kibiców. Co pan chciał im zrobić? Był pan wtedy prezesem halowej Pogoni 04, a wam flagę skradziono.

Maciej Karczyński: To ciekawe, bo też gdzieś to czytałem. Każdy kto mnie zna, doskonale wie, że moje serce leży po stronie piłki nożnej. Jestem wielkim fanem i kibicem, a teraz działaczem. Natomiast życie zweryfikowało plany. Chciałem być piłkarzem, a zostałem policjantem. Ale jestem walecznym gościem, nie boję się.

20-latek, który zostaje antyterrorystą szuka mocnych wrażeń czy chce zbawiać świat?

Szukałem swojego miejsca. Kontuzja w juniorach nie pozwoliła mi grać w zawodową piłkę. Zostałem młodym ojcem, więc w ogóle poszedłem szukać pracy. A na rynku wtedy nie było żadnej. Mama mi zasugerowała, że może wstąpiłbym do policji, która właśnie przestała być milicją.

I prosto z ulicy trafił pan do oddziału twardzieli, dali panu broń i pozwolili strzelać?

To też przypadek. Poszedłem do policyjnych kadr i jakiś facet, który widział jak wypełniam kwestionariusz, zapytał czy uprawiam sport. Bo szukają ludzi do brygady antyterrorystycznej. W oczach pojawiły mi się pięciozłotówki. Kto? Ja? Taki mały, szczupły? A on mi na to, że jak przejdę testy, to tak. Bo szukają wysportowanych ludzi umiejących pracować w grupie. Tam nie jest tak, że musisz być wielki. 6 lat tam spędziłem i wspominam to naprawdę bardzo dobrze. Było jednak ciężko. W 1991 roku, gdy policja się przeobrażała, to dla ludzi ciągle była milicją. Paru kolegów miało mi to za złe. Czułem niechęć.

Kolegów z trybun? Był pan kibicem z młyna?

Zdarzało się, że tam poszedłem.

Tłukł się pan z milicją?

Nie, ale był przypadek, że uciekałem przed nią.

Ale ganiali?

No ganiali. Pamiętam taki mecz chyba z Weroną, kiedy poszliśmy pod sektor gości, milicja wkroczyła i nas lała pałami. Tylko za to, że krzyczeliśmy... Wie pan jak to jest, takie słowne utarczki. Rozgoniła nas. Ale to dużo powiedziane, że chodziłem do młyna. Nie miałem czasu, bo od 9. roku życia trenowałem sport. Bardziej podawałem piłki na meczach, niż byłem z drugiej strony. Kibiców zawsze szanowałem. Nawet pseudokibiców.

Za co?

Za to, że dopingują drużynę, jeżdżą za nią, poświęcają swój czas i walczą. Nawet za to, że się za nią biją. Jakby pana ktoś atakował, to stanąłby pan i się poddał? Też biłby się pan. Za syna pan by się bił? Za matkę? Pewnie tak. To oni biją się za swój klub. Ale żeby była jasność. Nie popieram bicia dla bicia, natomiast rozumiem obronę przed atakiem, napaścią.

Stawia pan matkę, syna i klub piłkarski w jednym rzędzie?

Oczywiście, że to jest trudne. Ale prawdziwy kibic ma swój klub w sercu, tak jak syna czy matkę. Pewnie jak ktoś przeczyta moje słowa, to będzie na mnie wieszał psy. Bo to trudne w sumie do wytłumaczenia. I ja byłem w trudnej sytuacji. Bo moi niektórzy kumple w policji uważali, że bronię kibiców i mam inne poglądy. A kibice uważali, że jestem psem i nie mogę zostać ich człowiekiem. Zawsze byłem pomiędzy, stałem w rozkroku, który powodował trudne sytuacje.

Co to znaczy być mięsem armatnim w plutonie szturmowym? Tak kiedyś pan siebie określił.

Być tym najbardziej narażonym na ryzyko. Tym, który wchodzi do środka, zatrzymuje ludzi.

Czyli to ci goście, którzy rozwalają drzwi, robią huk, kładą ludzi na ziemię i zakuwają w kajdanki?

Tak. Pluton szturmowy, mięso armatnie. Najbardziej narażeni na kontuzje, stres, rany postrzałowe i obrażenia. Ale też najlepiej wyszkoleni. Sól antyterrorki.

Strzelał pan do ludzi?

Na całe szczęście nie. Jestem przeciwnikiem strzelania do ludzi, ale nie zawahałbym się.

A nałoży pan dziś na palec biały proszek, rozprowadzi po języku i dziąsłach i powie, czy to dobra kokaina, czy może trefny towar? W Wydziale Narkotykowym też pan pracował.

Tak to tylko na filmach. Nie wolno maczać języka. Realia są inne. Bardziej przypominają to, co działo się w filmie "Psy". Bo doświadczyłem bardziej takich sytuacji, niż tych z amerykańskich produkcji. Gdzie rozcinasz torebkę i sprawdzasz tę kokainę. I jesteś pół policjantem i pół przestępcą.

ZOBACZ WIDEO Serie A: fantastyczny gol Karola Linettego [ZDJĘCIA ELEVEN EXTRA]

"Psy" na żywo. Czyli też pan do kumpla, który pana zdradził, strzelał "w imię zasad"?

Nie, po prostu np. ktoś pojechał zjeść i spóźnił się na realizację sprawy.

Jak Olaf Lubaszenko czyli filmowy Młody, który jadł hamburgera, nie miał przy sobie broni, a w hotelu na górze się strzelali?

Na szczęście się nie strzelali, ale osoba na którą robiliśmy zasadzkę nam uciekła. To nie była taka sama scena jak w "Psach", tylko bardzo podobna.

A piliście na umór?

No tak, już każdy kto mnie zna wie jaki ze mnie alkoholik... Jeśli chodzi o moje realia, to najlepiej pracę pokazywały "Psy", ale pierwsza część. "Pitbull" też. W pewnym momencie kino skierowało się w stronę obrażania policji. Co się dobrze obejrzy, jak nie sensacja i to, że policjanci piją? Oczywiście, że kiedyś pito. Tylko gdzie nie piją? Ale to się zmieniało z roku na rok. Dziś policjanci wiedzą, że mogą wylecieć ze służby, nie tylko za zgubienie broni, przekroczenie uprawnień, ale też za picie alkoholu.

NA KOLEJNEJ STRONIE DOWIESZ SIĘ, DLACZEGO KARCZYŃSKI JEST FACETEM ZE ZŁOTĄ PAŁĄ. OPOWIADA O AKCJI ANTYTERRORYSTYCZNEJ ZE SWOIM UDZIAŁEM, GDY POMYLONO ADRES. I PYTA JAK BYŚMY ZAREAGOWALI, GDYBY NASZE DZIECKO SKRZYWDZIŁ BANDYTA.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (12):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Karburator 3
    To on ma parcie na szkło nie ja a znam go nie tylko z tego artykuliku ale przede wszystkim z jego wyczynów jako policjanta oraz rzecznika. I mocno pachnie tu hipokryzją. Denerwują mnie tacy kolesie którzy po byciu rzecznikami i nawijaniu makaronu na uszy za kasę nagle potem robią się kumplami i pierniczą głodne kawałki o tym, że uważają że za atak należy odpowiadać atakiem. Ciekawe czy jako rzecznik policji by to samo gadał czy może klaskał że taki co uderzył kogoś w obronie koniecznej został zatrzymany i że nie wolno tak postępować. Czekam aż napisze książkę bo już się robi na Rambo.
    Allez Ech, jakze latwo jest posadzac kogos o konformizm, z ukrycia za nickiem, samemu bedac kolesiem, o ktorym nic nie wiadomo. Na jakiej podstawie tak kogos oceniasz? Przeczytales chociaz artykul, pospieszny moralizatorze? Bo oceniasz bardzo uogolniajac
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Andy Iwan 2
    ZŁOTA PAŁA dobre ciekawa nagroda !!!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Allez 1
    Ech, jakze latwo jest posadzac kogos o konformizm, z ukrycia za nickiem, samemu bedac kolesiem, o ktorym nic nie wiadomo. Na jakiej podstawie tak kogos oceniasz?
    Przeczytales chociaz artykul, pospieszny moralizatorze? Bo oceniasz bardzo uogolniajac
    Karburator Typowy przykład konformisty, kogoś kto podporządkowanie się wartościom, poglądom, zasadom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej. Najpierw jako Policjant musiał robić to co mu przełożeni kazali (mimo że jak teraz twierdzi nie do końca się z tym zgadzał), potem jako rzecznik nawijał makaron na uszy bo mu tak było bezpiecznie i wygodnie. Teraz podchlibia się kibicom jaki to on równy gość bo siedzi w tej branży. Zadziwiają mnie kariery byłych rzeczników którzy przez lata musieli naciągać fakty i swoją twarzą zasłaniać niewygodne zdarzenia przed mediami. Kiedy nimi przestają być nagle okazują się ekspertami w dawnych dziedzinach chodzą po programach i udają macho uwypuklając co było złe w ich dawnych gniazdach. Jeszcze niedługo jak Loranty napisze książkę. Już buduje sobie markę. Mam duży szacunek do Policjantów, ale nie do takich.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)