Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

New Orleans Saints mistrzami National Football League!

Brani za faworytów do zwycięstwa w Super Bowl Indianapolis Colts w pierwszej kwarcie rzeczywiście sprawili takie wrażenie, wychodząc na prowadzenie 10:0. Jednak od tego momentu to Saints dominowali na boisku, kończąc ten mecz w wielkim stylu. MVP Super Bowl został Drew Brees, rozgrywający zespołu z Luizjany.
Krzysztof Zacharzewski
Krzysztof Zacharzewski

Super Niedziela jak nazywany jest w USA finał narodowej ligi footballu zgromadził przed telewizorami rekordową w historii liczbę widzów. Nic dziwnego skoro w Super Bowl spotkały się dwa najlepsze zespoły sezonu regularnego oraz dwaj najlepsi rozgrywający ostatnich lat. To między nimi miała rozegrać się batalia o mistrzostwo i o tytuł najbardziej wartościowego zawodnika tego meczu. Indianapolis Colts, którym dawało się przed meczem nieco większe szanse, zwłaszcza że na czas po niegroźnej kontuzji wykurował się Dwight Freeney, w taki właśnie sposób rozpoczęli to spotkanie, zdobywając punkty w obydwu ofensywnych posiadaniach w pierwszej kwarcie. 96-jardowa, trwająca nieco ponad cztery i pół minuty sekwencja wyrównała rekord Super Bowl, jeśli chodzi o odległość od strefy punktowej rywali zakończonej sześcioma punktami. Wtedy to swoje jedyne przyłożenie w tym meczu po podaniu to Pierre Garcona zanotował Payton Manning, który nie wiedział wtedy jeszcze jak fatalnie zakończy się dla niego ten dzień.

Po raz pierwszy na tablicy wyników New Orleans Saints pojawili się po upływie sześciu minut drugiej części meczu. Wtedy to Garret Hartley trafił field goala z 47 jardów. Kopacz "Świętych" nie miał w tym meczu łatwego zadania, ale każdą z trzech prób z ponad czterdziestu jardów wykonał celnie. Na dwie minuty przed połową meczu Sean Payton zdecydował się na atak z linii pierwszego jardu na czwartej próbie, która okazała się nieskuteczna. Utrzymało to siedmiopunktową przewagę Colts, ale w ostatnich sekundach Saints zdołali odzyskać piłkę i przedostali się na połowę rywali, zmniejszając straty do czterech punktów po field goala Hartley’a. Skrytykowany za tę decyzję Payton się nie zraził i postanowił rozpocząć trzecią kwartę od tak zwanego onside kick, który udało się odzyskać jego drużynie. Oznaczało to że zamiast oddawać piłkę rywalom rozpoczęli od akcji ofensywnej. Skutek tego był pozytywny dla Saints, kiedy Drew Brees podał do Pierre Thomas’a, który przebijając się przez defensywę rywali rzucił się w strefę punktową, dając swojemu zespołowi pierwsze i niezwykle ważne prowadzenie.

Świetny punt w wykonaniu "Świętych" nie przeszkodził Manning’owi w kolejnej świetnej akcji, kiedy Colts w pięciu biegach i pięciu podaniach przedostali się pod end zone swoich przeciwników. Tym razem postanowili grać dołem i opłaciło się to, jako że Joseph Addai wprowadził piłkę za sześć punktów z czterech jardów, odbijając prowadzenie od Saints. Straty przyjezdnych do jednego punktu zmniejszył Hartley, trafiając swoją trzecią próbę. Na rozpoczęciu czwartej kwarty Colts prowadzili jednym punktem, ale wszystko było jeszcze do rozstrzygnięcia. Szanse na podwyższenie zaprzepaścił Matt Stover, który nie trafił z 51-jardów, co nie było zaskoczeniem jako że od trzech lat nie wykonywał tak długiego field goalu. Saints przejęli więc piłkę z dobrego miejsca. Po krótkich zagraniach "Święci" znaleźli się w red zone, skąd Brees podał dwujardowe podanie do Jeremy’ego Shockey’a, które ten zamienił na touchdown. Przy pięciopunktowym prowadzeniu oczywistym było, że Saints będą próbować dwupunktowego podwyższenia. Wówczas to Lance Moore wykonał niesamowity chwyt, który został uznany za udany dopiero po powtórce sędziowskiej, jaka przysługuje dwukrotnie każdemu zespołowi.

Jednak najlepsze zagranie tego wieczoru Saints zostawili swoim kibicom na sam koniec. Colts mieli jeszcze czas i szanse na wyrównanie, przegrywając jednym przyłożeniem. W takich powrotach specjalizuje się Manning, ale inaczej było tym razem. Kiedy Colts byli już na 31-szym jardzie rywali podanie adresowane do Reggiego Wayne’a przechwycił Tracy Porter, który z niewielką pomocą swoich kolegów blokujących rywali popędził 74 jardy do strefy punktowej rywali, zapewniając swojej drużynie to niesamowite zwycięstwo. Trzy minuty nie wystarczyły już aby Colts dwukrotnie zdobyli punkty, tym bardziej że po raz drugi zostali powstrzymani na 4th down.

Drew Brees, Most Valuable Player 44. Super Bowl, po odebraniu Vince Lombardi Trophy powiedział: -Wierzyliśmy w siebie i wiedzieliśmy, że mamy za sobą całe miasto a może nawet cały kraj. Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Próbowałem sobie wyobrazić ten moment już dawno temu, ale jest to o wiele lepsze od tego co oczekiwałem-. Saints pozbyli się więc wstydu jaki przez 42 lata towarzyszył temu zespołowi. W tym czasie wygrali oni tylko dwa mecze w playoffs. W tegorocznym postseason wygrali trzykrotnie i co najważniejsze osiągnęli szczyt. Szkoleniowiec mistrzów Sean Payton powiedział: -Jako zespół nie będący faworytem czuliśmy się naprawdę dobrze. Być może wielu ludzi głosowało przeciwko nam, ale podobały mi się nasze szanse-. New Orleans, który kilka lat temu został niemal całkowicie zniszczony przez huragan Katrina, dostąpił największego zaszczytu jaki jest możliwy. Być może to i dobrze dla NFL i sportu.

Super Bowl XLIV:

Indianapolis Colts - New Orleans Saints 17:31

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×